wtorek, 24 stycznia 2012

Coś dla siebie

Gdy już obdarowałam  kalendarzykami bliskie mi osoby, przyszedł czas na zrobienie kalendarzyka dla siebie. Oto mój osobisty.


 Z przodu :

 Z tyłu :


Zrobiłam razem z córką też coś osobistego dla Niej. Ale najpierw zobaczcie, jak wyglądał stół , podczas pracy. Bałagan przy pracy zawsze mnie fascynuje i zawsze robię zdjęcie tegoż, ale nigdy nie pokazuję na światło dzienne. Tym razem zrobiłam wyjątek.
Czyż nie jest ciekawe ? I czegóż tam nie ma ? Można by pobawić się  w : "znajdź najwięcej szczegółów na obrazku" lub w: "który przedmiot nie pasuje do pozostałych ?"



Dziennik osobisty - jeszcze w trakcie powstawania.




 Gotowa pierwsza strona okładki.

Grzbiet.


Okładka z tyłu.


A to co w środku - będzie już ściśle tajne.



czwartek, 19 stycznia 2012

W ciemności...szycie

Za oknami ciągle szaro, buro i ponuro, mgliście i dżdżyście...
A zimy jak nie było, tak nie ma. I chociaż było to moim marzeniem, żeby nie nadeszła wcale, to trochę już za nią tęsknię. Chciałam całą zimę przejeździć na rowerze, ale nie udało się z powodu moich zdrowotnych kłopotów z zatokami.


Szyję "ubranka" na krzesła do kuchni, ale wciąż wszystko się mi przeciwstawia. Szyję i pruję, pruję i szyję, i wciąż od nowa.
Zadanie dodatkowo sobie utrudniłam, bo kupiłam materiał z  odzysku, który wymaga przeróbki. Osobiście wolę szyć coś całkiem od nowa niż przerabiać.




Już drugi dzień szycia.
Zmieniłam nitkę i maszyna oszalała...oczywiście !!! Że też ja jeszcze nie przywykłam do jej grymasów. Przecież ona ma już swoje lata i  swoje prawa. No tak, to jestem w stanie zrozumieć, ale dlaczego nagle zgasło światło w mieszkaniu, w całej kamienicy, w  dzielnicy i na ulicy ?
Wszystko przeciw mnie !!! O dalszym szyciu nie ma mowy.
Zapalamy świece i siedzimy przy stole. Jest ciemno i cicho. Nie ma telewizji, komputera, muzyki. Co tu robić ?
Składam maszynę, sprzątam nici i jadę po zakupy, które i tak miałam w planie.
Z wrażenia zapominam zahaczyć o bankomat. No cóż... Fundusze mam w związku z tym ograniczone, a w sklepie przyjmują tylko gotówkę. Kupuję małe co nieco i wracam do domu.
Jest już prąd ! Jak dobrze ! Czeka mnie jeszcze dokończenie szycia, ale to już innym razem.







niedziela, 8 stycznia 2012

Kalendarze

U mnie kalendarzowo się zrobiło, jak to na początku roku.
W ubiegłym roku ozdobiłam sobie kalendarzyk i postanowiłam, że już zawsze będę to robić.
Oczywiście w ruch poszła stara tapeta , kolorowe tusze i stemple. Potem moczenie, suszenie i klejenie itd.





A to mój zeszłoroczny kalendarzyk.




Dla Wery zrobiłam zawieszkę na drzwi , już jakiś czas temu, a pokazuję ją dopiero teraz, bo jakoś wcześniej nie było okazji.