wtorek, 17 października 2017

Baśniowy las

Mimo, że las mamy tuż za domem, na chodzenie po leśnych ścieżkach nie było zbyt wiele czasu tej jesieni.
Skoro już wybraliśmy się razu jednego do lasu oddalonego
o dwa kilometry od naszego miejsca zamieszkania, nie mogłam
pozostawić takiej sytuacji bez fotorelacji.


- A Ty znowu co ? - zapytał mąż, widząc mnie jak przykucam z aparatem. - Przyjechaliśmy taki kawał, a Ty zdjęcia robisz ?
- Łączę przyjemne z pożytecznym - odpowiedziałam.
Mąż zniknął gdzieś między drzewami, szukając grzybów, a ja przepadłam bez reszty w tej krainie mchów i paproci.
Zapraszam Was do mojego baśniowego lasu !



























czwartek, 12 października 2017

Wchodzenie w dorosłość

Kartka zrobiona dla osiemnastolatka nareszcie
doczekała się prezentacji.
Nie było łatwo ją  stworzyć, ponieważ niewiele informacji miałam
o solenizancie, ale wiedziałam jedno: że chodzi
na kurs nauki jazdy.
Stąd motyw przewodni kartki w postaci znaków drogowych i tablic rejestracyjnych.










sobota, 7 października 2017

A w sercu wciąż lato

     Lato się skończyło, a tyle jeszcze chciałam powiedzieć, pokazać...
Nie warto odkładać na później, bo czas pędzi nieubłaganie do przodu.
Pod koniec wakacji zrobiliśmy sobie z mężem małą przejażdżkę rowerową. To cud, że udało mi się Jego wyciągnąć, bo On przeważnie nie ma czasu.
Pojechaliśmy bardzo blisko - 4 km do pobliskiego mosteczku i z powrotem. 
Rodzime krajobrazy zauroczyły mnie po raz kolejny. Przykro byłoby, gdybyście nie mogli tego również zobaczyć.

Pozdrawiam z mojej krainy !!!














sobota, 30 września 2017

Hardkorowy remont

Przez ostatnie dwa tygodnie nie sprzątamy, nie gotujemy,
nie prasujemy, nie pierzemy, grzybów nie zbieramy,
nie porządkujemy ogrodu, mało śpimy, nie dojadamy, nie odpoczywamy...
Na twarz padamy.
Nie przypuszczałam , że tak właśnie będzie. Wszystko to za sprawą przeprowadzki i remontu w mieszkaniu mojej mamy. 


Zaangażowanie

Moja mama przez kilkanaście lat mieszkała w bloku na trzecim piętrze.
Za wysoko już było dla Niej i zaczęła szukać mieszkania usytuowanego trochę niżej. Zaoferowałam swoją pomoc. Przez całe lato szukałyśmy mieszkania,
ale nie same. Sprawy oddałyśmy w ręce zaufanej agencji nieruchomości. 
Przez kilka miesięcy  obejrzałyśmy wiele mieszkań. Wspierałam mamę jak tylko mogłam. Przyjeżdżałam na oglądanie każdego kolejnego lokum,
by przy Niej być i doradzić, a do miasta mam 20 km. 
Jeszcze wtedy nie wiedziałam jak bardzo się w to wszystko angażuję i jakie będą tego skutki.

Znalazłyśmy mieszkanie !

Najpierw była radość i niedowierzanie. Mieszkanie ma duży potencjał: jest słoneczne, na parterze, ma duże okna, znajduje się w kamienicy w centrum miasta. Formalności zostały załatwione.

Czas na remont ! 

Teraz dopiero dotarło do mnie, że zostaliśmy sami  na polu bitwy - ja i mój mąż.
Brat - zajęty swoimi sprawami, widząc mój zapał - wycofał się kompletnie
z wszelkich form pomocy. Smutno. Na remont i przeprowadzkę mieliśmy tylko dwa
i pół  tygodnia. To trochę mało, gdy codziennie chodzi się do pracy.
Czasu zostaje niewiele. 
Za każdym razem po pracy i przed pracą biegłam do mamy na trzecie piętro
z pustymi kartonami i wynosiłam pełne, by potem było mniej. 
Mąż wyburzał i wznosił ściany, gipsował, tynkował.
Ja z siostrą i siostrzeńcem wynosiliśmy gruz, a potem
malowaliśmy ściany i sufity, układaliśmy panele.
Nic by się oczywiście nie stało, bo lubię poszukiwania mieszkań
i lubię remonty - to takie ekscytujące, ale po prostu już padam
na twarz - razem z moim mężem, który cały czas wspiera mnie w tych działaniach.

Przeprowadzka

Nareszcie nadszedł ten dzień !
Umówiliśmy się na dziewiątą rano z moją młodszą siostrą. Nasi synowie dołączyli po szkole. Mąż przyjechał dużym samochodem z przyczepką. 
Niezliczoną ilość razy wspinaliśmy się na trzecie piętro ( 51 schodów !!! ), by znosić do auta kolejne kartony, pudła, wypełnione po brzegi worki i torby z drobiazgami. Na moją sugestię: czy można coś wyrzucić? - mama reagowała bardzo nerwowo, więc ustaliłyśmy z siostrą, że już nie będziemy się o nic pytać.
Ładowałyśmy wszystko - jak leci.
Horror ! Jak można mieć tyle rzeczy ??? Jak ???

Postanowienie

Postanowiłam sobie, że nie dopuszczę do zagracenia swojego otoczenia. 
Jeśli będę miała zamiar kupić nowe spodnie to w zamian
za to pozbędę się starych. Jeśli będę chciała kupić garnek, to jeden z moich garnków będę musiała wyrzucić lub komuś oddać.
Taki mam plan, by nie gromadzić rzeczy, bo to nie jest fajne ani nikomu potrzebne. Rzeczy nas ograniczają !
Nie jest ważne to co i ile się posiada, ale to jakim się jest człowiekiem
i co się sobą reprezentuje.
Zrobię przegląd wszystkiego, nie tylko ubrań.
Sprawdzę, których rzeczy nie używam i rozstanę się z nimi.

Epilog

Remont jeszcze nie skończony.
Jest mama z pieskiem w nowym mieszkaniu i zawalone pudłami pokoje.
Teraz jeszcze trzeba je tylko uporządkować, podłączyć wodę, gaz, powiesić szafki kuchenne i... chyba będzie można już mieszkać.
A my powinniśmy koniecznie odpocząć..







środa, 20 września 2017

Szum fal

    Wrzesień - nie musi być nudny. Na plażach spokój.
Zostali już tylko nieliczni turyści. Jest moc !

Muszę Wam powiedzieć, że morze każdego dnia i o każdej godzinie jest inne.





















Jeśli myślicie, że ja tak ciągle przechadzam się po plaży
to jesteście w błędzie.
Trafiła się okazja i troszkę czasu, że mogłam tu być.
Zatraciłam się w szumie fal i strzelałam im zdjęcia bez opamiętania.
Kocham ten stan !!!


Pozdrowienia z plaży w Chłopach i Sarbinowie !!!