poniedziałek, 28 maja 2012

Moje pierwsze ATC i test na cierpliwość

Nareszcie...doczekałam się !!! 
Choć muszę przyznać, że moja cierpliwość była bliska wyczerpania, zwłaszcza, gdy przechodziłam koło "pustej" skrzynki na listy.
"Listy" oczywiście były ... od Rossmana, Netto, Lidla, ale tego oczekiwanego - wciąż było brak.
 Aż wreszcie po dwóch miesiącach, będąc u kresu wytrzymałości - doczekałam się.
Wymianka ateciakowa dobiegła końca ! Chyba raczej nie należę do ludzi cierpliwych, ale warto było czekać. Po otwarciu koperty uśmiech nie schodził z mojej twarzy.
Tematem była matrioszka. Oto ATC , jaki dostałam od Moniki .


Następne dwa od Ewy :





                                                               I od Małej Ichi :



A oto matrioszki - ATC , wykonane przeze mnie, które powędrowały do wyżej wymienionych.






                              


 I jeszcze wszystkie razem : 


Dziękuję Ewie za zorganizowanie wymianki i dotrzymanie słowa.

poniedziałek, 21 maja 2012

Dwie zakładki

Dwie zakładki stworzyłam. Jedną -  dla pewnej podróżniczki , na pamiątkę sentymentalnego spotkania po latach wielu. Drugą - na zapas. 
Tak naprawdę druga zakładka powstała jako produkt uboczny tworzenia . Coś trzeba było robić , gdy pierwsza musiała leżeć pod przyciskiem, schnąć i nabierać mocy. Wtedy właśnie powstała druga . Oto pierwsza z nich - rowerowa w brązach :





... I druga zakładka - kwiatowa, czyli tzw. produkt uboczny.








wtorek, 15 maja 2012

Malowanie, ozdabianie

Nie wiem, co mnie tak ''wzięło'' na te łyżki, bo to już druga. I nie wiem też, co będzie następne. 
Lubię, gdy przedmiot ma praktyczne zastosowanie, więc chyba w tym tkwi przyczynek do robót wszelkich.
Tymczasem techniką decoupage - na potrzeby własne - udekorowałam sobie sosjerkę, wypatrzoną na targu staroci .
                                       
                                             Przed malowaniem.



A tu już udekorowana i odmieniona.




W tym temacie przydarzyły mi się już jakiś czas temu - dwie pary kolczyków, oczywiście dwustronnie ozdobionych.





piątek, 4 maja 2012

Wycieczka

Ten blog miał służyć tylko do zamieszczania moich prac ręcznych, ale tak nie będzie, bo przecież życie trwa i inne rzeczy też dzieją się. Zatem zapraszam na wycieczkę !!!
W wielką majówkę - wielka wycieczka... miała być. Plany były dość dalekosiężne, ale niestety okazały się niemożliwe do zrealizowania. Część towarzystwa się wyłamała, a mi odechciało się w ogóle wyjazdu gdziekolwiek. Ale w ostatni wolny od pracy dzień, siedząc na kanapie z nosem w mapie i ze słuchawką telefonu w dłoni nagle wpadłam na genialny pomysł wyjazdu na łono natury i to całkiem niedaleko.
Pomysł spotkał się z aprobatą ze strony rodziny i tak, nim minęło pół godziny, siedzieliśmy już w samochodzie gotowi do wyjazdu.


A, że jestem towarzyska to po drodze zabraliśmy moją mamę i dołączyła do nas moja siostra z dziećmi - w drugim samochodzie.
Cel - niedaleczko, nad rzeczką. Miejsce - las i rezerwat rosiczek. I to wszystko tylko 18 km od naszego miasta. Miejsce cudowne, gdzie ciszę wyśpiewują ptaki, muzykę komponują rechoczące żaby, a motyle tańczą w tym niecodziennym rytmie.




Niemożliwe ? Ależ tak ! Nawet dzieciom się spodobało, bo nazbierały sobie patyków. O, przepraszam - raczej strzał do strzelania z łuku, a że przy tym trochę pokąsały nas komary, to co ? Pamiątki muszą być !








Roślinka, która mnie zaskoczyła i wprawiła w osłupienie to szczawik zajęczy , zwany też zajęczą kapustą. Liście szczawika wyglądają zupełnie tak jak liście koniczyny białej, stąd moje zdziwienie. Ta mała roślinka tworzy duże skupiska. Spotkać ją można w wilgotnych, cienistych lasach i zaroślach.


                                       Motyle chętnie pozowały do zdjęć.






Chciałabym powiedzieć, że przyroda mnie ciągle czymś zaskakuje, ale tak naprawdę to ludzie zaskakują mnie jeszcze bardziej swoimi nietuzinkowymi pomysłami czy też raczej głupotą - po prostu !




Mało jest takich pięknych miejsc. Pozdrawiam ciepło wiernych czytelników  i tych, co od czasu do czasu tu zaglądają :)