czwartek, 24 września 2015

Ratunku !!!

Jeszcze tego nigdy nie robiłam. Dziś mam do Was wielką prośbę... ale zacznę od początku.
Otóż wiecie, że od niedawna mieszkam na wsi - ja - mieszczuch prawdziwy od urodzenia !!! W pomieszczeniu gospodarczym na stryszku okociła nam się jakaś wiejska kotka. Znalazła sobie przytulne miejsce, gdzie nikt jej nie przeszkadzał i już. Urodziło się pięć kociąt - śliczne maleństwa :)
Gdy syn odkrył to znalezisko, to przez jakiś czas staraliśmy się im nie przeszkadzać i nie zbliżaliśmy się do ich kryjówki. Dokarmialiśmy tylko kotkę, stawiając codziennie miseczkę 
z mlekiem i płatkami na progu.
Następnie kocięta zaczęły chodzić i głośno miauczeć, gdy miały około trzech tygodni. Syn zaczął brać je na ręce, gdy nie było w pobliżu ich matki. Ja się tylko przyglądałam, bo jakoś tak ( wstyd się przyznać ) boję się kotów. Nauczyliśmy je pić mleko ze spodka i kocica coraz mniej do nich zaglądała, zdarzało się , 
że przychodziła raz na dwa dni. Teraz to już chyba je opuściła.
Na stryszku postawiliśmy im koszyk wyłożony  kocykiem 
i codziennie im dajemy mleko ( oczywiście kilka razy dziennie ). Nie wiem co dalej począć ? Kociąt jest teraz czwórka. Co się stało z piątym - nie wiem.
Chętnie zostawiłabym sobie przynajmniej dwa z nich, ale nie wiem kompletnie jak się nimi opiekować. Nie wiem, co zrobić 
z pozostałą dwójką.A może niech już zostaną wszystkie ? Nie wiem jak z nimi postępować. Skąd wziąć pieniądze 
na szczepienia i sterylizację?  Kiedy udać się z nimi do weterynarza ?Czy dobrze robię,  biorąc je na ręce ? Kiedy wprowadzać inne posiłki ?Mąż dał im rozdrobnioną  parówkę 
i zjadły. Czy może rozejrzeć się za Towarzystwem Opieki nad Zwierzętami i tam mi coś doradzą ? Nie wiem, a może wszystko przyjdzie samo ?
Kocięta zaskoczyły mnie swoim pojawieniem się w naszej zagrodzie, a ja nigdy nie miałam z kotami do czynienia. Opiekuję się nimi i chyba powoli rodzi się uczucie... Mam 
w związku z tym do Was prośbę : jeśli znacie się na kotach - poradźcie mi jak postępować, a może znacie jakieś miejsca w sieci, godne polecenia blogi,  gdzie dowiem się więcej o kotach. Help me, please !!!






25 komentarzy:

  1. Ula maila wysłałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)) Już zaglądam !

      Usuń
  2. ot dylemat! :-)
    jakieś kocio na wsi zawsze się przydaje, myszy postraszy, zimą pogrzeje (się) ;-P
    Bać się nie ma czego, im więcej na ręce brane tym bardziej oswojone.
    Kup na początek jakąś sucha karme dla małych kociaków i nie przesadzaj z karmieniem. Takie podwórkowe koty zawsze sobie tam złapią jakiegoś ptaszka co dobrze robi im na dietę, ale jak nie wysterylizujesz kotek to co roku będziesz miała "powtórkę z rozrywki" ;-). Myślę, że nie ma co popadać w obłęd ze szczepieniami, wystarczy jak od czasu do czasu koty odrobaczysz.

    Fajne kuleczki :-)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Dorotko :)) Obiecuję - nie będę szaleć ! Wiesz, ja chyba się wystraszyłam, bo najtrudniejszy pierwszy krok.

