wtorek, 13 października 2026

Książki - miłość ma

 Odkąd nauczyłam się czytać fascynowały mnie książki. Nie mogłam się im oprzeć. W mojej młodości nie zachwycały okładką ani  pięknym wydaniem. Często były to wydania "gazetowe" w formie zeszytów. Mimo to była we mnie wielka chęć czytania i kupowałam, gdy tylko pojawiło się coś interesującego, a kupowało się wtedy nie tylko w księgarni, ale również w kiosku z gazetami.

Wydaje mi się, że wcale nie czytałam dużo, ale zawsze czytałam. Za młodu sądziłam, że z książek można dowiedzieć się wszystkiego - o życiu, przyrodzie, technice, zdrowiu, historii - i nadal tak sądzę - a także przenieść się w świat wyobraźni razem z bohaterami powieści. 

Gdy brałam do ręki jakąś książkę, otwierałam ją, a po przeczytaniu kilku zdań od razu pragnęłam więcej i więcej. Nie wiem czy to jest normalne ?

Dziś widzę wyraźnie, że to mi nie przeszło, nie zniknęło, nie minęło z wiatrem. Książki cały czas mnie przyciągają, a właściwie to ja nie potrafię się bez nich obejść. Kiedyś postanowiłam sobie, że będę omijać księgarnie. To jednak nic nie dało, bo wcale nie trzeba wchodzić do księgarni, by nabyć coś do poczytania. Ba, nawet nie trzeba wychodzić z domu...

Problem jest w tym, że więcej kupuję niż zdołam przeczytać, więc moja pracownia powoli zamienia się w bibliotekę, w której na podłodze piętrzą się stosiki zakupionych przeze mnie ksiąg, bo na trzech regałach nie ma już miejsca.

A gdybyście widzieli jak ja się cieszę, gdy zakupię kolejną książkę ?  Nie, to jednak nie jest normalne ! Ginę w książkach ! 

W moim domu rodzinnym zawsze była biblioteczka z książkami.  Kiedyś w każdym domu była encyklopedia, z której się autentycznie korzystało, bo trzeba było wyszukać jakieś informacje potrzebne do szkoły, albo znaczenie jakiegoś słowa lub hasła do krzyżówki. Trzeba było wziąć to ciężkie tomiszcze w ręce, otworzyć i według alfabetu szukać na cieniutkich stronach tego, czego się potrzebowało. Potem przepisywać ręcznie do zeszytu na lekcję... Dziś wszystko zastępuje internet i sztuczna inteligencja, zwana AI ( ang. artificial intelligence) lub Chat-em GPT. Czy to dobrze czy źle ?

Czasem zdarza mi się, że muszę coś napisać lub tylko złożyć podpis i zastanawiam się jak ? Obecnie człowiek częściej ma do czynienia z klawiaturą niż z długopisem. Nie musi znać zasad ortografii, bo komputer sam wskaże błędy. Dobrze to czy źle ?

Wciąż powstają coraz to bardziej nowoczesne technologie, które ułatwiają dostęp do wiedzy. Nie zapominajmy jednak o tym, co było. To człowiek stworzył różne rodzaje pisma pisanego, by potem mogły powstać czcionki dostępne w komputerze. Wracajmy do kaligrafii, bo pisanie ręcznie ma wiele zalet: uczy skupienia uwagi, wpływa na poprawę pamięci i zwiększa kreatywność, a także redukuje napięcie mięśniowe. 

Pomimo że mam w domu wiele książek, a wśród nich encyklopedię, gdy potrzebuję się czegoś dowiedzieć wolę sięgnąć po telefon i wystukać hasło, którego szukam. Cóż ? To jest wygoda XXI wieku.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Za każdy komentarz bardzo dziękuję :)))