sobota, 10 grudnia 2016

Gdzie jesteś przyjacielu ?!

Szczęście, przyjaźń, miłość - cóż znaczą te wszystkie słowa ?
Myślałam, że wiem, ale chyba jednak moje wyobrażenia nie pokrywają się z brutalną rzeczywistością.
Wydaje nam się, że jesteśmy z kimś w przyjacielskich stosunkach... no właśnie : wydaje nam się. A co to w ogóle jest ? Zaczynam wątpić w ich istnienie.
Przyjaciel - to ktoś, na kogo mogę liczyć, ale kiedy, jak ?
Czy mogę na niego liczyć  bez ograniczeń ? Tak właśnie myślałam, że bez, a nie np. od 15:00 do 19:00, bo potem to już nie, bo... mąż wraca z pracy lub zmęczony będę lub jakieś tam inne wymówki.
W dzisiejszych czasach przyjaciel to ktoś bardzo mało popularny
i rzadko spotykany. Zastanówmy się : ile jest takich osób, na które możemy naprawdę liczyć ?
Druga kwestia : na ile my sami moglibyśmy poświęcić się w imię przyjaźni ?
I tutaj już kończy się nasz heroizm.
Przecież każdy chce mieć prawo do prywatności, do czasu dla siebie i do samodzielnego dysponowania tym czasem. Nie chcemy, by ktoś nam narzucał, co i kiedy mamy robić. To oczywiste.
Dochodzę do wniosku, że przyjaźń polega na dawaniu, bo przyjaciel to ktoś, kto nas wysłucha, będzie przy nas w trudnych chwilach i nie zawiedzie nas . Polega to na bezgranicznym
i bezinteresownym dawaniu swojego czasu, okazywaniu zrozumienia i akceptacji.
Och !!! Musiałam dożyć tylu lat , by to zrozumieć ?! 
Nie można tu mylić koleżeństwa z przyjaźnią ! Chociaż często nam się wydaje, że ta koleżanka, ten kolega - to już prawie przyjaciel. Prawie !?- więc jednak nie. Nie mylmy tego !
Mało jest osób , na które można liczyć i które nas rozumieją.
Dlaczego o tym piszę ? Tak mnie jakoś naszło, jak co roku z powodu nadchodzących świąt - chyba.



W tym roku postanowiłam zadzwonić do osób, których z różnych powodów dawno nie widziałam i kontakt nam się troszkę jakby urwał, a drogi się rozeszły, choć wcale tego nie planowaliśmy.
Jedną taką rozmowę już odbyłam i muszę Wam powiedzieć, że była to ciepła i bardzo przyjemna pogawędka.
Czasami tak jest, że nie dzwonimy do kogoś, bo czekamy, że ta osoba zadzwoni pierwsza. Myślimy : dlaczego nie dzwoni, może mnie już nie lubi, może się pogniewała ? Dlaczego to ja zawsze muszę dzwonić pierwsza ? - A dlaczego nie ???
Właśnie, że pierwsza sięgnę po telefon  i dowiem się, co takiego się wydarzyło, że się długo nie widzieliśmy czy też nie słyszeliśmy.



Muszę się Wam przyznać, że ten łańcuszek dobrych telefonów rozpoczęła moja ciocia. Ja sama pewnie nie wpadłabym na ten pomysł, gdyby nie ona, która zadzwoniła do mnie pierwsza po ponad rocznym niewidzeniu się i niesłyszeniu.
Przez ten długi czas każda z nas toczyła swoje, mniej lub bardziej skomplikowane życie. Ja miałam żal do cioci, a ona do mnie. Jednak, gdy zadzwoniła - wszystko sobie wyjaśniłyśmy i "kamień spadł mi z serca".
Zachęcam Was, kochani do takich rozmów przedświątecznych. Myślę, że to dobry sposób na przygotowanie się do Świąt Bożego Narodzenia, bo Bóg i dobro są przecież w drugim człowieku i nie ważne czy jesteś biedny czy bogaty, ani to ile świecidełek jest na sklepowych półkach.







