środa, 26 kwietnia 2017

Ogród - w oczekiwaniu na cieplejsze dni

Ciągle jest zimno, jakby zima nie chciała odpuścić. 
Z niecierpliwością czekam na cieplejsze dni, by móc oddać się ogrodowym pasjom.
Rośliny powoli zaczynają przebijać się przez warstwy gleby. 
Ogród jeszcze nie wygląda imponująco, ale cieszy nas każda roślinka, każdy pąk...
Raz przez chmury przedziera się słońce, raz deszcz zdrowo pokropi, a za chwilę grad i śnieg. Raz jest ciepło, raz zimno, czasami przymrozek. Wszystkiego można się spodziewać. 
Jak w życiu.
Rzodkiewka w inspekcie rośnie i już niedługo
wyląduje na naszych talerzach. Szczypiorek siedmiolatka 
nie boi się zimna. Trzeba go tylko przycinać.
Mięta nieśpiesznie przeciska się na powierzchnię.
Szafirki zakwitły, bo mąż przywiózł je w marcu z drugiej działki 
i zasilił nawozem.




















Na ciepło czekamy...

wtorek, 18 kwietnia 2017

Poświątecznie, kolorowo

Święta minęły i znów wróciła szara codzienność. 
Trzeba iść do pracy, opłacić rachunki, posprzątać, zrobić zakupy. Ten krótki świąteczny czas każdy powinien rozważyć 
sam ze sobą - głęboko w swoim sercu.
Czy to coś zmieniło czy nie ?

Serdecznie dziękuję wszystkim za życzenia i ciepłe słowa :)
Kolorowe kartki, których nie zdążyłam pokazać wcześniej 
poleciały do różnych ludzi, blisko i bardzo daleko, 
za morza i oceany.











Pozdrawiam Was cieplutko i dziękuję za Waszą obecność :)


czwartek, 13 kwietnia 2017

O mały włos, czyli między nami kobietami

Myślicie, że mnie znacie ? Może.
Spotykamy się w tym wirtualnym świecie, gdzie każdy pokazuje się tak, jak sam tego chce. Wyraża opinie, udostępnia zdjęcia 
swoje lub nie, prezentuje swoje pasje. Jednak tak naprawdę 
nie wiadomo kto się za tym kryje.
Nie widzimy całego człowieka, z jego wadami, zaletami, 
w dobrym i złym humorze, z głupią miną, wkurzonego...

Zawsze przed świętami zaglądam wgłąb siebie. Jakoś tak 
mnie nachodzi i ... dochodzę do wniosku, że im więcej 
siebie znam, tym mniej.
Sama siebie nie znam. Jaka jestem ?

Jak to przed świętami bywa wykonałam kilka telefonów,
by uzgodnić szczegóły dotyczące świąt właśnie.
Dzwonię więc do mojej siostry, by zaprosić Ją na śniadanie wielkanocne. Siostra pyta co ma przygotować. Ja na to, że to, 
co potrafi najlepiej, a Ona : " O nie ! Ty mi powiedz : co ?"
I tak od słowa do słowa rozmowa staje się coraz bardziej 
drażliwa i o mały włos nie kończy się kłótnią.
Tylko dlaczego ? Po co ?!
Po co ja się irytuję ? Czy nie lepiej odpuścić 
i zaakceptować czyjeś odmienne zdanie i jego wybór ?
Szukam w sobie tych pokładów dobroci i życzliwości,
bo wiem, że je mam. Gdzie się podziały teraz, 
gdy ich potrzebuję ???

Za kilka dni - dzwoni moja córka i wylewa żale. 
Przytacza dawne wydarzenia, o których ja nie chcę pamiętać.
Nie mogę z Nią rozmawiać, odkładam słuchawkę.
I taka właśnie jestem !!! Rozżalona i kapryśna księżniczka .
Teraz zadręczam się myślami, że o mały włos
nie doszło do kłótni. O mały włos... i nie wiem czy jest 
dobrze czy źle? Nie wiem, a przecież nadchodzą święta.

Jedno wiem, że trzeba iść swoją drogą i podejmować 
 decyzje - w zgodzie z własnym sumieniem, 
nie raniąc uczuć innych. Jest dobrze !!!




niedziela, 9 kwietnia 2017

Świąteczne decoupage

Mój czas ostatnio był podzielony na: czas do jarmarku wielkanocnego, w którym postanowiłam wziąć udział 
i czas po tymże jarmarku.
Ten pierwszy był okresem intensywnej pracy rękodzielniczej,
a ten drugi zaczyna się właśnie dziś.
Dopiero teraz mogę skupić się na domu, rodzinie 
i przygotowaniach świątecznych.


Na jarmarku byłam, dobrze się bawiłam. Regionalne zespoły ludowe przygrywały. Uwielbiam tę atmosferę jarmarkową ! Odświeżyłam kilka dawnych znajomości i zawarłam nowe.

Postanowiłam pokazać Wam kilka zawieszek,
które powstały w owym czasie - wytężonej pracy.
Bardzo nie chciałam robić ozdoby z lawendą, bo myślałam, 
że to takie spowszedniałe. Jednak po jakimś czasie myśl 
o tym wzorze powróciła jak natrętna mucha 
i tak powstała zawieszka, która okazała się idealnym  
prezentem dla mojej siostry. 

     Z przodu...

                                                                  i z tyłu...

                                        i z bardzo bliska.



                          Kilka bliźniaczych jajek powstało:


                                    Z jednej strony...

                                          i z drugiej.


Kartki świąteczne już odleciały, 
ale pokażę je następnym razem. 


środa, 5 kwietnia 2017

Wianki i stroiki

Znów robię stroiki. Niby nic nowego.
Przy okazji tworzenia powstaje również ogromny bałagan, 
którego nie da się uniknąć. 
Początkowo do pracy wystarczał mi blat kuchenny. Teraz zajmuję już trzy blaty i stół. Resztki suszu roślinnego i sizalu 
plączą mi się pod nogami...Liczę tylko na wyrozumiałość pozostałych domowników.
Codziennie po skończonej pracy sprzątam to miejsce, 
bo nie byłoby gdzie sobie chleba ukroić.  
Tylko patrzeć , kiedy mnie z tej kuchni wygonią. 
Ale co mam robić, gdy w domu ciągle trwa remont , a pokój , 
w którym ma być moja pracownia - jest ostatnim w kolejności 
do przebudowy ? Bałaganię więc, tworzę i czekam.