Wzięłyśmy udział w wyzwaniu, które same sobie postawiłyśmy, bo czyż nie jest wyzwaniem zrobienie prezentu urodzinowego dla dobrej koleżanki. Prezent miał być tajemniczy i niepowtarzalny.Czy to nie brzmi jak wyzwanie ?
Pomysł był mojej córki - notes na tajne sprawy.
Razem zabrałyśmy się do pracy. Najpierw kupiłyśmy zeszyt w twardej oprawie. Potem wycięłyśmy kształt okładki ze starej tapety i do dzieła. Tuszowałyśmy, rozcierałyśmy, pryskałyśmy wodą, a następnie suszyłyśmy.
Potem stemplowałyśmy...
...tuszowałyśmy i postarzałyśmy kartę do gry.
Potem ćwieki, napisy, klejenie i zdzieranie powierzchni...
...tuszowanie brzegów kartek...
Tuszowanie pierwszej...
...i ostatniej strony...
... i tajny dziennik gotowy!
Efekt uboczny : rumiane policzki, kolorowe palce i zagubiony w nawale pracy jeden stempelek, aaa i jeszcze zarwana noc.
Tak pokrótce przedstawia się historia sprostania wyzwaniu, ale było warto.
Rano same nie wierzyłyśmy własnym oczom, cośmy potworzyły. Mam nadzieję, że notes spodoba się solenizantce.


















