czwartek, 25 czerwca 2020

Chodzenie po morzu

" Nie bój się chodzenia po morzu
nieudanego życia
wszystkiego najlepszego
dokładnej sumy niedokładnych danych
miłości nie dla ciebie
czekania na nikogo

Przytul w ten czas nieludzki
swe ucho do poduszki
bo to co nas spotyka
przychodzi spoza nas"

                                                         ks. Jan Twardowski 


Gdy pewnego dnia pojechałam z mężem do Świnoujścia,
by wylegiwać się na plaży... ech ! Szkoda gadać...

 Wyjechaliśmy o 7 rano i wtedy jeszcze nie było wiadomo jaka
będzie pogoda. Dlaczego i po co tak wcześnie ?
Już wyjaśniam ! Mąż pracuje w terenie ,a ja zabrałam się z Nim na wycieczkę. Dojazd do Świnoujścia nie jest "usłany różami",
bo trzeba pokonać rzekę Świnę...

 Świnoujście położone jest na trzech wyspach: Wolin, Uznam i Karsibór. 
Naprawdę !!! To jedyne takie miasto !!!
Od północy Świnoujście graniczy z Morzem Bałtyckim, a od południa granicę miasta wyznacza rzeka Świna i Zalew Szczeciński.
Cały region posiada bardzo charakterystyczny mikroklimat, dzięki któremu można 
tu leczyć najróżniejsze schorzenia.
Znajdują się tu złoża wód solankowych, jodkowych i borowinowych.
Aby przedostać się na wyspę Uznam trzeba skorzystać z przeprawy promowej, 
bo po prostu nie ma innej drogi.
Może to się wydawać interesujące - zwłaszcza, gdy jedzie się
pierwszy raz, ale na dłuższą metę - uwierzcie mi - to męczące.
Przeważnie kursują dwa promy na zmianę, które mogą pomieścić
sporą ilość samochodów na pokładzie, ale w sezonie letnim
to zdecydowanie za mało. 
Tak więc - wracając do naszej podróży - półtorej godziny w kolejce na prom upłynęło nam dosyć miło, bo w tym czasie zjedliśmy śniadanie 
i porozmawialiśmy o różnych sprawach ( w drodze powrotnej zajęło nam to 
ponad 3 godziny !).

Gdy dotarliśmy na miejsce, czyli na plażę - zaczął kropić deszcz, 
ale i tak cieszyłam się z tej wycieczki, bo po tych wszystkich 
wcześniejszych ograniczeniach epidemiologicznych 
człowiekowi aż chciało się wyrwać gdziekolwiek.
Cóż ? Krem z filtrem tym razem mi się nie przydał, ale byłam przygotowana 
na każdą pogodę. Założyłam kurtkę przeciwdeszczową i ruszyłam wzdłuż plaży. Przecież deszcz nie może popsuć mojego szczęśliwego dnia !






Trzeba Wam wiedzieć, że plaża w Świnoujściu jest baaardzo szeroka i uznana jest za najszerszą plażę w Polsce.
W niektórych miejscach osiąga nawet 200 metrów szerokości.
Piasek nanoszony przez prądy morskie i sztormy powoduje, że co roku zwiększa się powierzchnia miasta, a linia brzegowa w ciągu ostatnich 200 lat 
przesunęła się o 1,5 km.

Najpierw zdjęłam sandały i pobiegłam umoczyć nogi w morzu... cudownie !!!  
Tego mi było trzeba !!!
Choć jestem córką północy i morze to dla mnie normalka... zawsze, niezmiennie kontakt z mokrym piaskiem i szumem fal sprawiają mi radość. To poczucie niczym nieograniczonej wolności i szczęścia, których można doznać jedynie w taki sposób - dotykając i odczuwając wszystkimi zmysłami. To zastrzyk energii, której
każdy z nas potrzebuje od czasu do czasu, by naładować baterie,
magazynujące i pobudzające siły witalne.

Zupełnie nie wiem dlaczego zaczęłam zbierać kamyki i muszelki.
Chyba nie potrafię się im oprzeć. Wydaje mi się, że każda muszelka jest inna, niepowtarzalna i jedyna w swoim rodzaju.
Nie znalazłam na tej plaży tego, co lubię zbierać najbardziej
i robię to od lat - kolorowych szkiełek, wypłukanych przez
słoną wodę morską. Dziwne... ale tu ich nie było.
Chodząc po morskim brzegu przyglądałam się hałasującym
mewom i niebu, a w głowie grała mi melodia znana i słowa:
" nie bój się chodzenia po morzu..." - do posłuchania - tutaj






W oddali dostrzegłam wiatrak. Obrałam go za cel mojej
wędrówki po plaży. Ten wiatrak to tak naprawdę znak nawigacyjny umieszczony na brzegu morza, zwany stawą.
Został wybudowany w latach 1873-1874 przy ujściu rzeki Świny do Bałtyku i stanowił on lokalny system nawigacji.
Wiatrak mierzy 10 metrów wysokości, a na jego szczycie - w okienku
widać pulsujące światło, które wyznacza żeglarzom drogę do portu.