31 komentarzy:

  1. Uleńko, ten wpis o przyjaźni trafił akurat w taki moment mojego życia, w którym znów następuje weryfikacja tak zwanych przyjaźni. Pięknie to ujęłaś. Nic dodać. Przyjacielem nie jest się od 15- tej do 19- tej. Przyjaciel w środku nocy odbierze telefon i wysłucha. Przyjaciel napisze jedno słowo, w ciężkiej i trudnej chwili - " jestem" i wystarczy. Przyjaciel nie milczy, bo słyszy nawet nieme wołanie o pomoc, o zwykłą obecność. Wiele osób, które jeszcze niedawno mówiło wręcz, że mnie kocha - nawet nie zapytało czy z moim mężem wszystko w porządku. Nie zapytało, jak ja się czuję w tej trudnej sytuacji. A kiedy mnie potrzebowały to- mnie wręcz kochały. Wiele milczenia rodzi się z niedomówień, gdyby tak można sprawić, że ludzie nie budowaliby takich murów z milczenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabrysiu, napisałaś tak pięknie o tym , co i ja czuję, że przyprawiłaś mnie o dreszcz emocji. To jest bardzo przykre, że całej prawdy o ludziach - wydawałoby się, że nam bliskich - dowiadujemy się w trudnych chwilach, wtedy, gdy potrzebujemy wsparcia. Nagle okazuje się, że nie mamy na kogo liczyć. Prawdziwy przyjaciel trafia się niezwykle rzadko, a nawet wydaje mi się, że niektórzy jeszcze nigdy takiego nie mieli.

      Usuń
  2. Oj, jak Ty trafiłaś w sedno sprawy tym telefonem, to nie masz pojęcia. Od długiego już czasu weryfikuję kilkunastoletnią "przyjaźń", która opiera się na emocjonalnych esemesach, a nie fizycznej obecności. Za to osoba, którą ostrożnie nazywam przyjaciółka przeżywa mocno moje sprawy ze mną. A co do cioci, ja też taką mam. Wybieram się do niej z prezentem świątecznym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Holly, normalnie się popłakałam... Podobnie jak Ty ostrożnie używam słowa "przyjaciel" i też mam taką bliską memu sercu osobę, która bezinteresownie odpowie na każdy mój sms i potrafi poświęcić mnie naprawdę dużo czasu. Piszemy do siebie i wystarczy, że jedna z nas napisze: "tęsknię" - już cieplej się robi na sercu. Kontakt mamy telefoniczny i czasem się widujemy, ale niestety rzadko. Każda z nas mieszka gdzie indziej, ale zawsze mogę na nią liczyć :) Ściskam :)) Życzę ciepłych chwil :))

      Usuń
  3. To i nie jesteś sama w takich przemyśleniach ja takie podsumowanie zrobiłam pewnie ze dwa lata temu...inny świat nie ma już tej wyrozumiałości nikt nie ma czasu, nawet na ten telefon :)
    Ulu pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz Beatko, zawsze możesz zadzwonić jako pierwsza. Nie wierzę, że nie masz wśród swoich kontaktów takich osób, z którymi chętnie byś porozmawiała.
      Ja wiem, że takie czasy i ludzie dokądś gonią, spieszą się, ciągle nie mają czasu, ale też wiele zależy od nas samych. Szczęśliwych chwil i miłej niedzieli !!!

      Usuń
  4. Sparzyłam się kilka razy i teraz już nikogo nie nazywam tak łatwo jak kiedyś, przyjacielem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Ja też nie nadużywam tego słowa.

      Usuń
  5. To dobre przemyślenia na cały rok...i dobra akcja przedświąteczna. Przy wigilijnej kolacji składamy sobie życzenia, w święta spotykamy się z dalsza i bliższą rodziną, jak kto może. W sylwestra natomiast dzwonimy lub sms-ujemy do wszystkich pozostałych...
    Zainicjujmy więc taką tradycję świąteczną - przeglądamy notes z telefonami i odświeżamy znajomości :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jotko !!! Z uśmiechem czytam Twoją propozycję. Ty to masz genialne pomysły !!! Jestem "za" !!!
      Przecież tych numerów telefonów każdy ma krocie, nie wspomnę o znajomych na fb czy gdzieś tam indziej. W tej ogromnej ilości kontaktów giną nam te osoby najcenniejsze i tak się dzieje, że o nich zapominamy. Warto więc przejrzeć notesy i zadzwonić !!!

