czwartek, 17 sierpnia 2017

Proszę Państwa : oto perz !

Kiedy pomyślę - ogród - to widzę przede wszystkim ukwiecone rabaty z mnóstwem pięknych roślin, ale wiem, że to wszystko może powstać tylko dzięki ciężkiej pracy człowieka.
Kocham ogrody, lubię je zwiedzać, oglądać i podziwiać. Niektóre ogrody powstają przez wiele lat i wymagają naprawdę dużego zaangażowania ludzi.
Kiedy pomyślę - ogród, mój ogród - to wiem, że to ciągła troska, bo by ogród mógł żyć i cieszyć swoim pięknem to nie można go odłożyć na później - tak jak odkłada się książkę na półkę.
W naszym ogrodzie cały czas zabiegamy o to, by rośliny miały odpowiednie warunki. W związku z tym, że gleba jest piaszczysta ciągle staramy się poprawiać jej strukturę. Przy sadzeniu roślin dodajemy torf i obornik, nawozimy i ściółkujemy. Przy granicy działki, od strony lasu przerabia się kompost, który posłuży do wzbogacenia gleby.
Niektóre rośliny dobrze się przyjmują, inne nie za bardzo, a jeszcze inne wcale.
Ogród to nie tylko piękne rośliny i ścieżki, ale przede wszystkim ciężka praca.

Gdy przeprowadziliśmy się do naszego wiejskiego domu, cała działka pokryta była trawą, którą tu i ówdzie urozmaicały puste miejsca w postaci piaszczystych wysp. Ogrodu praktycznie nie było, bo poprzedni mieszkańcy wycięli drzewa i nie posadzili żadnych roślin.
Gdy dwa lata temu zaczęliśmy tworzyć ogród zupełnie nie pomyślałam o tym, żeby najpierw zlikwidować chwasty. Przekopywaliśmy więc miejsce po miejscu,  ręcznie wybierając zielsko. Następnie mieszaliśmy glebę z torfem i ziemią gliniastą. Niestety nie zbyt dokładnie usunięte chwasty dały o sobie znać w późniejszym czasie.
Wiele razy mama powtarzała mi: Uważaj na perz ! Jak znajdziesz perz to odłóż go do spalenia ! Gdy mieliśmy działkę w mieście też ciągle o nim słyszałam.
Nie wiedziałam jednak dlaczego tak uczepiła się tego perzu i jak on właściwie wygląda?
W mieście najtrudniejszym do zwalczenia chwastem na naszej działce był podagrycznik. To roślina bardzo ekspansywna, która potrafi odrodzić się nawet z najdrobniejszego kawałka.
Gdy po raz kolejny przyszło mi plewić rabatę przy głównej ścieżce w naszym wiejskim ogrodzie, spotkałam go ! I wiedziałam już, że to na pewno on !
Proszę Państwa - oto perz !

      Korzenie perzu


Skoro na rabacie były nie tylko kwiaty, ale i chwasty musiałam rozprawić się z nimi ręcznie. Haczką i łopatką wykopywałam perz, oddzielając go od innych roślin. Sporo uzbierało się tego paskudztwa. Zostawiłam, by się wysuszył i spaliłam - tak jak radziła mama.
Musicie wiedzieć, że perz jest rośliną wieloletnią i bardzo ekspansywną, gdyż jego korzenie tworzą długie, podziemne rozłogi. Wyglądem przypomina trawę, ale nie dajcie się zwieść. Korzenie trawy przeważnie tworzą zwartą kępę, a perz ma pojedyncze, bardzo długie, białe korzenie, rozchodzące się na boki. W dodatku jest bardzo odporny na warunki atmosferyczne i glebowe. To wyjątkowo nieprzyjemny "gość" !
Można go zwalczać mechanicznie, chemicznie lub sposobami domowymi, takimi jak:
- nierozcieńczony ocet,
- gorąca woda,
- zużyty olej jadalny,
- roztwór mydła lub detergentów,
- cukier,
- popiół drzewny.
Stosuje się je dolistnie na młode chwasty. Substancje te oklejają liście, niszcząc ich strukturę, w efekcie czego roślina zamiera.
Preparaty chemiczne to znany wszystkim : Roundup czy mniej znany Sprinter. Środki te wnikają przez liście do korzeni powodując stopniowe obumieranie roślin. Jeśli chcecie poczytać o szkodliwości Roundupu - odsyłam tu.
Jeśli nie zamierzacie sadzić roślin jadalnych, a chcecie jedynie usunąć chwasty przy podjeździe do domu lub przy tarasie to jak najbardziej można zastosować środek chemiczny.
Na rabatach i grządkach lepiej jednak mechanicznie usunąć niepożądane rośliny.
Zapraszam na poranny spacer po naszym ogrodzie.



