poniedziałek, 2 lipca 2018

Pudło młodzieńczych marzeń

Ile razy nic Ci się nie chciało ?
Ile razy pomyślałaś sobie: zrobię to później ? Później...tylko nie teraz.
Ile razy nie chciało Ci się wstać z łóżka ? - Jeszcze sobie poleżę.

Jak dobrze jest nic nie planować, a życie toczy się samo,
a my razem z nim - tylko że czasem kręcimy się w kółko i nie wiadomo dokąd nas zaprowadzi ten spontaniczny sposób, zwłaszcza, że nic nam się nie chce.
Kto dziś posprząta w pokoju? Ktoś - tylko nie ja !
Skąd ja to znam???
Pora spakować mrzonki i stare przyzwyczajenia do pudła
i zacząć wszystko od nowa.

Czasem wpadamy w taką malignę lub obserwujemy jak ktoś obok
kręci się wokół własnej osi.
Czy jesteśmy bardzo młodzi czy już troszkę dojrzalsi - może nam się to przydarzyć. Nie ma co kręcić nosem i marudzić. Pora się ogarnąć !
Czasem musi na kogoś spaść "grom z jasnego nieba" czy też przysłowiowy "kubeł zimnej wody na głowę", by wskoczyć na właściwe tory, a nierzadko nic nie pomaga.....

Tak właśnie sobie pomyślałam, gdy w zeszłym roku po raz pierwszy nasza córka wyjeżdżała za granicę do pracy. Spakowana w jedną walizkę stała gotowa do wyjścia, a cała reszta została, niczym pudło dziecięcych marzeń: farby, kredki, szkicowniki, maskotki, ulubione rolki... W walizce nie było dla nich miejsca.
Wiedziałam, że zaczyna się dla Niej nowy etap w życiu.

Dziś - ja odkryłam własne pudło z marzeniami, a właściwie ze wspomnieniami. Mimo, że w obecnym domu mieszkamy już trzy lata, wiele naszych rzeczy
przez ten czas leżało poupychane w kartonach. 
Pomyślałam sobie, że jak dotąd nie były nam potrzebne, to możemy bez nich żyć. Oczywiście - możemy...

Rok temu, przy okazji przeprowadzki mojej mamy do nowego
mieszkania obiecałam sobie, że zawalczę z niepotrzebnymi rzeczami
we własnym domu.
I co ?
To nie takie proste.

Dziś otworzyłam dwa pudła, które tylko na chwilę znalazły się w mojej pracowni  
po to, bym mogła przejrzeć ich zawartość i wyrzucić to, co niepotrzebne. 
Zaczęłam wyjmować z nich po kolei woreczki z kopertami... a tam: życzenia urodzinowe od mamy, taty, dziadków, życzenia ślubne, pozdrowienia: listy i kartki z kolonii letnich i różnych podróży taty, mamy, babci, brata.
Całe dzieciństwo stanęło mi przed oczami...
Chyba nie mogę się jeszcze rozstać z tym wszystkim ? Nie potrafię... Nie dziś !

Znalazłam moje pierwsze zdjęcia czarnobiałe, które sama wywoływałam, naświetlałam i suszyłam. To pamiątka. Teraz już nie robi się takich zdjęć. 
Znalazłam też kartki okolicznościowe robione przez mojego śp. dziadka.
Cieszę się, że przetrwały próbę czasu i przeprowadzki. 
Była tam też kolekcja kartek pocztowych, które kiedyś zbierałam oraz kilka ozdobnych papeterii. Mam sentyment do tych rzeczy... Co robić ?

Kartki, wykonane przez dziadka.

Papeteria z wierszami Marii Konopnickiej.

 Zakładka ze Świeradowa- Zdroju.

Kartki pocztowe z mojej kolekcji.

Chusta i odznaki z moich pielgrzymek.

Trudno jest oderwać się od wspomnień, bo to część naszego życia
i dobrze, gdy można do nich wracać, na przykład w zimowe wieczory.
Usiąść wygodnie w rodzinnym gronie, z kubkiem ciepłej herbaty w ręku
i powspominać, przeglądając zdjęcia i pamiątki.
Dziś wiem, że na pewno posegreguję te skarby i znajdę dla nich
odpowiednie miejsce, by mogły jeszcze przetrwać dla następnych
pokoleń.



