sobota, 26 marca 2011

Filiżanka

Wychodzę...spotykam się...odbieram...
wracam...otwieram...jestem w siódmym niebie !
I jak ja mam teraz stanąć do garów i obiad gotować ???
Zacznę od początku:
Wygrałam u Krysi filiżankę. Niestety spotkać się nie mogłyśmy, bo sprawy inne, takie jak praca, dom itp.
Zatem Krysia wpadła na pomysł pozostawienia wygranej u fryzjera opodal mojego domu.
Wybrałam się tam dziś. Wchodzę do zakładu i mówię, że mam tu coś odebrać od Krysi, a wszyscy siedzą  zahipnotyzowani szumem suszarki i nikt się nie odzywa.
No to ja mówię jeszcze raz, że podobno Krysia coś tu dla mnie zostawiła. Na to wstaje z uśmiechem na twarzy sympatyczny "miś", jakby właśnie obudził się ze snu zimowego i bierze mnie pod rękę i wychodzimy na tzw. zaplecze.
Ten "miś" to charyzmatyczny fryzjer Jarek. Przemiła z niego gaduła, która uświadomiła mi, że świat jest ciekawy i warto się uśmiechać i w ogóle fajnie jest. Zaglądamy razem z Jarkiem do torebeczki, a tam... cudo, cudeńko: filiżaneczka ze spodeczkiem i łyżeczką. Żegnamy się i wracam do domu uśmiechnięta od ucha do ucha i zaczarowana...
I jak ja mam teraz obiad gotować ?
Dziękuję Krysiu !!!

4 komentarze:

  1. Obiad koniecznie, w towarzystwie filiżanki.
    :-))

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczna filiżanka, napój z niej będzie zaczarowany.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. przedpołudniowa kawka będzie smakowała z niej wyśmienicie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nic tylko kawkę pić. Fajna historia-pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Za każdy komentarz bardzo dziękuję :)))