środa, 6 kwietnia 2016

Schodami w górę, schodami w dół

Zawsze podobały mi się drewniane schody wewnątrz domu. Sprawiają miłe wrażenie ciepła i przytulności oraz można sobie na nich posiedzieć. Cóż, nie wiedziałam, że też będę takie mieć. Jak się okazało schody drewniane w zakupionym przez nas domu już były, ale oczywiście wymagały przeróbek.


Stopnie, które wiodły na poddasze były dość strome, niewygodne oraz niebezpieczne, ponieważ u góry kończyły się tuż przy drzwiach balkonowych, a schodząc na dół - lądowało się prosto na ścianie. 




Postanowiliśmy to zmienić i zrobić "po swojemu". Łatwo nie było. Najpierw przeszukałam internet i dowiedziałam się jakie są rodzaje schodów, jakie powinny być ich wymiary, parametry, itd. Wydrukowałam kilka ważnych informacji, by czegoś nie przegapić i zabraliśmy się do roboty. O zakupie nowych schodów nie było mowy z powodu bardzo ograniczonych funduszy, więc postanowiliśmy przerobić te już istniejące. 
Ze znalezieniem miejsca też nie było łatwo, bo domek jest dość mały, a w salonie znajdują się trzy pary drzwi. Gdzie tu jeszcze umieścić schody ? 
Jedynym miejscem, które według nas nadawało się na schody była niewielka przestrzeń między aneksem kuchennym a wejściem do sypialni. Ale tam też była ściana ! 
Przeglądając strony w internecie natknęłam się na obrazek przedstawiający malutkie drzwiczki dla krasnoludków i wtedy przyszła mi do głowy myśl, aby przebić się przez ścianę do sypialni i zrobić tzw. schody łamane ze spocznikiem.
Najpierw mąż zrobił prototyp schodów z puszek , kartonów i stopni drewnianych. Wyliczyliśmy ile miejsca potrzebujemy na schody, by były o łagodnym spadku, a potem to już jakoś poszło.


 Musieliśmy zaprzyjaźnić się z miarą i poziomicą, bo bez tego 
ani rusz.


Powstające schody opieraliśmy o wolną ścianę, bo tak łatwiej było nam odmierzać odległości między kolejnymi stopniami, wiercić otwory i montować.




Schody już prawie gotowe. Otwory pozostałe po wcześniejszym mocowaniu stopni trzeba było wypełnić trocinami i masą szpachlową do drewna.



Druga część robót dotyczyła budowy spocznika, który miał być usytuowany w sypialni.
Zaczęliśmy od rysunków na ścianie, przy której miały przebiegać schody. Kolejną trudnością znów okazał się brak miejsca. Cztery stopnie w górę od spocznika musiały niestety być trochę strome, bo inaczej trzeba by było przebić się do łazienki, a tego chcieliśmy uniknąć.





Takie wspólne budowanie to duża lekcja pokory, tolerancji 
i kompromisów.
Pod spocznikiem zyskaliśmy miejsce na dosyć sporą szafę z drzwiami przesuwnymi. Mąż sam stworzył drzwi z desek boazeryjnych, bo nie znalazł w sklepach nic, co by nam pasowało. Szafa będzie pomalowana, ale to już temat na odrębną rozmowę.



Schody od strony salonu z prawej strony graniczą z drewnianym przepierzeniem, za którym znajduje się aneks kuchenny. Wszystko pomalowane szarą lakierobejcą i trochę pobielone. Gdy przyjeżdża do nas rodzina lub znajomi, zawsze jakieś dziecko siada sobie na schodach lub na spoczniku, a stamtąd widać cały salon.



Końca remontów jak na razie nie widać, wręcz przeciwnie - dopiero się rozkręcamy !



40 komentarzy:

  1. Fajnie macie..nie ma jak robić po swojemu i u siebie..może i końca remontu nie widać ale już widać fajne efekty:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że fajnie jest móc zrobić coś po swojemu, ale na dłuższą metę trochę to męczy - taki remont. Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. dobrze że się rozkręcacie a nie stoicie w miejscu a takie drewniane schody to i ja chciałabym mieć :)
    pozdrawiam i życze wielu sił :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech tam, schody... najważniejsze, żeby być razem i mieć w pamięci wspólnie spędzone chwile. Dzięki :)

      Usuń
  3. Super, że dajecie radę robić to własnymi siłami i rękami.
    Koszty dużo mniejsze a do tego jaka satysfakcja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Satysfakcja jest i radość. Mam nadzieję, że znajdzie się i czas na jakiś odpoczynek.