      Usuń
  3. Ula, nie dawaj kociętom mleka, nie tolerują laktozy i będą miały biegunki, choć mleczko wszystkie koty uwielbiają :) Polecam forum o kotach: Forum miau
    to skarbnica wiedzy, choć jest też tam parę osób fanatycznie usposobionych. Ale pomogą na pewno :)
    Ja też mam cztery koty i wierz mi, nie ma sie czego bać :) A kiedyś miałam taką samą bojaźń w stosunku do tych cudownych stworzeń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie :))) Uspokoiłaś mnie naprawdę :)) Mam przecież jeszcze trzy psy i jeden groźny jamnik, przed którym już dwa razy kotki obroniłam w sytuacji podbramkowej.

      Usuń
  4. Witaj Ulu:) Jakie słodziaki!! Chyba zostawiłabym wszystkie, jak mogą być podwórkowe z Waszą pomocą w kwestiach aprowizacji)) Nasz Kot ma zapewnione możliwości nieograniczonego kontaktu z przyrodą i wygląda na szczęśliwego:) Wasze Kociaki jak będą razem, będą jeszcze bardziej zadowolone:) Zdecydowanie, to już Dziewczyny napisały - warto zmienić im dietę, sucha karma, zero mleka. I sterylizacja jak przyjdzie czas, bo rzeczywiście będzie rosła kocia rodzinka:)) Szczepienia trochę kosztują, ale można dać radę, ważniejsze jest odrobaczanie, też do przeżycia:) Ulu, generalnie są super, a zobaczysz, zakochasz się jeszcze bardziej, a one będą udawały, że nie, ale jak nie, jak TAK:)) Pozdrowienia serdeczne i powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Boziu !!! Chyba tego było mi najbardziej potrzeba :) Ludzkiego gadania !!! Teraz to już wszystko wiem ! Czuję się silna i dam sobie radę !!! Dzięki wielkie !!! Buziaki :)))

      Usuń
  5. Śliczne słodziaki :)
    Ulu oczywiście czwórka to niezła gromadka ale może ktoś od Ciebie przygarnie kociaka ;) Kotki koniecznie wysterylizuj żeby większego przychówku nie było ...bez obaw kup jakieś jedzenie dla kotów i będzie dobrze . Pies- kot i na to nie ma rady bo różne są stworzenia jedne się akceptują inne bokiem koło siebie chodzą a jeszcze inne cichaczem ja miałam tę ostatnią sytuację jak psy były zamykane na dzień to był kot a w nocy podwórko było psów nie znosiły się i to cwany kot umiejętnie im umykał ;) I to taki tylko możesz mieć kłopot jak trzymasz pupile w domu a jamnik nie popuści ....ale jak na podwórku to towarzystwo sobie poradzi .
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Beatko :)) Na razie obserwuję zachowania psa i jestem gotowa na szybką reakcję w razie potrzeby, ale tak sobie myślę, że zwierzęta muszą sobie jakoś poradzić w ich zwierzęcym życiu, a człowiek ... cóż ... da trochę jedzenia, ciepła, miłości... Pozdrawiam ciepło :))

      Usuń
  6. Nasza działkowa też się okociła i trzeba będzie im domu poszukać - problem jest to fakt , ale jakie są śliczne !

