Do mojego art journala powoli zagląda wiosna. Ostatnio poczyniłam dwa wpisy wiosenne. Potem stwierdziłam, że nie umiem robić chlapań w postaci drobnych kropelek. Wygląda na to, że ciągle trzeba się czegoś uczyć.
poniedziałek, 9 marca 2026
czwartek, 26 lutego 2026
Chlapki, ciapki, kreski
Dziś spieszę Wam donieść, że ciągle próbuję się z akwarelami. Może nie jestem systematyczna, ale jednak co jakiś czas chwytam za pędzle i uczestniczę w akademii malowania akwarelą. Przyznaję, że coraz bardziej mi się to podoba.
Zupełnie nie martwię się tym, że coś nie wychodzi. Przecież nikt od razu nie staje się wybitnym artystą. Na to potrzeba czasu i wielu, wielu prób. Dziś pokazuję moje wprawki w kursie malowania. Właściwie jest to taki mój brudnopis malarski - ćwiczenia z użyciem określonych pędzli, barw, przenikanie się kolorów. Wszystko jest ważne !
piątek, 20 lutego 2026
Rzymskie wakacje
Każda podróż ma swoją historię, która zaczyna się wtedy, kiedy po raz pierwszy o niej pomyślisz.
W zeszłym roku przez kilka miesięcy jedna koleżanka namawiała mnie na podróż do Rzymu. Mój stosunek do tej podróży był ambiwalentny. W ogóle nie pałałam chęcią zobaczenia "wiecznego miasta".
Miałam inne plany. Tuż przed rozpoczęciem mojego wiosennego urlopu zaczęłam studiować mapy górskich szlaków, szykując się do wyjazdu w Karkonosze. Wtedy zadzwoniła do mnie moja przyjaciółka i oznajmiła, że właśnie kupiła bilety lotnicze i wyjeżdża z mężem do Rzymu.
- Nie wiem co o tym sądzisz ? - powiedziała i zostawiła mi przestrzeń do namysłu. W związku z tym, że byłam przytłoczona pewnym nieprzyjemnym zdarzeniem oraz wykończona chorobą pomyślałam, że przyda mi się odskocznia od codzienności. Sprawdziłam termin i... pasował doskonale ! Gdy mąż po powrocie z pracy zapytał mnie: jak tam przygotowania do podróży? - mając na myśli wspólny wypad w góry. Powiedziałam, że wspaniale i polecimy samolotem. Zdziwiony zapytał - czy planuję lądowanie w Krakowie ?
- Nieee...lądujemy w Rzymie ! - odpowiedziałam, patrząc jak mojemu mężowi oczy robią się coraz większe.
Wystarczyło tylko kupić bilety i zarezerwować nocleg.
I polecieliśmy !
Rzym - wielkie miasto, wszędzie dużo ludzi, mówiących w różnych językach, dużo Polaków, kolorowy zawrót głowy !
Zwiedzaliśmy, zwiedzaliśmy, zwiedzaliśmy...i każdy dzień był inny.
Fontanna di Trewi, Schody Hiszpańskie, Panteon, Watykan z Bazyliką św. Piotra, Kaplica Sykstyńska, Muzea watykańskie, Piazza Navona, Camppo de Fiori, most Świętego Anioła, Colosseo, Zatybrze, przepiękne mosty, fontanny, monumentalne budowle i wiele różnych zabytków - to wszystko było w zasięgu ręki !
Na początku naszego pobytu widok wszędobylskich tłumów totalnie przyćmił mój zachwyt nad "wiecznym miastem." Jak to możliwe, że wszędzie jest tyle ludzi ?
Potem znaleźliśmy swój sposób na zwiedzanie i znajdowanie miejsc cichych, położonych nieco na uboczu.
8 złotych zasad dla wybierających się do Rzymu:
Jeśli myślisz o podróży do Rzymu to:
1. Po pierwsze : nie jedź do Rzymu ! Albo zakochasz się w tym mieście albo je znienawidzisz.
...lecz jeśli jednak nadal o tym myślisz to pamiętaj o tym, że:
2. We wszystkich historycznych miejscach wartych zwiedzenia napotkasz ogromne tłumy - setki ludzi, bez względu na porę roku.