      Usuń
  4. Uleńko, super wyszły Wam schody :) Macie swoje własne wykonanie, swój własny projekt i nikt takich nie będzie miał. Wspólna praca, zwłaszcza ciężka jest często bardzo stresująca, ale satysfakcji na koniec daje mnóstwo :)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Efcio :) Przy wspólnej pracy można się pokłócić wiele razy, ale później można się pogodzić, a jeszcze później się z tego pośmiać. Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Bardzo pomysłowe rozwiązanie! Takie tworzenie razem domu jest bezcenne:) Pozdrowienia serdeczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedziałaś coś bardzo ważnego. Chyba właśnie naszym marzeniem był nie tylko domek, ale tworzenie tego miejsca od początku i od serca - razem. Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Potrzeba matką wynalazku. Jesteście niesamowici!

    OdpowiedzUsuń
  7. Najbardziej mi się podoba, że wszystko robicie razem!Jest to takie piękne!Jestem Wami kompletnie zauroczona ! Wspaniale sobie dajecie radę i super że robicie wszystko sami, przypominacie mi Nas, mnie i Szymcia bo my również lubimy zrobić wszystko sami. Elemnty drewniane są niesamowite i tak samo jak Ty uważam, że daja wiele ciepła w domu. Wygląda na prawdę wspaniale. Buziaczki Moja Kochana :*:*:* Pozdrowienia dla Was od Nas <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem co powiedzieć...ale dziękuję :) Trzymam kciuki za Was, byście razem szli przez życie i patrzyli nie tylko na siebie, ale przede wszystkim w jednym kierunku. Ściskam :)

      Usuń
  8. Rzeczywiście remonty uczą pokory , wiem to z autopsji , sami remontujemy dom od 10 lat! Też kupiliśmy stary i często trzeba było coś przerabiać , ale sama przyznasz jaka to frajda zrobić schody , szafki samemu :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż 10 lat remontujecie ?! To bardzo długo, ale rzeczywiście jest to frajda zmierzyć się ze starym domem i wszystkimi jego niedogodnościami, zaprzyjaźnić się z nim i dostosować do swoich potrzeb. Pozdrawiam :)

      Usuń
  9. Może i końca nie widać ale czy nie jest fajnie RAZEM tworzyć swoje wymarzone gniazdko? :) Będzie pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Wspaniale sobie poradziliście ze schodami! Podziwiam, bo zadanie nie było łatwe. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pracy co niemiara!
    i go lepsze albo gorsze ( w zależności od podejścia do życia ;-) )
    ta ptaca przy domu nigdy się nie kończy. Zawsze będzie coś do zrobienia! :-)

    Ale takie wspolne budowanie gniazdka niesie ze sobą ważkie implikacje. Od was tylko zależy jakie ;-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspólna praca przy własnym gniazdku jest dla nas bardzo ważna, ale niektóre sprawy nas trochę przerażają. To wszystko wynagradza nam otaczająca nas natura - piękne widoki i wszechobecny spokój.

      Usuń
  12. Fajnie mieć takie schody:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pomysłowe, pracowite małżeństwo!!! Świetnie wyszło!
    U nas schody też mężuś robił :) są dość strome, ale za to "wyprofilowane" tzn. szersze raz z lewej raz z prawej strony, przez to wygodniejsze :) mój 3 latek już nieźle sam radzi sobie ze schodzeniem...bo wchodzenie opanował dużo wcześniej ;)
    to także miejsce, gdzie dzieciaki zawsze siadają, żeby założyć np buty przed wyjściem :)
    Coś w tych schodach JEST :)
    POZDRAWIAM!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To i Twój mężuś zdolny, skoro stolarką się zajął ! Ale czegóż się nie robi dla rodziny i dla dzieci ?! Fajnie posiedzieć potem na takich własnych schodach. Pozdrawiam :)

      Usuń
  14. Wygląda,że świetnie się bawicie. Super!! tylko pozazdrościć ale z życzliwością oczywiście :-D Pozdrówka :-D