" Nie patrz wstecz, bo pęknie ci serce
i będziesz mógł tylko wspominać."
                           / cytat z filmu "Przeminęło z wiatrem"/


41 komentarzy:

  1. A ja myślałam na początku że Ty chcesz mną potrząsnąć oj przydało by się czasami i to mocno ;) A tu dalej o sentymentach czyli przepięknych pamiątkach z którymi nie wolno się rozstawać i nawet jak leżą w pudłach to przyjdzie moment, że do nich zajrzymy, a jak nie my to może nasze pokolenie ... już wiem co będę robić w nadchodzących dniach porządki w pamiątkach, bo czas je poukładać w jedno miejsce ;)
    pozdrawiam cieplutko Ulu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy gdzieś głęboko w sercu chowa wspomnienia, a niektóre pamiątki w pudłach. Ot, taka kolej rzeczy, ale tak naprawdę nie zapomnimy nigdy najważniejszych ludzi w naszym życiu i ważnych wydarzeń. Buziaczki, Beatko :))

      Usuń
  2. Czytałam, czytałam i myślę ,,przecież to o mnie". Mi również bardzo ciężko rozstać się z ważnymi dla mnie rzeczami.Dziadkowe kartki przepiękne, wiadomo po kim masz talent. Te wszystkie skarby to całe nasze życie, nie można ich wyrzucić, bo to tak jak byśmy kawałek swojego życia wykazali. Pozdrawiam i dziękuję za piękny wpis

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Agnieszko za miłe słowa :)) Myślałam, że wyrzucanie będzie łatwe, a wcale nie jest. Te pamiątki są mi potrzebne jak powietrze. Buziaczki :))

      Usuń
  3. Cóż, nie miałam wielu marzeń, za to wielkie. Nie musiałam pakować ich do pudła - zabili je ludzie i okoliczności. Nie zostało nic...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie się wydaje, że każdy o czymś marzy." Kto nie marzy ten nie żyje".

      Usuń
    2. To bardzo możliwe. Nie uważam się za przesadnie żywą.

      Usuń
    3. Ha ha ha !!! Ty to masz pomysły... ale trochę jednak chyba żyjesz, na swój sposób ? Pozdrawiam :))

      Usuń
  4. Jak ja to znam. Jestem takim zbieraczem pamiątek swoich i dzieci. Tyle razy już chciałam się z nimi pożegnać, a skończyło się na tym, że pooglądałam, popłakałam i odłożyłam to na później. Kiedyś pewnie będzie ten dzień ale nie teraz, jeszcze nie. Pozdrawiam:):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie pamiątki rodzinne są ważne. Niektóre z nich można kiedyś oddać dzieciom, by pozostały w rodzinie, a inne są ważne tylko dla nas - przynajmniej tak nam się wydaje.

      Usuń
  5. Rozumiem te dylematy z przedmiotami sentymentalnymi... Długo się zbierałam, ale dokonałam czystki sentymentalnej. Kiedyś opiszę to na blogu, bo proces wcale nie jest łatwy, jednak jest formą pożegnania się z przeszłością, która czasami skutecznie hamuje nasz rozwój... Pozdrawiam Ulu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ważne, co piszesz. Ciekawa jestem ja tego dokonać. Sądzę, że każdy musi sam do tego dojrzeć. Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Z jednej strony żal wyrzucić, z drugiej wspomnień nowszych przybywa, a szafy nie z gumy:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... to prawda - wspomnień przybywa, ale chyba najwięcej wspomnień mam z czasów młodości, początków małżeństwa i czasu macierzyństwa. Te są najważniejsze.

      Usuń
  7. Ja pewne pamiątki wyrzuciłam, na przykład maskotki od rozmaitych sympatii albo listy od koleżanek i pocztówki, ale trochę żałuję, bo wyrzuciłam kartkę z małpkami, które nie widzą, nie słyszą i nie mówią. Ale najważniejszych pamiątek nie wyrzucam. Najważniejsze pudełko mamy w głowie.
    Nigdy nie zapomnę, gdy mój dziadek, na miesiąc przed śmiercią, wspominał swoją pierwszą miłość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takich rzeczy nie mam - jak listy od koleżanek. Najważniejsze są dla mnie pamiątki związane z ludźmi, których kocham czy kochałam. Jest to najbliższa rodzina. To niezwykłe, co piszesz o swoim dziadku. Znak, że najważniejsze wspomnienia chowamy w sercu. Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
    2. Pamiątki po najbliższych trzymam ;) Posiadam w specjalnym pudełku nawet bardzo dla mnie znaczącą nakrętkę z soku z napisem 'Mnie tu nie ma' i dwie fasolki w kształcie serca, maskotkę od brata na osiemnastkę, książki z dedykacją od mamy, stare naczynia kuchenne 'po babci'. Itd itp. sentymentalna jestem bardzo. Drażni mnie takie przechodzenie nad ważnymi sprawami do porządku dziennego. Pamiętam, że kiedyś rozsyłało się pamiątkowe zdjęcia z ważnych uroczystości członkom rodziny. Teraz każdy przychodzi ze swoim smartfonem i już mało kto dba, żeby pamiętać o wysłaniu zdjęcia. A przecież jest tyle możliwości, maile, mmsy itd.

