piątek, 17 sierpnia 2018

Moja mała ojczyzna

Czy można w sierpniu napisać o maju ?
Długo zbierałam się z tym pisaniem i stwierdziłam, że teraz
będzie ten właściwy moment, bo o patriotyzmie można pisać zawsze.

Maj to taki miesiąc, w którym pamiętamy o ważnych
dla nas Polaków wydarzeniach, a dla mnie w tym roku szczególny.
Po raz pierwszy miałam okazję uczestniczyć
w obchodach Dnia Pioniera w Koszalinie,
a to wszystko przez moją mamę...

5 maja, w pochmurny dzień przyjechałam do miasta po zakupy 
i do mamy na kawkę.
Okazało się, że mama wybiera się na uroczystości pod pomnik
"Byliśmy - Jesteśmy- Będziemy".
Zaczął padać deszcz, więc podwiozłam mamę samochodem
w okolice amfiteatru i tak już zostałam - właściwie z ciekawości.
Nie żałuję.

Uroczystości właśnie się rozpoczynały. Przy pomniku wartę honorową pełnili żołnierze. Najpierw zabrzmiały dźwięki Mazurka Dąbrowskiego. 
Przeszedł mnie dreszcz. Stałam na baczność, zupełnie nieruchomo.
Szybko zrozumiałam, że to doniosła chwila i nie ma żartów.
Następnie kilka słów wygłosił Prezydent Miasta, a po nim prezes Klubu Pioniera 
w Koszalinie oraz przedstawiciel władz miasta Gniezna. Pod pomnikiem zebrało się około czterdzieści osób. Pomimo deszczu wszyscy stali zasłuchani... 
Niektórzy robili zdjęcia.

O wielu rzeczach do tej pory nie wiedziałam.
Na przykład tego, że w 1945 roku do Koszalina przyjechała
500-osobowa grupa ludzi z Gniezna, którzy pomagali
w odbudowie oraz w tworzeniu Zarządu Miasta.

Moja mama przyjechała do Koszalina również w 1945 roku
jako mała, pięcioletnia dziewczynka i sporo pamięta z tamtego okresu.
Miasto było bardzo zniszczone. Około 40% zabudowy uległo zburzeniu. Przybywających osadników witały gruzy i ruiny domów.
Początkowo mama z rodzicami zamieszkała w budynku obecnej Szkoły Podstawowej nr 2.
Wiele rodzin zakwaterowano właśnie w tej szkole.
Potem były przydziały na mieszkania, a niektórzy sami szukali dla siebie lokum.
Pod koniec roku 1945 w mieście działało już 10 sklepów,
a rzemieślnicy otworzyli ponad 100 zakładów. Uruchomiono browar, Zakład Przeróbki Konopi, Fabrykę Mydła "Elerta" i Fabrykę Konserw Rybnych "Tytan".
Działalność rozpoczęły trzy szkoły podstawowe, gimnazjum handlowe i gimnazjum ogólnokształcące. Powstało kino "Polonia", Muzeum Miejskie oraz zaczęły
ukazywać się "Wiadomości Koszalińskie".
W 1947 roku miasto opuściły wojska radzieckie oraz zakończono przesiedlanie ludności niemieckiej na zachód.

Mama z rodzicami zamieszkała w podmiejskiej wsi Sarzyno.
Obecnie jest to dzielnica miasta. Pamiętam z dzieciństwa,
jak dziadek zabierał mnie na przechadzki do Sarzyna,
by odwiedzić znajomych z dawnych lat. 


Później dziadek znalazł mieszkanie w kamienicy, niedaleko centrum. Stamtąd bliżej już było do szkoły, pracy i sklepów. I tak zostali, i mieszkali tam przez długie lata.

Potem ja - jako dorosła kobieta przez dwadzieścia dwa lata mieszkałam w tym mieszkaniu z mężem, dziećmi, babcią i dziadkiem.
Obecnie, gdy tamtędy przejeżdżam samochodem, mówię zawsze: 
"nasza ulica."








Ten wiersz Wandy Chotomskiej, który bardzo lubię, skojarzył mi się z tymi uroczystościami pod pomnikiem.


 "Preludium deszczowe"

Najpierw były plakaty na mieście,
sto pięćdziesiąt, a może i dwieście.
Na plakatach litery metrowe:
"Wielki koncert - Preludium Deszczowe"
Ludzie stali, plakaty czytali,
nie pytali, gdzie będzie ten koncert,
tylko biegli pod pomnik Chopina,
do Łazienek, gdzie wierzby płaczące.
Pół Warszawy pobiegło do parku,
więc ja także ruszyłam tą trasą,
a że każdy parasol miał w ręku,
więc ja także przyniosłam parasol.
Tak się właśnie to wszystko zaczęło-
był pan Chopin na swoim cokole,
a dokoła tłum ludzi ogromny
i wetknięte w ten tłum parasole
Fortepianu właściwie nie było.
Jeden pan nawet o to się czepiał,
ale dziecko, bo z dzieckiem przyszedł,
powiedziało, że widzi fortepian.
-Widzisz?
-Widzę, klawisze grają.
-Słyszysz?
-Słyszę, deszcz w liściach dzwoni
Pod wierzbami w Łazienkach Chopin
krople deszczu kołysze w dłoni.
Parasole zakryły niebo,
rozkwitają w jesiennym zmierzchu.
-Słyszysz?
-Słyszę Preludium Deszczowe.
-Widzisz?
-Widzę początek deszczu... 
                                                                   