    OdpowiedzUsuń
  15. Taak, ja też kiedyś myślałam, że takie remonty są fajne... potem kipiały mi uszami... a teraz przyzwyczaiłam się ;) Na pytanie jakie mam hobby, odpowiadam, że robótki domowe, czasem ręczne, czasem remontowe ;))) Trzymam kciuki za Was! A jeśli mogę radzić, to bierzcie na "tapetę" jeden problem, skończcie i serwujcie sobie potem odpoczynek, czasem wystarczy tydzień, czasem miesiąc a czasem pół roku. Wiem, że człowiek chciałby wszystko mieć jak najszybciej zrobione jak sobie wymarzył, ale trzeba uważać by wysiłek związany z takimi remontami nie przysłonił życia (wiem to z własnego doświadczenia). Spróbujcie znaleźć swój "złoty środek" nie patrząc na innych. Mam nadzieję, że nie uraziłam Cię wciskaniem się ze swoimi "mądrościami życiowymi" ;)))
    Schody prezentują się rewelacyjnie!
    Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zosiu, ależ oczywiście, że nie uraziłaś - wręcz przeciwnie. Takie rady są dla nas bardzo cenne - dziękuję :) Już wiele razy mówiłam mężowi, żeby trochę przystopował z tym remontem oraz że trzeba robić odpoczynek, a On zasuwa jak przysłowiowy "wół". Tym razem powiedziałam, że Ty radzisz robić przerwy i chyba wziął to sobie do serca. Pozdrawiam i dziękuję :))

      Usuń
  16. Im dłużej czytałam Twój wpis, tym bardziej tchu mi brakowało z wrażenia. I strasznie czekałam czy te schody już są. Bardzo podziwiam Twoją i Twojego męża determinację, zdolności i twórczy zapał. Wyszło pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uśmiałam się, że tak "zakręciłam" tymi schodami. Schody oczywiście już są i cieszymy się z nich bardzo, bo kosztowały trochę pracy i nerwów. Pozdrawiam serdecznie :))

      Usuń
  17. Dzieje się u Ciebie . Schody masz super

    OdpowiedzUsuń
  18. Ulu dzieje się u Ciebie i wychodzi wspaniale:) Wiadomo że nie jest łatwo ale analizujecie i własnymi siłami dążycie do celu - trzymam kciuki :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eve i Beatko - dziękuję :))

      Usuń
  19. Ulu, chylę czoła! Schody....sami! co za odwaga, jakie rysunki profesjonalne! Imponujecie mi bardzo:))) A jak piszesz, dopiero remont się rozkręca...będą piękne pomysły, tego jestem pewna:))) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Moniś :)) Wiele jeszcze przed nami, ale efekty wspólnej pracy cieszą naprawdę. Pozdrawiam :)

      Usuń
  20. dobrze, że macie pomysł na schody;
    przyznam się, że jest to moje utrapienie ; moje schody prowadzące na użytkowe poddasze muszę wymienić i niestety nie mam pomysłu
    pozdrawiam wiosennie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł rodził się w naszych głowach długo i było o schodach wiele dyskusji, zanim powstały. Kiedyś oglądaliśmy wiele domów, więc to też dało nam jakieś wyobrażenie o urządzaniu własnego kąta. Teraz , gdy czegoś nie wiem zbieram informacje z internetu i czasopism, a potem robimy "burzę mózgów". Pozdrawiam :)

      Usuń
  21. Anonimowy18:15:00

    takie schody pamiętam z drewnianego domu mojego dziadka, niestety domu juz nie ma....
    KonKata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, jak mi miło :) Szkoda, że nie ma już domu Twojego dziadka. Pewnie masz dobre wspomnienia. Pozdrawiam :)

      Usuń
  22. Pięknie - wspólne budowanie rozwija i łączy . Schody super - jak to przyjemnie oglądać efekty swojej trudnej pracy .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Gabrysiu :) Takie wspólne budowanie może łączyć oczywiście, ale może i dzielić. Mimo różnicy zdań i ograniczonych środków, schody udało się zbudować i jesteśmy zadowoleni . Pozdrawiam :)

      Usuń
  23. Bardzo interesujący artykuł.

    OdpowiedzUsuń

Za każdy komentarz bardzo dziękuję :)))