piątek, 2 grudnia 2016

Świąteczne tworzenie

Tak mnie wzięło na kartki świąteczne. W tym roku są one trochę inne. Bardzo spodobał mi się papier imitujący deski . Po ostatnich warsztatach polubiłam pracę z gesso i używam ile się da. 
Nie boję się już  wykorzystywać  szyszek i innej grubszej materii
w kartkach, bo tak naprawdę to w niczym nie przeszkadza. Wciągnęły mnie te klimaty. Tworzenie daje energię, radość 
i moc !!!







wtorek, 29 listopada 2016

W biegu, czyli o sile motywacji

Znów jestem na początku. Po raz kolejny zaczynam biegać.
Wiem, że pora roku nie jest najlepsza na uprawianie tego sportu, ale tak postanowiłam. Kilka razy już zaczynałam, ale zawsze po dwóch lub trzech tygodniach nie było już śladu po motywacji.
Tym razem od wdrożenia  w życie mojego planu minęły dwa tygodnie i nie mam dość - nadal biegam ! 
Jak się zaczęło ?
Zupełnie zwyczajnie. Pewnego dnia okazało się, że ledwo się mieszczę w spódniczkę, a zaraz potem spodnie, które nosiłam w zeszłym roku - nagle zrobiły się za ciasne. Co począć ?
Najpierw poddałam analizie swoje zwyczaje : co, kiedy i ile zjadam, ile czasu spędzam w ruchu, a ile siedzę przed komputerem? Bilans wyszedł nie najlepiej.
Tylko jak sprawić, żeby się chciało coś z tym zrobić, żeby się chciało chcieć ? A może nic nie robić ? Może zostawić tak jak jest ? Czy przyciasna odzież to wystarczająca motywacja, by coś zmienić w swoim życiu? Średnia, ale dla każdego coś innego będzie tym motorem napędowym.



Na początku zaczęłam planować na kartce papieru każdy dzień
i odhaczałam to, co udało mi się wykonać. Bardzo szybko doszłam do wniosku, że pozostaje mi sporo wolnego czasu. Dlaczego więc nie wykorzystać go na bieganie?
Biegam i mam świadomość, że robię coś dla siebie. Wcześniej trochę brakowało mi odwagi i myślałam: co ludzie powiedzą, widząc mnie biegnącą poboczem drogi? Wstydziłam się, bo o ile w mieście bieganie jest czymś normalnym, to na wsi raczej nikt nie biega.
Tym razem powiedziałam sobie: nie obchodzą mnie ludzie. Liczę się ja i moje zdrowie.
Może nie jestem specjalistką ani ekspertem, żeby udzielać Wam rad, bo przecież ciągle zaczynam od nowa przygodę z bieganiem
i donikąd mnie to jeszcze nie zaprowadziło. Bagaż doświadczeń związanych z trudnymi początkami spowodował, że teraz już wiem jak samemu się mobilizować. Dlatego chciałam się z Wami tym podzielić.

Jak zatem nie stracić motywacji ?

1. Trzeba być konsekwentnym w stosunku do swoich postanowień
i planów. Najlepiej urzeczywistnić je na papierze. Pomoże w tym prowadzenie notatek w formie dzienniczka. Należy zrobić sobie tygodniowy plan treningowy i zaznaczać, czy został wykonany czy nie. Dzięki temu nic nam nie umknie i mamy siebie pod kontrolą. Myślę, że ma to znaczenie nie tylko przy uprawianiu sportu, ale podobnie będzie z nauką języka obcego czy też z innymi postanowieniami.

2. Można samemu sobie prawić komplementy, takie jak :" udało mi się!", "jestem z siebie dumna!", " super!", "brawo" i zapisywać je w dzienniczku na koniec każdego tygodnia.




3. Nie utrudniajmy sobie już na samym początku ani nie szukajmy wymówek. Warto znaleźć miejsce do biegania położone blisko domu, do którego nie trzeba dojeżdżać. Wtedy jest naprawdę łatwiej.

4. Biegania nigdy nie rozpoczyna się od dania sobie wycisku i sprawdzenia ile mogę. Na początku po prostu wykonuje się szybki marsz - i tak przez cały tydzień, żeby oswoić się z wysiłkiem.