                                                                   - Wanda Chotomska

wtorek, 14 sierpnia 2018

Ślubna z kwiatami

 Kolejna kartka, która powstała na okoliczność zaślubin
 wygląda na kartkę raczej uniwersalną.
Dlaczego ?.. bo ja "gapa" - dałam ciała i o czymś zupełnie zapomniałam. 
Skupiłam się na kolorystyce i tworzeniu kompozycji...
Czy domyślacie się czego brakuje ?







piątek, 10 sierpnia 2018

Pod naszym niebem

Okazuje się, że wcale nie trzeba wyjeżdżać daleko i wydawać mnóstwa pieniędzy, by podczas wakacji zobaczyć interesujące miejsca, gdyż w pobliżu można natrafić na wiele  ciekawych, letnich atrakcji.

W tym roku po raz pierwszy miałam okazję 
oglądać pokaz lotniczy i już wiem, że mam ochotę na więcej.
Nie wiedziałam, że okaże się to dla mnie tak ekscytujące?!

Piknik lotniczy odbywał się na terenie 21 Bazy Lotnictwa Taktycznego - na płycie lotniska wojskowego w Świdwinie.
Jest to największe wydarzenie lotnicze w naszym regionie,
które przyciąga co roku 20 tysięcy widzów.
Ewolucje wykonywane przez pilotów w powietrzu
nie mogą równać się z żadnym innym pokazem, a warkot
silników samolotów bojowych Mig-29 przyprawia o dreszcze,
 strach i nie wiem, co jeszcze ?
Imprezie towarzyszył jarmark oraz pokaz sprzętu bojowego.
Można było posmakować wojskowej grochówki, 
ale były też lody, gofry, zapiekanki - dla każdego coś dobrego !















Ponieważ mieliśmy chyba niedosyt podniebnych wrażeń, 
na początku lipca wybraliśmy się do Szczecinka 
na Festiwal Balonowy.

Balon - zupełnie niemodny w dzisiejszych czasach sposób
przemieszczania się, ale gdy widzę balon sunący wśród obłoków  
- to jest dopiero uciecha dla oczu !













Wybierając się na te imprezy musieliśmy pokonać  ok.50-80 km
i trochę niedogodności związanych ze staniem w korku
oraz z zaparkowaniem auta, ale dla tych podniebnych 
wrażeń warto było się przemęczyć.
Mimo iż wcześniej nie byłam zwolenniczką takich imprez,
bardzo mi się te pokazy podobały.


wtorek, 7 sierpnia 2018

Ślub jak w talii kart

Kartka ślubna, którą ostatnio popełniłam jest trochę inna niż wszystkie. 
W ogóle nie wiem, co mi strzeliło do głowy, by wymyślić taką kartkę ?!
Pomysł zaczerpnęłam z talii kart i … poniosła mnie wyobraźnia !
Mam nadzieję, że spodobała się Młodej Parze.


 Tu - kartka z przodu i z tyłu. To taki mój patent na ozdobne 
wykończenie kartki.




" Przeznaczenie rozdaje karty,
a my tylko gramy."
                             / Arthur Schopenhauer /

piątek, 3 sierpnia 2018

Z głębi duszy

A ja myślałam, że mam swój bezpieczny azyl
- ciepły dom, mąż, dzieci, pies, gitara i ja.
Nikt mi niczego nie nakazywał ani nie zakazywał. 
Czułam się naprawdę szczęśliwa.
Nadszedł dzień, kiedy to wszystko prysnęło jak bańka mydlana.
Wszystko się zmieniło. Wszystko !!!
Nagle nie wiedziałam jak żyć i czy w ogóle jeszcze...

Od tamtego czasu minęły cztery lata.
Czas leczy rany i wszystko się zmienia.
Wracam powoli do siebie, ale przez to, co się wtedy wydarzyło
nigdy już nie będę tą samą osobą.
Zaczynam dostrzegać te zmiany i chcę znów być szczęśliwa.
Powoli, nieśmiało wracam do gitary i do śpiewania.
Tego brakowało  mi  bardzo, bardzo... Niestety przez cztery lata moje gardło było ściśnięte przez traumę i długotrwały stres.
Czułam się okropnie, nie mogąc śpiewać.
Nawet kilka razy próbowałam, ale nic z tego nie wychodziło.
Moje struny jakby zardzewiały. Głos, który wydobywał się z krtani był ochrypły, dziwnie skrzeczący, zniekształcony i jakby nie mój.
Myślałam, że tak już zostanie na zawsze, a jednak się myliłam.
Wszystko minęło.

" Życie jest dosyć pokrętną zabawą,
mało prostych dróg,
a rozdroży błędnych sporo."
                     / Krzysztof Myszkowski - SDM /

Kochani ! Na koncercie byłam... Starego Dobrego Małżeństwa.
Wróciły dobre wspomnienia i muszę Wam powiedzieć, że jest moc !
Kupiłam płytę i dostałam autograf !
Słucham, śpiewam i gram - nareszcie !!!
Kocham to !!! 
I jeszcze jedno : nie wyobrażam sobie życia bez muzyki.