      Usuń
  6. Też nachodzą mnie czasami podobne przemyślenia, ale z upływem lat zauważam, że wielu osobom wcale nie zależy na odnowieniu znajomości czy dawnych kontaktów... I tak bywa...Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda - niektórym nie zależy i wtedy nie trzeba sobie nimi zaprzątać głowy. Znajdą się inni ludzie, którzy nas docenią, nie będą czynić wyrzutów i polubią takich, jakimi jesteśmy. Dobrych dni !!!

      Usuń
  7. Sama się przekonałam jak to jest z przyjaźnią jak się pochorowałam... wiele osób zaczęło mnie unikać , nie odbierać telefonów .... ale wiem , że w tym bezdusznym tłumie znalazły się prawdziwi ludzie , którzy mnie zrozumieli i wsparli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie mówiłam, że przyjaciel to gatunek wymierający ?! Powinien być pod ochroną !
      To smutne , co piszesz, ale dobrze, że znaleźli się tacy, na których wsparcie mogłaś liczyć w trudnych chwilach. Czasem wystarczy pocieszenie, dobre słowo. Naprawdę nie potrzeba wiele. Miłej niedzieli Beatko :))

      Usuń
  8. No u mnie Kochana jest tak, a raczej było że dawałam mnóstwo od siebie w przyjaźni i czułam, że dostaje to samo. Byłam o każdej porze dla tych osób i pomagaam w różnych sytuacjach. Parę lat temu przeżyłam straszną Tragedię życiową, wymazałam ten okropny czas z pamięci , ale po prostu przytoczę to że kiedy bardzo potrzebwałam pomocy nikt mi ręki nie wyciągnął. Od tamtej pory nie mam przyjaciół Kochana. Moja ROdzina jest moimi przyjaciółmi i to na nich mogę polegać , mam też Was i czuję że po prostu to mi wystarcza w życiu :) Buziaczki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy czlowiek sie zawiedzie, trudniej potem zawiera znajomosci i przyjaznie, ale to mile, co napisalas, ze my jestesmy dla Ciebie waznym wsparciem. Pozdrawiam :)

      Usuń
  9. Dobry tekst napisałaś.
    Ja to co jakiś czas przekonuję się, że przyjaciele traktują mnie jak znajomą. Przyjaciół ma się mało, ale może to i dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje :) Z przyjaznia jest tak, ze powinna ona dzialac w obydwie strony.

      Usuń
  10. Przez ostatnie lata bardzo się zmienił mój pogląd na przyjaźń, ale to nie ma co...., tak jak piszesz, Ulu, my sami pokażmy,że ktoś dla nas jest ważny, może na to czeka. i zrobi mu się ciepło w serduszku.
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam Marzenko :) Ciesze sie , ze podzielasz moje zdanie :)

      Usuń
  11. Ula teraz-adwent to szczególny czas na także i takie zastanowienie się."Przyjaciół poznaje się w biedzie"-czyż to nie oczywiste? Nazywam przyjaciółką -moją koleżankę z liceum ,z którą odnowiłam znajomość gdy modny był portal "nasza klasa".Zbliżyły nas do siebie..."zmartwienia związane z naszymi dziećmi".Otworzyłyśmy się i to co z różnych powodów...nikomu innemu nie mówiłyśmy ....sobie zawierzyłyśmy...Mam czasami różne myśli odnośnie przyjaźni.....bo znajomych,koleżanek....mam grupkę. Jak tak wracam do wspomnień....kiedyś w tej grupce była całkiem pokaźna liczba ,ale ci co zostali-mnie bardziej cieszy ,bo mogłam właśnie liczyć na nich,gdy ....przyszedł czas na np. operację.Nie robili nic wielkiego-po prostu byli ze mną,obok czy to przez rozmowy czy wizyty osobiste.Przyjaźń ....taka prawdziwa jest jak zauważam po prostu niepopularna,a nawet niekiedy uważana za coś..."nie halo"....Nie używając "wielkich słów".....wierzę ,że wśród tych moich -nawet nie przyjaźni lecz dobrych "znajomych" są osoby ,które i wysłuchają mnie jak również ja chętnie także ich wysłucham. A na koniec pozwolę się Ulu z Tobą zgodzić- przyjaciel to gatunek wymierający...ten oczywiście prawdziwy....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, Grazynko - przyjaciel moze byc tylko jeden, bo kolezanek i kolegow mozna miec cale mnostwo. Nie mozna im jednak powierzyc tych spraw tajemnych, o ktorych mozna rozmawiac z przyjacielem. Ja tez czuje, ze mam jedna przyjaciolke. Mimo tego, ze kontakt mamy najczesciej telefoniczny, moge na nia liczyc zawsze i czuje, ze ona mnie rozumie.
      (przepraszam za pismo, ale popsuty klawisz "ALT" to sprawil ). Pozdrawiam serdecznie :)))