      Usuń
    3. Wiesz, cieszę się, że masz takie podejście do pamiątek jak ja :) Mnie też szkoda wyrzucać to, co przypomina mi o tych, których kochałam.

      Usuń
    4. Przypomniałam sobie, że trzymam laurki od bratanków, których bardzo lubię. Pomazane takie, brzydkie, ale dla mnie to pamiątka.

      Usuń
  8. pamiątki to co innego, warto przechować:)
    ale już np odzież, buty, "przydasie" kuchenne i warsztatowe wyrzucam bez sentymentów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Ja również o wiele łatwiej wyrzucam odzież, buty czy jakieś naczynia. Z tym nie mam problemu ani sentymentów. Pozdrawiam :)

      Usuń
  9. No tak mi też trudno się rozstać z niektórymi rzeczami - pamiątkami :)
    Przepiękne karteczki robił Twój dziadek!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Agnieszko :) Karteczki - to pamiątka, która przypomina mi jakiego miałam wspaniałego dziadka. Pozdrawiam :)

      Usuń
  10. W ciągu ostatnich 5 lat musiałam się pożegnać z różnymi rzeczami.Wpierw była "okazja" pt."remont generalny" mieszkania-musiałam wpierw wszystko wywalić z piwnicy,żeby tam zrobić miejsce na część rzeczy.Piwnice opróżnialiśmy kilka dni, po 5, 6 godzin, na koniec zaprosiłam p. dozorcę, by przejrzał co mu się może z tych rzeczy przydać i by je zabrał, a resztę zwyczajnie wyrzucił.Teraz przed przeprowadzką do Berlina znów musiałam robić remanent- musiałam przejrzeć wszystkie dokumenty, kartki, listy i różne odkładane czasopisma. Niszczarka pracowała niemal do całkowitego stępienia się. Zlikwidowałam 90% posiadanych slajdów, zdjęcia kolorowe z lat 70' i 80' bo były przebarwione a czasami wręcz w ekskluzywnym ciemnym brązie. Wyleciało masę różnych "durnostojek", choć były to tzw. pamiątki. Nawet nie było mi się trudno z tym wszystkim rozstawać, bo ja nie przywiązuję się do miejsc i do rzeczy a tylko do ludzi.Poza tym gdybym chciała zabrać wszystko, to musiałabym wynająć dwie ciężarówki. I nawet przy tej jednej musiałam wydać za tę frajdę 8 tys.złotych. Pomijam już, że spakowanie ponad 70 pudeł tzw. przeprowadzkowych , oklejenie ich, przeniesienie w jedno miejsce w mieszkaniu zrujnowało mi prawy bark.Mąż z uwagi na stan zdrowia był wyłączony z tych radości.Przy okazji, urządzając się tu, zminimalizowałam umeblowanie swego pokoju, do niezbędnego minimum.
    I jakoś niezle mi się żyje- bez witryny pełnej duperelek, ze zminimalizowaną liczbą książek i bez mnóstwa gadżetów. Już dawno wyrosłam z oglądania się wstecz i po raz setny analizowania tego co było, zwłaszcza,że takie rachunki sumienia robiłam systematycznie od wielu lat.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
  11. To straszne, co przeżyłaś - taka wielka i daleka przeprowadzka ! Podziwiam, że dałaś radę !!! Wiadomo, że nie można zabrać wszystkiego, a te pamiątki tak naprawdę do życia nie są nam potrzebne. Wiem, że można bez nich żyć, ale ja mam bardzo dobre wspomnienia i na razie chcę je sobie zostawić. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. sentymentalnie, oj i to jak !
    Ja też taka sentymentalna jestem i gromadzę, zbieram... potem porządkuję, cos wyrzucam ale większość zostaje...
    choć w głowie najwięcej, Twoje zdjęcia wywołały i u mnie falę wspomnień z cudnego, choć ubogiego dzieciństwa - choć paradoksalnie bardzo bogatego! w ludzi, w emocje, zapachy, widoki i przezycia .... biedne są dzisiaj dzieciaki, nie mają już tak fajnie jak my...
    dziękuję i ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno współczesne dzieci nie mają tak fajnie jak my. One od razu rodzą się z telefonem komórkowym w ręce i z laptopem pod pachą. Te urządzenia - to ich cały świat... a my mieliśmy podwórko, rodziców, koleżanki i kolegów, klocki, przebieranki, gry planszowe... ech !
      Buziaki :))

      Usuń
    2. Przepraszam , że tak w środek cudzej rozmowy, ale taką mam wścibską naturę....Według mnie i współczesnym dzieciom należy serwować więcej tego, o czym piszesz: klocków, gier, kolegów, podwórka..... A nie wcisnąć telefon i niech się sobą samo zajmuje.