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też z mieszczucha stałam się mieszkanką "wsi" i wcale mi to nie przeszkadza - wręcz przeciwnie. W temacie kotów nie poradzę Tobie nic mądrego, bo... nie mam i też się ich boję :) Bardzo mi się u Ciebie podoba i na pewno się rozgoszczę na dłużej ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Napiszę za Efką, mleko won!, woda i mięsko. delikatne, bez kości, unikać tanich karm i saszetek z biedry czy innego marketu. A jeśli już to tylko jako dodatek i na przekupstwo mokre. Na forum Miau.pl znajdziesz wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  9. OOO jakie słodziaki już nie takie malutkie. Takie to już mogą sobie coś więcej zjeść. Ja bym się za mocno nie przejmowała, naprawdę kociaczki potrafią sobie poradzić, może mama jednego zabrała do swego domu a te wam zostawiła jak to moja mama mówi "chcesz czy nie gospodarstwo się powiększa". Koty sa fajne można je brać do ręki i głaskać, ja jako dziecko wychowane na wsi zawsze bawikłam się z kociętami i to nawet taki którejeszcze na oczy nie widziały :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem kociarą od urodzenia :)
    Kotki spokojnie możesz brać jak najczęściej na ręce wtedy rodzi się więź miedzy wami.
    Zawsze odrobaczam i kupuję obróżkę od pcheł,ponieważ mój kocur ma "wstęp"do domu czyli wyleguje się na kanapie ,a pchły gryzą okropnie....
    Mam małe dzieci ,a że kot noce spędza poza domem to szczepię go raz do roku od wścieklizny !
    Na razie wystarczy kupić kociętom sucha karmę dla małych kotów ,a potem to mogą jeść wszystko !!
    Najlepiej zawieść kotki do weterynarza to morze znaleźć im nowy dom ,bo jednak wszystkie trudno będzie Ci zatrzymać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja tez nigdy nie miałam kota, a szkoda. Chociaż juz tak na wstępie przygarnąć 4 kociaki naraz to spore wyzwanie, moze lepiej zatrzymac 1-2, a dla reszty poszukać domów gdzies na portalach lub ogłoszeniach u weterynarza czy w zoologicznym, bo w niektorych zoologicznych też wieszają ludzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)) Spróbuję dać ogłoszenie u weta lub w sklepie.

      Usuń
  12. Dasz sobie radę na pewno. Wieś bez kotów to ja nie wieś:) Zajrzyj na portal Miau.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uczę się tej wsi i tego życia wiejskiego powoli, ciągle się coś dzieje : a to mysz w kuchni, a to krowa sąsiadów w naszym ogródku, a tu kocięta niespodziewane. Cieszę się, że mam takie wyzwania, bo w mieście to człowiek życia nie poznał w ogóle.

      Usuń
  13. Z tego co wiem, to nie należy podchodzić do gniazda kociąt, bo przeniesie kotki tam, gdzie ich nie znajdziesz. Tragiczne skutki tego odczuł mój sąsiad, u którego kotka przeniosła kotki do kombajnu zbożowego. Skończyło się to tragicznym niedopatrzeniem.

    Pamiętam też dobrą sytuację, gdy kotka osierociła dwoje kociąt. Było to u nas. Wybawił je nasz pies, Krecik. Uczył łapać myszy, dawał ssać sutki (potrzebowały chyba ciepła), a piły mleko.

    Ja mam kotkę, ale mam nadzieję, ze Twoje małe znajdą dom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką nadzieję. Dziękuję :))

      Usuń
  14. Masz szczęście. Przyszły na Swiat w Twojej zagrodzie! To dobry znak. Koty to zwierzaczki, które dają sobie radę, ale wysterylizować kotki koniecznie trzeba. Ale będzie wesoło, do tego pieski. Super!

    OdpowiedzUsuń
  15. Słodkie są. Chyba bym wszystkie zostawiła. Mleka nie dawaj. Małym kotom można tylko je dawać. Wodę i jakieś mięsko. W sumie koty nie są az tak wymagające zwłaszcza takie dzikie. Jedynie kotki by trzeba było wysterylizować.

    OdpowiedzUsuń
  16. Kochana Ulu, nie wyobrażam sobie swojego wiejskiego podwórka bez kotów:) Mamy kochaną Ruby, to członek rodziny:) Jestem przekonana, że pokochacie Wasze kociaczki:) Są takie słodkie. Dziewczyny wyżej wszystko napisały, co i ja chciałabym dodać, minęło kilka dni od Twojego wpisu więc jestem pewna, że wszystko dobrze. I Kochana...wiem, że początki są zawsze trudne, ale wieś i kontakt ze zwierzakami to coś cudownego:))) ściskam mocno:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Moniko :)) Rzeczywiście dowiedziałam się od Was wszystkich dużo i już zaczęłam ogarniać temat kotów. To był bardzo dobry pomysł poprosić Was o pomoc :)) Teraz już się nie boję i chyba już wiem jak postępować. Kupiłam już im nawet zabawki. Codziennie siedzę z kotami na kolanach, a tego to się nigdy nie spodziewałam. Pozdrawiam :))

      Usuń

Za każdy komentarz bardzo dziękuję :)))