      Usuń
  12. Uleńko ja zostawię beż komentarza twój post ponieważ pierwsze pytania dają dużo do zastanowienia , również tak myśłałam - no cóż życie takie jest - póki co ja nie odwracam się od ciebie aczkolwiek każdy ma swe problemy - buziaki ślę Marii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mario, w zyciu nie pomyslalabym nawet, ze moglabys sie odwrocic ode mnie. Uwazam Cie za osobe serdeczna i przyjaznie nastawiona do ludzi. Usciski :))
      ( przepraszam za znaki- litery. Mam popsuty klawisz ALT )

      Usuń
  13. Ja mam jedną prawdziwą przyjaciółkę. Znamy się od urodzenia i zawsze możemy na siebie liczyć. Wspierałyśmy się, gdy ja przebywałam w szpitalu oraz gdy moja przyjaciółka miała ciężkie chwile w życiu osobistym. Taka znajomość jest niezastąpiona w naszym życiu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To cudownie !!! Taka osoba jest w ciezkich chwilach niezbedna i niezastapiona. Pozdrawiam cieplutko :)

      Usuń
  14. Zawsze najpierw trzeba zacząć od siebie. Mało oczekiwać dużo dawać. Powiem szczerze, że mam wielu serdecznych ludzi koło siebie. Czasem aż mi głupio bo wydaje mi się, że oni więcej mi dają niż ja im. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam sie z Toba, Ewo. Trzeba zaczac od siebie, a dobro przyciaga dobro. Ty, Ewo tez jestes osoba serdeczna. Nie wierze, ze inni daja z siebie wiecej niz Ty ! Pozdrawiam cieplutko :)

      Usuń
  15. Bardzo mądry post Uleczko. Wprowadził mnie w zamyslenie. Doszłam do wniosku, że mamy z mężem tylko jednych przyjaciół na których zawsze możemy liczyć, a oni na nas. Inni, jak przestaliśmy pracować na eksponowanych stanowiskach, gdzies sie ulotnili... Tak , to byli przyjaciele z wyrachowania:) Ale to dobrze, że tak sie stało bo mamy czyste pole:) Takie to życie...

    OdpowiedzUsuń
  16. Aż pobeczeć się można na takim wpisie :(
    Niestety jak piszesz prawdziwych przyjaciół już
    brak ja myślę , że ja jednak bym trwała do końca
    przy moim przyjacielu tylko niestety oni olali teraz mnie i nie dlatego ,że ja ich pomocy chciałam wiesz
    tylko potem gdzie indziej nosem korzyści wyczuli
    polityczne znajomości przyszły i teraz pewnie oczekują na przywileje !!! A ja co mogę serce oddać
    innemu co mam zamiar uczynić bo za kimś kto mnie nie
    cenił przecież płakać nie będę , może po latach ktoś
    to doceni i tylko nie wiem jak się wtedy zachowam ;)
    Dziękuję za piękny wpis - daje do myślenia !!!
    A w Nowym 2017 roku Uleńko życzę Ci wszystkiego
    najlepszego i szczerych rozmów i przyjaźni :* Cmok.

    OdpowiedzUsuń

Za każdy komentarz bardzo dziękuję :)))