5. Należy pamiętać, żeby trenować co drugi dzień, aby nasz organizm miał czas na regenerację i odpoczynek.

6. Przed treningiem nie można się objadać ani zbyt dużo pić. Po treningu jak najbardziej trzeba uzupełnić płyny lub zjeść coś energetycznego, np. batonika.

7. Dobrze jest mieć trenera lub osobę, która ma już doświadczenie w tym temacie. Jeśli nie mamy takiej osoby to najlepiej znaleźć odpowiedni plan treningowy w sieci lub w czasopismach sportowych i trzymać się tego planu.
Nasza koleżanka blogowa, Anetta poleciła mi kiedyś taką stronę : bieganie.pl, którą i ja Wam polecam.
Ja korzystam z książki, którą kupiłam latem :



8. Dodatkowej motywacji doda nam sprawdzenie swojej wagi, np. na koniec każdego tygodnia.
Polepszenie ogólnej sprawności oraz lepsze samopoczucie to też impuls, żeby nie przestawać.

9. Treningi należy traktować poważnie - to czas dla nas i naszego zdrowia. Początkowo nie zabierajmy ze sobą psa, bo to już nie będzie trening, tylko spacer.

10. Bądźmy systematyczni i nie odkładajmy na później tego, co można zrobić już teraz. Potem może zmienić się pogoda i będziemy mieli wymówkę, że to ona popsuła nam plany.

Kilka fot z mojego biegania - było tak pięknie,
że nie mogłam się powstrzymać.










                     Pozdrawiam kochani i lecę na trening,
bo właśnie przestało padać. Biegnijcie ze mną !

wtorek, 22 listopada 2016

Dla maleństwa

Kochani moi !
Dziękuję z całego serca za pochwalne komentarze pod poprzednim postem. Oblewam się rumieńcem, gdy je czytam. Dlaczego ?
Komplementy i miłe słowa są jak najbardziej pożądane, ale nie jestem z tych osób , które lubią się chwalić i jest to dla mnie mimo wszystko troszkę krępujące, ale jednak... przyjemne.
No , dobra - zostawmy już te niuanse.
Kolejna karteczka powstała z okazji narodzin dziecięcia.
Młodzi ludzie, których poznaliśmy niespełna rok temu - przy dokonywaniu życiowej transakcji, doczekali się ślicznej, małej istotki - stąd też karteczka z gratulacjami.




środa, 16 listopada 2016

Gdy pielęgniarka wybiera się na emeryturę

... to wypada ją ładnie pożegnać i życzyć samych radosnych chwil.
Przypadło mi w udziale wykonanie kartki z podziękowaniem za pracę.
Początkowo powstała kartka w formacie 15x15, ale okazało się, że wszyscy chcą się podpisać na pamiątkę i zabraknie miejsca, więc trzeba było kartkę przerobić na większy format : 21x15.
Karteczka przed przemianą i po.







sobota, 12 listopada 2016

Witajcie w mojej bajce

Gdy po półtora roku mieszkania na pustkowiu nachodzą mnie myśli zwątpienia i zastanawiam się czy dobrze zrobiliśmy, przeprowadzając się tu...
Gdy jadę długo samochodem do domu, myślę: co mnie skłoniło do podjęcia takiej decyzji, by zamieszkać daleko od wszystkich...
Gdy już nawet zatęsknię za starą, złośliwą sąsiadką z miasta...
Gdy rury zamarzną i zimno w całym domu...
Gdy wieczorami zasnąć nie mogę, bo nasłuchuję, czy jakaś mysz nie skrobie gdzieś w kącie...i nie wiem, czy dobrze zrobiliśmy...
Nagle z samego rana witają mnie takie widoki, że zapominam
o wszystkich wątpliwościach i jestem oczarowana tą krainą i całym jej naturalnym bogactwem, a może nawet zaczarowana ? Chłonę to piękno całą sobą. Teraz tu jest mój dom !

Nasze drzwi do lasu
















 Wieczór - taka moja "Afryka"