wtorek, 20 lutego 2018

Nie lekceważ grypy

Jakoś nie bardzo w to wierzę, gdy ktoś mówi: mam grypę
a jest zwyczajnie przeziębiony.

Nie lubię nadużywania tego słowa,
bo grypa to nie jest przeziębienie !





Grypa to wirusowa choroba zakaźna o ostrym przebiegu,
która nawet największego twardziela położy do łóżka.
Mnie osobiście grypa przydarzyła się jak dotąd dwa razy:
około 12 lat temu oraz całkiem niedawno, bo przed tygodniem.

Zaczęło się niewinnie: od drapania w gardle.
Rano pomyślałam, że wypłuczę gardło roztworem soli
i przejdzie, ale nie przeszło.
Wieczorem już bolały mnie wszystkie kości, skóra stała się
nadwrażliwa na dotyk i czułam się ogólnie rozbita.
W nocy walczyłam z gorączką 40 st.C.
Obudziłam się mokra i klejąca.

Następny dzień: 
Dreszcze - ciepło i zimno na przemian.
Brak apetytu, siły i chęci do czegokolwiek.
Temperatura 38,5 st.C.
Kaszel i pieczenie oczu.
Leżę i podsypiam cały dzień.

Następny dzień - trzeci.
Jest trochę jakby lepiej, ale dreszcze mam ciągle
i ból głowy, a właściwie czuję  jakby ciężkość tej głowy.
Temperatura 37,8 st.C.
Nadal nie mam siły, by coś robić,
ale na chwilę wrócił mi apetyt, bo poczułam się głodna.
Mimo zażywania leków ciągle nie mogę zbić tej okropnej gorączki.
Wieczorem zażywam podwójną dawkę Paracetamolu
i gorączka w końcu ustępuje.

Następny dzień:
Hura ! Budzę się już bez gorączki !
Mogę funkcjonować !
Ale słaba jestem okropnie...i jeszcze się pocę.
Z nosa dosłownie leje się woda,
towarzyszą temu: kichanie i kaszel.

Dzień piąty:
Jest już znacznie lepiej, tylko ucho mam zatkane,
ale mogę już chodzić i jakoś funkcjonować.
Kaszel nadal mi dokucza.



Co należy robić ?

1. Po pierwsze zastosować zasadę "3 x W"
- wyleżeć,
-wypocić,
-wygrzać.

2. Udać się po poradę do lekarza.

3. Zażywać niesteroidowe leki przeciwzapalne,
np. Ibuprofen, Nurofen, Pyralgin
lub pochodne kwasu acetylosalicylowego
np. Aspiryna, Polopiryna
lub leki przeciwgorączkowe np. Apap ( Paracetamol ).

4. Zażywać witaminę C lub Rutinoscorbin, które zwiększają
odporność organizmu oraz działają przeciwutleniająco.
Ja sięgnęłam dodatkowo po środek naturalny:
przez dwa wieczory wypijałam kubek ciepłego mleka
z miodem, czosnkiem i masełkiem.

5. Zażywać leki wykrztuśne, które powodują rozrzedzenie
wydzieliny w drogach oddechowych i ułatwienie jej ewakuacji.

6. Pić dużo płynów.

7. Nie martwić się o pracę, bo zdrowie jest najważniejsze !

8
. Nie spieszyć się z wychodzeniem z domu, bo organizm jest
bardzo osłabiony i należy zapobiegać
groźnym powikłaniom po chorobie, takim jak:
- zapalenie zatok,
- zapalenie ucha środkowego,
- zapalenie oskrzeli,
- zapalenie płuc,
- zapalenie mięśnia sercowego,
- zapalenie opon mózgowych.

Trzymajcie się zdrowo !!!


czwartek, 15 lutego 2018

Drobne zmiany, czyli meble w łazience

 Wydaje mi się, że już przywykłam do tego
krajobrazu za oknem, do tej ciszy, do drzew i pól,
które mnie otaczają, a jednak czasem...







trochę tęsknię...
za moją kuchnią i przytulnym pokojem z wielkim oknem
w starej kamienicy w mieście.
Dlaczego ? - bo u nas ciągle trwa remont,
który nie może się skończyć.
Nic nowego nie może się zdarzyć. Nic ! Nic artystycznego - oczywiście,
bo remont trwa... i trwa... i trwa... i trwa.
Chwilami trudno jest zebrać myśli,
a o tworzeniu nowych rzeczy to już w ogóle nie może być mowy.
Nie ma sensu dokładne sprzątanie, bo wiecznie się kurzy
ani też odnajdywanie drobiazgów, które być może nie będą mi już potrzebne.

To chyba  z tej niemocy  właśnie chwytam za pędzel
i daję nowe życie starym meblom.
Tym razem przyszedł czas na meblowanie łazienki.
Do tej pory stała w niej nowoczesna witrynka,
w której trzymaliśmy ręczniki i kosmetyki,
ale wiedzieliśmy, że jest to tylko stan przejściowy.
Witrynkę zamieniliśmy na zgrabną szafkę, którą pomalowałam
na kolor wenge.

