czwartek, 29 grudnia 2011

Magia Świąt

Dziękuję Wszystkim za życzenia świąteczne. Jest mi tym bardziej przyjemnie,że o mnie pamiętacie, mimo iż nie bywam tu regularnie.
Mój czas muszę dzielić - jak pewnie większość z Was -
 dla dzieci, męża, psa oraz na obowiązki domowe ( o pracy już nie wspomnę ).
 A żeby przysiąść do komputera i coś naskrobać, muszę mieć spokój, by zebrać myśli, ciszę i wolny czas.
Z powodu skaleczonego palca rzeczywiście nie mogłam grać
 kolęd podczas wigilii, ale na gitarze zagrała moja siostra na zmianę ze swoim synem. Ja mogłam tylko śpiewać i wystukiwać rytm , zrobionymi własnoręcznie grzechotkami. W wystukiwaniu pomagali: mąż i brat.




Dom ozdobiony własnej produkcji ozdobami i każdy z domowników  miał w tym swój udział.






A takiego szydełkowego aniołka dostał każdy od mojej mamy .


Wera i Mateusz ozdobili pomarańcze goździkami.
Mateusz zrobił jeszcze mnóstwo papierowych gwiazdek.



Na zakończenie muszę Wam powiedzieć,że magia Świąt działa w każdym z nas !!! Trzeba się tylko na nią otworzyć :)

Życzę Wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku !!!
Dużo czasu na realizowanie siebie
i uśmiechu na co dzień !



środa, 21 grudnia 2011

Smutek i żal

Przejęłam się... Tak...
Nagła i tragiczna śmierć Bożenki, naszej blogowej koleżanki wstrząsnęła mną do głębi. Jacy ślepi jesteśmy, my - ludzie.
Tam dział się dramat od dawna. A ja nawet się nie domyśliłam...
Nic o tym nie wiedziałam, bo przeskakuję przez blogi szybciutko i "lecę" dalej, bo czasu nie ma.
Czasem poczytam dłużej, czasem zostawię komentarz, lecz nie zastanawiam się nad człowiekiem, który tam po drugiej stronie coś ciekawego napisał.
Jest mi z tym teraz źle ! Jaka ja głupia !!! Przecież Bożenka wysyłała sygnały - chociażby bukiet z pokrzywą, który zrobiła.
Ale nikt nie dociekał dlaczego i skąd taki pomysł.
A na zdjęciach - Ona i córki - zawsze bez uśmiechu, takie smutne ...
Przykro mi i czuję się okropnie. Uświadomiłam sobie, że za każdym blogiem kryje się człowiek, który zasługuje na wysłuchanie i zrozumienie i być może na większą uwagę. Nie wystarczy szybko przeskoczyć na inną stronę, zostawiając tylko zdawkowe : "fajnie", "podoba mi się ".
Teraz wiem, że muszę nauczyć się słuchać i mieć oczy i uszy naprawdę szeroko otwarte, bo człowiek jest najważniejszy.


                " Dobro ma równie wielką moc
                  czynienia dobra jak zło - zła."




Przepraszam, że tak... ale musiałam się podzielić tym , co czuję i co dla mnie ważne.
Tak naprawdę nigdy nie wiemy czy gdzieś, może nawet całkiem blisko, ktoś nie potrzebuje naszej pomocy i wcale nie musi nam o tym mówić.

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Kartki

Kartki  z życzeniami poleciały w różne strony, niosąc ducha Świąt.
A ja tu siedzę sama i nie mam już na nic siły.
Ryba - kupiona leży w lodówce. Kapusta kiszona czeka na swoją kolej.
A ja siedzę i nic mi się nie chce. W pracy nawał obowiązków, które mnie przytłaczają.
 W dodatku , robiąc ostatnie kartki skaleczyłam się dotkliwie w palec, bo zamiast po linijce -przeciągnęłam nożem po palcu. I dziś właśnie uświadomiłam sobie, że nie zagram w wigilię na gitarze... i to jest najgorsze !!!















wtorek, 13 grudnia 2011

Notes

Kolejny notes robiłam razem z córką na prezent
 mikołajkowy do szkoły.
Niestety nie było łatwo, bo okazało się , że Wera miała tym razem nieco odmienne zdanie niż ja, jeśli chodzi o dodatki i zdobienia.
Bałam się już , że nie dokończymy razem tej pracy .
A to materiał nie taki, a to może guzik będzie lepszy
 niż ćwiek, itd.
I tak bez końca, a pora późna...
Mimo to udało się nam osiągnąć porozumienie,
 a oto tego efekty :











wtorek, 6 grudnia 2011

Prezenty

Żyję ostatnio w pośpiechu. Ciągle brak mi czasu, więc często robię kilka rzeczy na raz.
W pokoju stoją  już  nowe meble, ale kącik dla mnie niestety nie jest gotowy i taki stan rzeczy  jeszcze potrwa.
Obecnie na stole mam rozłożone przedmioty do  decoupage, a na podłodze kartki świąteczne...i ciągle coś mi się gdzieś zapodziewa.



Pierwszy raz spróbowałam dekorowania , używając dwóch werniksów, w celu uzyskania efektu spękań.
I... pierwszy raz była to chochla lub sosjerka ( jak kto woli ).
Przygodę z decoupagem zaczęłam tak naprawdę  jakieś sześć lat temu, albo i więcej.Pierwsze kroki robiłam razem z moimi dziećmi, dekorując drewniane wieszaki do garderoby. Potem były pudełka po butach - na skarby, a... i jeszcze półeczka do pokoju Wery.
A teraz chochla !
Chochelkę kupiłam na ryneczku i miała bardzo zniszczoną rękojeść, więc dałam jej nowe życie, bo wiedziałam ,że komuś bardzo się ona przyda.










W międzyczasie zrobiłam jeszcze bransoletkę z agatem purpurowym.