Z wiatrakiem związana jest pewna legenda:

Gdy Świnoujście stało się miastem portowym większość mężczyzn
wypływała w morze. Żony zaś czekały na swoich mężów,
którzy po długim żeglowaniu wracali zmęczeni i postarzali.
Pewna kobieta o imieniu Alicja, zrozpaczona wyglądem
swojego ukochanego męża Krzysztofa, który powrócił z rejsu, poszła w nocy na morski brzeg i głośno płakała.
Tajemniczy głos kazał jej szukać ratunku w wiatraku.
Kobieta zbliżyła się do wiatraka, z którego wyszedł stary młynarz
i polecił, by następnego dnia przyprowadziła swego męża.
Młynarz nakazał żonie, by okładała męża błotem oraz by zażywał on kąpieli w morzu i dużo spacerował. Tak też zrobili.
Po tygodniu młynarz zabrał Krzysztofa do wnętrza wiatraka.
Po pewnym czasie mąż Alicji wyszedł stamtąd i nie był już tym samym starym żeglarzem, ale miał piękny, młody wygląd.
Wieść o starym młynarzu, posiadającym niezwykłą moc odmładzania szybko się rozeszła i wiatrak zaczęli odwiedzać inni marynarze, powracający z rejsów.
Gdy stary młynarz umarł, mechanizm wiatraka zatrzymał się.
Okazało się, że nikt nie poznał sekretów młynarza.
Mimo to spragnieni młodości i zdrowia ludzie nadal przybywali
do Świnoujścia, by korzystać z kąpieli błotnych i solankowych,
i przybywają tu po dziś dzień.
 Wiele osób nadal wierzy, że wiatrak posiada 
magiczną moc.






















28 komentarzy:

  1. No to jadę do Świnoujścia żeby odwiedzić wiatrak! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam ! W Świnoujściu jest również latarnia morska !

      Usuń
  2. Pięknie to napisałaś. Nigdy nie byłam w Świnoujściu, najczęściej bywałam na Półwyspie Helskim i w Gdyni,w obu tych miejscach wiele razy rok w rok, raz w Pobierowie i raz w Mrzeżynie i w Stegnie Gdańskiej. Najbardziej lubię to włóczenie się brzegiem plaży lub siedzenie/leżenie i wgapianie się w morze, które zawsze jest piękne- nawet w czasie sztormu.
    A muszelki i kamyki też zawsze nałogowo zbierałam.
    Serdeczności;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od dziecka rodzice zabierali mnie i brata na długie wędrówki po plaży. Bardzo lubię spacery brzegiem morza. Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Nad morzem najbardziej kocham jego zapach i szum fal i krzyki mew :) żadna pogoda tego nie popsuje :) Fajnie Ci tam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację ! Żadna pogoda tego nie popsuje ! Ściskam :)))

      Usuń
  4. Ale narobiłaś mi apetytu na nadmorską wyprawę, zresztą nie Ty pierwsza!
    Chyba to morze mnie wzywa normalnie:-)
    To dotleniłaś się nieźle:-)
    Pozdrawiam burzowo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha ha !!! W takim razie zapraszam nad Bałtyk !!!

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Wiem o czym mówisz. Ja tak tęsknię za górami...

      Usuń
  6. Szczęściara, być nad morzem kiedy nie ma tłumów chociażby jeden dzień to fajnie. Interesująca legenda. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się mieszka blisko morza - to normalne. Nad morzem najbardziej lubię spacery o każdej porze roku. Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  7. Rzadko uskuteczniałam kąpiele w morzu, bo piasek usuwał mi się spod nóg i lądowałam zalana falą. Ale uwielbiam morze. 8 lat temu mój syn zabrał do Świnoujścia swoją narzeczoną, była nad morzem pierwszy raz. Chciałabym, żeby jeszcze kiedyś mogli wrócić nad Bałtyk. Bardzo się cieszę, że wycieczka się udała, choć była spod znaku deszczu. Przytoczona legenda wspaniała podobnie jak piękny wiersz księdza Twardowskiego. Udanego lata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pewnym sensie dla ludzi z południa Polski - morze to egzotyka, podobnie jak dla nas, z Północy - góry. Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  8. Tęsknię za morzem...W Świnoujściu byłam raz i bardzo mi się podobało,z przyjemnością obejrzałam Twoje zdjęcia.Szkoda że pogoda Ci nie dopisała.Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miewam tęsknotę za różnymi miejscami. Pozdrawiam ciepło :))

      Usuń
  9. Wspaniały dzień i piękne zdjęcia. Bardzo tęsknię za morzem:) Tam się urodziłam i tam są moje rodzinne strony ale los rzucił mnie daleko od niego i wciąż jakoś mi nie po drodze. Dziękuję za tą wirtualną wyprawę. Uściski Ulciu!

    OdpowiedzUsuń
  10. Za morzem nie przepadam, ale jeśli ktoś lubi 🌅
    Serdeczności zostawiam 🧡🙋‍♀️🌺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się wychowałam na wybrzeżu. Często jeździliśmy nad morze, a gdy przyjeżdżali do nas goście to też zabieraliśmy ich na plażę, bo to była zawsze największa atrakcja. Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  11. Fajna wyprawa pięknie spędziłaś czas Ulu - uroczy cypelek i ten wiatrak, a legendy zawsze miłe są do posłuchania :)
    pozdrawiam mi się nie udało morza w marcu zobaczyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Beatko za odwiedziny :) Czy to oznacza, że byłaś w marcu nad Bałtykiem ?

      Usuń
  12. Nie znałam tej legendy, ale zdjęcie z wiatriakiem mam :P Też uwielbiam morze, ogólnie lubie plywać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię morze. Lubię iść plażą... lubię, gdy wiatr mi potarga włosy, fale obleją nogi, lubię gdy szumi... Pozdrawiam :)

      Usuń
  13. Nawdychałam się jodu :-))) Uściski :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. O jak tam pięknie chciałabym tam wrócić.

    OdpowiedzUsuń

Za każdy komentarz bardzo dziękuję :)))