3. Bilety do Koloseum i Watykanu zakup online na 1-2 tygodnie przed wyjazdem.
Jeśli przyjechałeś do Rzymu i nie masz biletów do muzeów - to już jesteś spóźniony !
4. Pilnuj swojego mienia ! Noś torbę blisko ciała pod swetrem lub płaszczem - nigdy na wierzchu, a plecak noś z przodu.
5. Najlepszą formą przemieszczania się jest metro.
Rozważ zakup biletów czasowych na komunikację miejską:
72 godz. - 18 euro
7 dni - 24 euro
24 godz. - 7 euro
6. Unikaj kontaktu wzrokowego z ludźmi, którzy proponują coś sprzedać na ulicy, podchodząc do ludzi.
7. Rezerwując noclegi na booking lub innej stronie przeczytaj ofertę do końca uważnie i sprawdź czy jest pobierana dodatkowa opłata w formie kaucji.
8. Weź ze sobą wygodne buty, bo będzie dużo chodzenia po kamiennych uliczkach.
sobota, 14 lutego 2026
Akwarelowe wprawki i artjournal
Czy może się człowiekowi nic nie chcieć ? Może. Chociaż pomiędzy ''chcieć'' a ''móc'' jest pewna różnica. Chcę - nie zawsze oznacza, że mogę coś zrobić, choć chęci są bardzo ważne. Mogę - oznacza, że mogę, ale wcale nie muszę.
A ja bym chciała... ale sił mi brak. Choroba całkowicie mnie rozłożyła i trwa to już czwarty tydzień. Zaczęło się banalnie od bólu gardła, a potem było coraz gorzej. Następnie, gdy myślałam, że już jest końcówka choroby - zaczęło się od nowa: kaszel, gorączka, bóle mięśni. Jeden antybiotyk, teraz drugi i sterydy. Choroba odebrała mi siły i motywację do działania. Tak długo jeszcze nigdy nie chorowałam.
Czytam książki, bo to wychodzi mi najlepiej. Trochę malowałam, lecz bez większego zapału. Kupiłam pisaki akwarelowe i nieudolnie próbowałam pokolorować stemple. Wiem, że dużo jeszcze takich prób przede mną, bo trzeba ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć.
Następnie zapisałam się na internetowy kurs malowania akwarelą. Zakupiłam potrzebne profesjonalne farby, bloki i pędzle i próbuję się z tym tematem. Marzyłam o tym od jakiś dwóch lat. To moja pierwsza próba - kwiaty. Miały być maki, ale nie za bardzo je przypominają.
piątek, 30 stycznia 2026
Sztuka pisania ?
Joanna i Irenka zainspirowały mnie do spróbowania swoich sił w twórczym pisaniu. Właściwie jest to zabawa z wyobraźnią. Chodzi o to, by napisać krótkie opowiadanie, gdzie każde zdanie zaczyna się kolejną literą alfabetu.
Zjazd
Ależ to była zabawa...
Biodro wciąż jeszcze boli mnie po tych figlach.
Czasami nawet zastanawiam się: czy było warto ?
Dlaczego tylko mnie przydarzają się takie historie ?
Ela powiedziała, że ja szaleję bez miary.
Figa z makiem ! Po prostu: jak się bawić to się bawić !
Gdybym tylko wcześniej wiedziała, że te sanki będą jechały bez końca ?
Hura ! - krzyczałam, gdy mknęłam z górki, a płatki śniegu wirowały wokół mnie.
Igor wołał do mnie z daleka, ale nic nie zrozumiałam.
Jego postać szybko zniknęła w oddali.
Kolejny podskok na małym pagórku i ciągle jadę.
Ledwo utrzymuję równowagę.
Łagodny stok zdaje się nie mieć końca.
Moi znajomi zostali daleko w tyle.
Nigdzie nie widać żywego ducha.
Okolica zmieniła się w teren rzadko porośnięty świerkami.
Po co ja tak daleko się wypuściłam ?
Rywalizować nie mam z kim.
Szczerze - to chętnie bym się już zatrzymała,
Tylko jak !?
Uderzam w gałęzie przewalonego drzewa, fikam koziołka i...
Wywracam się turlając jeszcze przez chwilę po śniegu.
Zwycięstwo ! - krzyczę, ale nikt mnie nie słyszy.













