                                                                           Rutewka Delavay'a







                                                                              Zielnik



                                                        Na fotelu ponownie zakwitły wrzosy




Za nami trudne początki, a przed nami jeszcze dużo pracy.
Pozdrawiam wszystkich miłośników roślin i ogrodów !!!


niedziela, 6 sierpnia 2017

Kartka dla przyszłej emerytki

Znów karteczka "na odchodne" powstała, czyli na pożegnanie z pracą, przed emeryturą. I choć nie znam osoby obdarowanej chyba udało mi się stworzyć serdeczną kartkę i wierszyk.



DZIĘKUJEMY

Praca jest jak drugi dom,
więc się trudno rozstać z nią.
A Ty dla nas zawsze byłaś:
mamą, siostrą, przyjaciółką,
więc się wszyscy wpisać chcą
- na pamiątkę wspólnych zmagań.

Dziś, gdy nadszedł czas rozstania
uśmiechamy się do Ciebie.
Nie żegnamy Cię na zawsze,
nadal wspieraj nas w potrzebie
i odwiedzaj kiedy zechcesz.

Spełniaj także swe marzenia,
bo jest tyle do zrobienia !
Zawsze miło spędzaj czas,
no i kiedyś wspomnij nas !
                          / Ula H./




poniedziałek, 31 lipca 2017

Nigdy nie wracaj tą samą drogą

Bardzo lubię jeździć na rowerze, ale tu, gdzie teraz mieszkam nie ma ścieżek rowerowych, a jezdnia jest wąska i w dodatku podziurawiona. Jednak nie zniechęca mnie to i gdy tylko mam czas dosiadam mojego "rumaka" i pędzę przed siebie.
Do małego plecaka włożyłam już butelkę z piciem, batona, mapę i pelerynę przeciwdeszczową. Jeszcze tylko okulary i rękawiczki. 
Wsiadam na rower i w drogę ! Ostrzegam: będzie szybko i trochę niebezpiecznie!

Cel dzisiejszej trasy - sprawdzić drogę do rezerwatu leśnego i do Dobrzycy.

Początek drogi jest mi dobrze znany, więc jadę szybko, mijam ludzi, zbierających jagody w lesie. Następnie przecinam drogę krajową nr 6 i wjeżdżam w nowiutką drogę asfaltową, która wije się między polami, przez zupełne odludzie. Widzę w oddali dwa bawiące się na polu psy. One też mnie zauważają, bo nagle przestają się bawić i spoglądają w moim kierunku. Nie spuszczam z nich wzroku i powoli jadę dalej. Udało się ! Hura ! Psy powróciły do swoich harców.

Za moment wjeżdżam w niewielki leśny zagajnik. Nagle na drogę wychodzi z lasu duży, biały pies i staje na środku. Zwalniam, bo nie wiem jak psisko zareaguje, ale widząc mnie zwierzę spokojnie usuwa się między rosnące przy drodze krzewy i pozwala mi przejechać.
Droga biegnie między polami. Jest tak pięknie, świeci słoneczko. Mijam pracujących w polu ludzi. Dojeżdżam do wioski i tu zaczyna się droga, którą zamierzam sprawdzić. Lubię poznawać nowe drogi i bezdroża. Mijam domy i ludzi. Jak na razie droga jest całkiem w porządku. Po chwili z asfaltowej zmienia się w piaszczystą, potem polną, a dalej to już trudno poznać czy to w ogóle jest droga czy nie.
Przede mną pola chabrów i rumianków. Takiego malowniczego pejzażu jeszcze nigdy nie widziałam. Jest cudnie !!! Rozkoszuję się tym widokiem i co chwila zsiadam z roweru, by zrobić zdjęcie.

Przede mną wzniesienie. Wjeżdżam więc pod górkę, ale co to ?
Widzę rząd pszczelich domków. Kto je tutaj postawił - na zupełnym pustkowiu?! Domki ustawione są równolegle do ścieżki, którą jadę i tworzą dziesięciometrowy ciąg. Co robić ? Nie zatrzymując się - jadę dalej. Gdy mijam osiedle pszczół silny wiatr wieje niemiłosiernie i popycha owady prosto na mnie. Zaciskam usta, a prawą dłonią przysłaniam twarz. Pszczoły uderzają w moje ubranie, w odsłonięte łydki, wplątują się we włosy, ale nie ma już odwrotu - muszę jechać ! Przez ułamek sekundy przypominają mi się sceny z filmu "Rój". Co ze mną będzie ? - nie mam czasu na myślenie, a o robieniu zdjęć w takiej chwili nawet nie ma mowy. Nie zatrzymuję się i udaje mi się przejechać.

Dumna jestem z siebie, że nie zrezygnowałam, ale też obiecuję sobie, że za żadne skarby nie wrócę tą samą drogą.

