czwartek, 22 września 2022

Dziewczyna do zadań specjalnych

 Jest taka dziewczyna, którą znam. Mówię o Niej "dziewczyna", bo tak lepiej brzmi ( ? ), choć ma już 45 lat. Życie nie szczędziło Jej zmartwień. Wychowała trzech synów. Wszyscy trzej są już dorośli. Najmłodszy urodził się z wieloma wadami i nie dawano Mu zbyt dużych szans na przeżycie. Mimo wszystko udało się i chłopak jest teraz w pełni samodzielny.

To dzięki Niej, która poświęciła się dla własnych dzieci i rodziny, zrezygnowała z dalszej nauki, pracy, robienia kariery. Cały czas była przy synu. Zjeździła z Nim całą Polskę po szpitalach. Pracowita - w wolnych chwilach dorabiała na sezonowym zbiorze owoców leśnych, by dzieciom niczego nie brakowało. 

Społeczniczka - zaangażowana w działalność wiejskiego koła gospodyń.

Wrażliwa na krzywdę innych - zawsze wysłucha i doda wiary tym, którzy mają trudne chwile oraz osobiście pomoże.

Zawsze uśmiechnięta i chętna, by pomagać innym.

W pracy, którą podjęła po wielu latach - bardzo oddana. Stworzyła w swojej grupie zawodowej naprawdę zgrany zespół.

Na początku tego roku pożar strawił połowę domu, w którym mieszka. To były ciężkie chwile, a Ona nie potrafiła nawet przyjąć pomocy, którą wszyscy Jej ofiarowali. Przecież to Ona zawsze wszystkim pomaga, więc i w tym przypadku da radę. Nie chciała pomocy, wstydziła się tej słabości. Pomogliśmy, bo czuliśmy sercem, że tak trzeba.

Gdy zaczęły się kłopoty z najstarszym synem, który nie radzi sobie z trudami życia zmieniła się i trochę zmiękła - wie, że może na nas liczyć, bo dobro ma tę zaletę, że wraca do tych, co szczerze się nim dzielą.

Wiem, że lubi wędrówki po górskich szlakach. Dla tej dziewczyny "do zadań specjalnych" zrobiłam drobny upominek na urodziny, by nigdy się nie poddawała i pamiętała, że ma wielką moc i nie jest sama.









czwartek, 15 września 2022

Miłość jest największą przygodą - kartka w koronkach

 Bardzo lubię tworzyć kartki ślubne. Jest odpowiedzialność - wiadomo, bo to pamiątka na całe życie i dar od kogoś ważnego.

Udziela mi się ten nastrój przedślubny i czuję, że pośrednio biorę udział w czymś niezwykle ważnym.


















sobota, 10 września 2022

Chrzest Święty

 Pamiątkę Chrztu Świętego dla Bartusia tworzyłam z wielką radością, bo to życie nowe i nowy początek. Kwiatki wykonałam własnoręcznie z kalki technicznej. To mój osobisty, mały sukces, gdyż kwiatki nie są moją mocną stroną.










niedziela, 4 września 2022

Karkonoskie wędrowanie

 Wiem, wiem, wiem... nie było mnie strasznie dawno - przynajmniej tak mi się zdaje. Blog zdążył pokryć się kurzem.

 Tęsknię za pisaniem i kontaktem z Wami. Nie będę się tłumaczyć, gdyż moja serdeczna przyjaciółka mówi, że "tłumaczą się winni".

O mojej letniej wyprawie jeszcze nie napisałam, a bardzo chcę. To było tylko kilka dni w górach, ale dla mnie to wyprawa przez duże "W". Góry kocham od młodych lat, kiedy to rodzice posyłali mnie na kolonie. Oczywiście na koloniach letnich to nie były prawdziwe wędrówki, ale zawsze... Potem wyjeżdżałam ze znajomymi, a potem z mężem. Następnie dołączyły do nas dzieci, gdy już mogły samodzielnie chodzić. Nie było tych wypraw wiele. Ale w górach jest moc i tam czuję prawdziwy powiew wolności.