      Usuń
    3. Jak najbardziej ! Wiele zależy od nas samych - przede wszystkim to, jak wychowamy dzieci.

      Usuń
  13. Też mam takie pamiątki z dzieciństwa i też zabierałam siE aby je wyrzucić ale zostały. Jeszcze nie mogę się z nimi rozstać.Pozdrawiam :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba takich skarbów nie wyrzucę nigdy.

      Usuń
  14. Mam i ja takie pudełko, którego za nic w świecie nie wyrzucę, bo te drobiazgi to kawał mojej historii. Przypomniał mi się Uleńko jeden z moich pierwszych wierszy :)

    Dzisiaj odbyłam podróż w nieznane
    ze starym pudełkiem po czekoladkach
    Spotkałam tam mego Tatę i Mamę
    a także spotkałam Babcię i Dziadka
    Siedziałam w kucki na miękkim dywanie
    powstało nagle wspomnień tysiące
    Zegar zatrzymał swoje tykanie
    te zdjęcia były pasjonujące
    Tu zdjęcie ślubne Babci i Dziadka
    za chwilę miłości liczne owoce
    wesoła wujków -cioć biega gromadka
    A tu znów na plaży w krateczkę koce
    Czas skakał mieszał różne epoki
    raz warkoczyki
    potem znów koki
    Tyle tajemnic wspomnień tysiące
    kryją –na co dzień schowane przed słońcem
    Zbierane od dziadka... może pradziadka
    zdjęcia w pudełku po czekoladkach
    I jedno teraz mam w głowie pytanie
    Czy po mnie- prócz pliku
    też coś zostanie?
    Kto kiedyś siądzie z herbatką w dłoni
    i łezkę nad plikiem? rzewną uroni?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabrysiu, Ty zawsze masz odpowiedź wierszem pisaną :) Cudownie !!! Wiersz wspaniale pasuje do tego tematu i jest taki autentyczny. Dziękuję Ci za przytoczenie go tutaj :))
      Jeśli chodzi o pudełko po czekoladkach to te pudełka - kiedyś - idealnie nadawały się na wszelkie zbieractwo.
      Ja mam jeszcze kartki z miastami w pudełku po czekoladkach. Pozdrawiam serdecznie :))

      Usuń
  15. Mam takie pudło nieotwierane od sześciu lat i trochę boję się je otwierać. To pamiątki po tych, co odeszli. Mądrzy mówią, żeby nie pochylac się nad przeszłością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do wszystkiego potrzebny jest czas, zwłaszcza po to by nabrać dystansu do pewnych spraw.

      Usuń
  16. Super prace,fajne pamiątki.

    OdpowiedzUsuń
  17. To jest bardzo miłe przypomnieć sobie początki, co zaowocowało :-) My wczoraj znaleźliśmy świadectwa mojego taty ze szkoły zawodowej, to już zabytek, Nie mogliśmy tego wyrzucić, no jak? ech, Ale to normalne chyba jak się kogoś kocha, jak się coś kocha, pierwsze zdjęcia, pierwsze kartki.... Buziaki serdeczne. ps. Pierwszej tomografii mózgu po wypadku, nie wyrzucę do śmierci, nie mogę się nadziwić, że tyle się poprawiło, choć nic na to nie wskazywało, hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo ! Marzenko - to znak, że jesteś sentymentalna ! Dobrze jest wspominać bliskich i pielęgnować te wspomnienia, bo nie można tak całkiem oderwać się od swojej przeszłości. Przecież nie tylko sobie zawdzięczamy to, w jakim położeniu się znajdujemy dziś i kim jesteśmy. Dużo zdrówka dla Ciebie :))

      Usuń
  18. Zbieram pamiątki. Kiedyś było ich więcej. Z czasem pozostały tylko te najcenniejsze, które mają wartość sentymentalną.

    OdpowiedzUsuń
  19. Kiedy wyprowadzałam się z rodzinnego domu zrobiłam czystkę. I to dosłownie. Żadnych niepotrzebnych karteczek, karteluszek, przydasiów. Dobrze mi to zrobiło:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń

Za każdy komentarz bardzo dziękuję :)))