Nagle droga rozwidla się. Zatrzymuję się na chwilę, by napić się soku i sprawdzić mapę rowerową.
Okazuje się, że powinnam jechać prosto, czyli przez las. Tak też czynię. Niestety droga zamienia się w rozjeżdżone błoto. Początkowo więc prowadzę rower,  sprytnie omijając kałuże, a gdy wydaje mi się, że błota jest już mniej - wsiadam na rower i jadę.
Za moment jednak grzęznę w rozmokłej ziemi i ląduję prawą nogą w czarnej mazi. Rower przechyla się razem ze mną i w ostatniej chwili ratuję plecak, który zsuwa się z bagażnika i wisi na pasku tuż nad błociskiem. Ufff...
Trampki ubabrane, koła i osłona łańcucha też, ale ja - cała i ... zadowolona z siebie oczywiście !

Spoglądam w dal. Nagle przed moimi oczami coś migoce na samym środku czarnej, żużlowej drogi. Podchodzę bliżej, by zobaczyć: co to? 
To przystanek dla motyli - tak go nazwałam, bo nie wiedzieć dlaczego białe motyle przysiadają tam gromadnie na chwilę i odlatują. Przylatują następne, by za moment znów odlecieć.

Kolejny raz jestem na rozstaju dróg, ale nie mam ochoty na więcej przygód. Wybieram drogę wyłożoną płytami betonowymi, bo wygląda przyjaźnie i bezpiecznie.
Teraz jadę przez piękny las. Co jakiś czas mijam tabliczkę z napisem: REZERWAT PRZYRODY. Wiem już, jak dojechać do rezerwatu ! Jest naprawdę uroczo ! Tylko ja i natura !
Wyjeżdżając z lasu, mijam starszego mężczyznę w kapeluszu na rowerze. Patrzę na niego nieufnie, a on też ma nietęgą minę. 
Droga przebiega między polami. Dostrzegam koziołka w zbożu. Zatrzymuję się , by zrobić mu zdjęcie. Udało się w ostatniej chwili, bo zwierzę za moment wyczuwa niebezpieczeństwo i ucieka. Ostatni raz sprawdzam mapę, wypijam resztę napoju i wjeżdżam na jezdnię. Jeszcze kilka kilometrów i będę w domu, ale tę drogę już znam, więc jest szybciej i łatwiej.

Wieczorem w domu opowiadam o tym, co mi się przydarzyło i co słyszę ? - Ty zawsze masz jakieś przygody. Nie możesz jeździć sama !  To niebezpieczne!
- A z kim mam jeździć ?- odpowiadam pytaniem. - Przecież nic mi się nie stało, a siedząc w domu nie zobaczyłabym tylu pięknych miejsc. Teraz wiem, którędy można dojechać do rezerwatu Warnie Bagno. Do Dobrzycy nie udało mi się niestety dojechać, ale wiem która droga tam prowadzi.


















czwartek, 20 lipca 2017

Kartka urodzinowa dla dziewczynki

Karteczka na urodzinki dla sympatycznej i rezolutnej dziewczynki o imieniu Amelia, która bardzo lubi psy, a jednego w szczególności.




sobota, 15 lipca 2017

Chodźmy na plażę

Dziękuję za udział w dyskusji pod poprzednim postem.
Okazuje się, że wiele osób ma różne doświadczenia związane
z podróżowaniem. Pojawiło się też kilka praktycznych rad,
za które serdecznie dziękuję.
Dowiedziałam się od Was, że jeśli chodzi o Warszawę
to warto skorzystać ze strony: www.ztm.waw.pl, na której znajdziemy między innymi: rozkłady jazdy autobusów
i tramwajów, informacje o parkingach, stacje linii metra, mapę rowerową oraz cennik biletów.

Jeśli chodzi o podróżowanie do innych większych miast
to zdecydowanie warto skorzystać ze strony: www.jakdojade.pl 
lub pobrać aplikację "jakdojade". To naprawdę przydatna rzecz !
Kolejna aplikacja : www.mpay.pl/ - pozwoli nam zakupić bilet komunikacji miejskiej oraz zapłacić za parkowanie przy pomocy telefonu komórkowego.

Jest lato i wakacje wciąż trwają - zapraszam więc na spacer brzegiem morza.
Najpierw - Kołobrzeg  w słoneczny dzień !






Następnie - Mielno, gdzie wpadłam tylko na chwilkę i to przy bardzo wietrznej pogodzie. Nie miałam nawet czasu, by wejść na plażę.
Jedni się opalają, inni w obłokach fruwają -  dosłownie !




Na koniec - Sarbinowo wieczorową porą. Morze spokojne, plaża prawie pusta. Spacerują ludzie z psami, pojedynczo lub parami. Ileż tu spokoju i inspiracji !?














Pozdrawiam Was kochani ! Wypoczywajcie i korzystajcie z uroków lata !!!