Tu szafka przed malowaniem oraz po nałożeniu pierwszej warstwy,
gdy koniecznie musiały "przetestować" ją koty.



A tu - już na swoim miejscu - w łazience.



Do tego przemalowałam dawno już zakupiony drewniany
stojący regalikktóry przekształciliśmy na półkę wiszącą.

Tu regał - jeszcze przed malowaniem,



a tu - po:



Lustro też dostało nowy kolor, a jak wyglądało wcześniej
możecie zobaczyć - tu.






I tak cały czas zmieniamy nasz dom i końca tych zmian nie widać.
Cieszę się, że wreszcie powstaje mój pokój - jako ostatni, 
ale cóż ? Najważniejsze, że jest już bliżej niż dalej.
Wcześniej czy później na pewno o tym napiszę. 







czwartek, 1 lutego 2018

Rozliczenie, czyli jak rozprawić się ze swoimi słabościami ?


Skończył się rok i trwa w najlepsze. 
Czas nie stanął w miejscu, lecz wciąż pędzi do przodu.
Co z moimi postanowieniami ? Czy coś zaplanowałam
Tak ! Oczywiście ! - ale moje postanowienia dotyczą głównie nierobienia... niektórych zakupów.


Po pierwsze: MEBLE
 Kupuję za dużo mebli. Nie mogę się powstrzymać.
W każdym wolnym miejscu stoi jakaś szafeczka czy stołeczek,
który na pewno się przyda.
Nawet na naszym tarasie piętrzą się szafki i półki. 
Moim pierwszym zakupem w tym roku był regał na książki - o zgrozo !!!
Muszę z tym skończyć, a przynajmniej ograniczyć tego typu nabytki.

Po drugie:ODZIEŻ
Zawsze z ochotą kupuję odzież sportową, myśląc że fajnie
będzie mi się biegało w nowej koszulce czy bluzie,
ale po co wciąż je kupować, jeśli nie uprawia się sportu ?
Czy na pewno są mi potrzebne ?
Najpierw muszę zacząć biegać, chodzić, jeździć !!!
Muszę skończyć z kupowaniem takich rzeczy !!!

Po trzecie:
Książki, książki, książki...
To moja kolejna słabość. Kupuję ich więcej niż zdołam przeczytać.
Po co ? Czy po to, by zabierały tylko miejsce na półce ?
Mam już zakaz wstępu do księgarni - wydany przez... samą siebie !

Po czwarte: OBUWIE !
 Strasznie lubię kupować buty !
Muszę naprawdę walczyć ze sobą, by ich nie kupić.
Zdarza mi się kupowanie dwóch par na raz i zawsze
mam butów za dużo. 
Kolejny zakaz: ZAKAZ WSTĘPU DO OBUWNICZEGO !

 Kupuję również za dużo perfum i bardzo dużo materiałów
do decoupage i scrapbookingu, ale na razie
nie zamierzam z tym walczyć.

Oprócz tych postanowień zrobiłam - jak co roku - kilka
innych, ważnych i poważnych.
Spisałam je na kartce. Kartkę schowałam i otworzę za rok,
by sprawdzić, co udało mi się zrealizować.

Czy Wy również toczycie boje ze swoimi słabościami?
Czy też sami wydajecie sobie zakazy ?
A może nie trzeba wcale z tym walczyć, skoro kupowanie
i otaczanie się przedmiotami sprawia nam tyle przyjemności ?



sobota, 27 stycznia 2018

Zaczarowany ogród

Zimą czy latem ogród zachwyca mnie
i nie mogę się oprzeć, by odbywać po nim poranne spacery.
 Ciiii... bo ogród śpi.






W ciszy zaklęty, uśpiony w niemocy,
by z pierwszym promieniem słońca
mógł znów nabrać mocy.
By strzelić pąkami,
uderzyć obfitą zielenią,
zaszaleć bujnością barw, kształtów i aromatów...
I wreszcie zaprosić świat cały
na wielkie ucztowanie !
Niech każda istota ma swój udział
w ogrodu powstawanie !
                                         /Ula H./















wtorek, 23 stycznia 2018

Decoupage świąteczne

Kochani ! Po raz kolejny zapraszam Was do obejrzenia
 moich świątecznych dekoracji.
Mam nadzieję, że pokazywaniem bombek w styczniu
nikogo nie obrażę, a co najwyżej wprawię w zdziwienie.
Wiem, wiem, że święta się skończyły :))

W minione święta po raz pierwszy spróbowałam techniki decoupage
na plastikowej bombce.
Łatwo nie było, bo plastyk nie jest tak podatny 
na farby i kleje jak drewno, a wypukły kształt bombki też robi swoje.
Mimo tych niedogodności - kleiłam, malowałam,
pędzlem farby rozchlapywałam... i tak powstały trzy bombki
większe i kilka mniejszych.








Powstały jeszcze renifery z dzwoneczkami...






 i choineczki, które przy okazji doczekały się pokazania,
gdyż powstały już dosyć dawno temu.