O moim powrocie na szlaki Tatr marzyłam bardzo... a zamiast tego o mały włos nie wylądowaliśmy w nadmorskim kurorcie, bo mąż wykręcał się brakiem czasu. W końcu zgodził się na góry, ale żeby nie było zbyt daleko.

- Niech będzie Karpacz. - rzucił hasło.

Nie trzeba mi było więcej. Szybko przewertowałam mapy i wybór padł na Szklarską Porębę. Termin wybrany i nocleg zamówiony.

- Jedziemy ! - i pojechaliśmy.

Gdy dojeżdżaliśmy do Karkonoszy chciałam Ziemię całować i dziękować, że mnie tu przywiózł. Nacieszyć oczu nie mogłam krajobrazem, który nas otaczał. Właściwie nie zwiedziliśmy wiele, bo byłam spragniona wędrówek po górskich szlakach i to było głównym celem naszej podróży. W dniu, w którym przyjechaliśmy zupełnie spontanicznie wyruszyliśmy gdzie nas nogi poniosą i doszliśmy do najbardziej znanego Wodospadu Szklarki. Okazało się to całkiem niedaleko od naszego miejsca noclegowego - 15 minut pieszej wędrówki. Kaskada wodospadu osiąga 13,3 m, a spływająca woda tworzy kształt litery "V".

 Następnego dnia wypuściliśmy się już znacznie dalej - Czeską Ścieżką ( niebieskim szlakiem ) do Schroniska pod Łabskim Szczytem, następnie przez Mokrą Przełęcz na Szrenicę, odwiedzając w drodze powrotnej Wodospad Kamieńczyka.

Początek tej trasy był nawet przyjemny. Droga wiodła przez las, porośnięty gęsto naparstnicą purpurową. Potem szlak prowadził coraz bardziej pod górkę, kamienistą drogą i wtedy już tak łatwo i przyjemnie nie było. Serca nam waliły i pot lał się po plecach obficie.

 Szlak dawniej nazywany był ścieżką przemytników, gdyż szmuglowano nią tytoń i inne wyroby. Rankiem, gdy wyruszyliśmy pogoda była niepewna, było szaro i mglisto. Mieliśmy szczęście, że nie padał deszcz i dobrze się wędrowało. Niestety przy takiej pogodzie ominęły nas piękne widoki ze szczytu. Mgły przysłoniły cały świat. Jednak radości z wędrowania nic nie mogło mi odebrać. Gdy jestem w górach budzi się we mnie duch wolności i mimo zmęczenia i wysiłku cieszę się całym sercem.




Wodospad Szklarki


Naparstnica purpurowa


  Czeska Ścieżka




Schronisko pod Łabskim Szczytem - 1168 m n.p.m. Jedno z przyjemniejszych schronisk na trasie.


                                                                    Mokra Droga



  
                                                               Schronisko Szrenica 1361 m n.p.m.



Wodospad Kamieńczyka - zadziwiający cud natury. Wodospad spada trójstopniową kaskadą o łącznej wysokości 27 m. Zwiedzanie wodospadu ze względu na bezpieczeństwo odbywa się wyłącznie w kaskach, które pobiera się przy kasie. Do wąwozu schodzi się po metalowych schodach. Ściany wąwozu osiągają ponad 25 metrów wysokości. Długość wąwozu to 100 metrów.







Wędrując szlakami wokół Szklarskiej Poręby natknęliśmy się na starą nekropolię. To dawny ewangelicki cmentarz, otoczony murami,  porośnięty trawą i pokrzywami. Miejsce piękne i zapomniane, z którego rozpościera się widok na miasto. Znalazłam grób pokryty nową płytą nagrobną. To grób Carla Hauptmanna, niemieckiego pisarza, poety i dramaturga, miłośnika i znawcy literatury polskiej oraz autora literackiego przekładu powieści Władysława Reymonta "Chłopi". Carl od 1891 roku do śmierci w 1921 mieszkał w Szklarskiej Porębie.







Drzewo-strażnik rzeki.



Zmęczeni wędrowaniem i nacieszeni odkrywaniem nowych miejsc wróciliśmy do domu, by móc zatęsknić i planować nowe wyprawy.

Widok na Szklarską Porębę