Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jarmark. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jarmark. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 stycznia 2020

Porządki coroczne

Witam w Nowym Roku 2020 !!!
Zbierałam się z napisaniem tego pierwszego posta w roku i zbierałam... 
Od czego tu zacząć ?
 Wciąż jeszcze jestem nieuporządkowana.
Wiele prac zostało niedokończonych. Tak to ze mną jest.
Pora wreszcie zacząć porządki !

W związku z tym, że przeważnie swoje prace
prezentuję z pewnym opóźnieniem, dziś dopiero
ujrzą światło dzienne - kartki świąteczne i karnety.









 W grudniu, za namową siostry wybrałam się z moim rękodziełem na jarmark świąteczny. Pogoda nie dopisała, bo dokuczał  porywisty wiatr, do tego zaczął padać ulewny deszcz, i tak już było do końca dnia. Trzeba było pilnować, 
by stroiki i zawieszki nie spadły przy podmuchach wiatru oraz by delikatne 
ozdoby nie zmoczyły się. Podczas podtrzymywania linek z zawieszkami okrutnie 
marzły nam ręce. Rozgrzewałyśmy się gorącą herbatą z termosu. 
Pomimo wielu niedogodności wytrwałyśmy !
Stoisko dzieliłam z moją mamą i siostrą, bo każda z nas od czasu do czasu 
zajmuje się rękodziełem.
To jest bardzo miłe uczucie, gdy można pokazać swoje prace 
i w dodatku jeszcze ktoś je doceni.









środa, 10 kwietnia 2019

Jarmarkowe dziewczyny

Dawno nie uczestniczyłam w jarmarku 
jako wystawca, ale... najlepiej będzie jak zacznę od początku.

Trzy tygodnie temu koleżanka powiedziała mi o jarmarku
wielkanocnym w Koszalinie. Zadowolone i pełne entuzjazmu uzgodniłyśmy, 
że razem się zapiszemy.
Natychmiast chwyciłam za telefon, zgłosiłam nasz udział oraz 
zarezerwowałam miejsca. Potem zabrałam się za tworzenie.
Na dzień przed jarmarkiem poczułam, że w ogóle nie mam ochoty tam jechać. 
To chyba stres !? W dodatku późnym wieczorem
koleżanka napisała do mnie wiadomość, że niestety nie pojedzie. 
Zrobiło mi się przykro. Co robić ?!

Rano, po zjedzeniu lekkiego śniadanka, z ciężkim sercem zapakowałam moje rękodzieło do samochodu i mimo wszystko ruszyłam w drogę.
Jarmark odbywał się w nowym miejscu, w dzielnicy Jamno,
gdzie powstała Zagroda Jamneńska .
Bez trudu trafiłam do celu, a tam czekała mnie niespodzianka: zakaz wjazdu 
i stojący na jezdni  młodzi ludzie w żółtych kamizelkach.
Na szczęście to wszystko po to, żeby pokierować wystawców !
Gdy wręczono mi plakietkę uczestnika od razu poczułam się ważna 
i  zaopiekowana !

Po stawieniu się na placu muzealnym, szybko znalazłam panią Ewę 
z działu etnografii. Podeszłam do niej, by potwierdzić swoje przybycie, 
ale właśnie rozmawiała z nią jakaś dziewczyna, której - jak się okazało - nie było 
na liście zapisanych.
Pani Ewa z zakłopotaniem przewracała kartki, nie mogąc znaleźć
tego, czego szukała. Powiedziała więc, że najpierw załatwi mnie,
bo będzie szybciej. Na to ja zaczęłam się tłumaczyć:
- Przyjechałam sama, bo moja koleżanka niestety nie mogła i... 
- nie dokończyłam zdania, bo w tym momencie zaświeciło nad nami słońce 
i rozwiązały się wszystkie problemy !
Grymas z twarzy pani Ewy zniknął bezpowrotnie 
i zamienił się w najpiękniejszy uśmiech.

- Będzie Pani dzielić stoisko z panią Ulą. - powiedziała stanowczym 
tonem do stojącej obok dziewczyny i wskazała nam stragan, na którym 
mogłyśmy rozłożyć swoje wytwory.
Odtąd już byłam spokojna. Mimo mojego wcześniejszego zwątpienia i niepewności oraz absencji mojej znajomej - wszystko szczęśliwie się poukładało.
Po raz kolejny poczułam, że Ktoś nade mną czuwa :)







Czas na jarmarku upłynął nam szybko i radośnie.
Dominika - moja towarzyszka i dobry anioł w jednej osobie -
okazała się być przemiłą, młodą kobietą o wielkiej pasji,
której na imię : ceramika.
W wolnych chwilach, popijając wodę z cytryną rozmawiałyśmy sobie 
o naszych pasjach.
Wiem na pewno, że nie był to czas stracony. Ponadto miałam niebywałą okazję 
 przyjrzeć się z bliska ceramicznym dziełom i... zakochałam się w... 
tych misternie wygniecionych z gliny: miseczkach, talerzykach, serduszkach, ptaszkach i barankach !
Widać w tych pracach wielkie serce i radość tworzenia !
Zapraszam na stronę Dominiki ! 
Sami zobaczcie tu - KLIK, co Ona wyprawia z tą gliną !



wtorek, 5 września 2017

Pamiątka z wakacji

Wakacje się skończyły i nie ważne czy były to letnie czy zimowe wakacje, czy trwały długo czy bardzo krótko - zawsze przywozimy z nich jakąś pamiątkę.

Pamiątki są bardzo różne, bo mogą to być drobiazgi zakupione w sklepie albo "skarby" znalezione na plaży lub w lesie, wspomnienia i zdjęcia.
Moje wakacje trwały bardzo krótko, bo był to jednodniowy wypad
z koleżanką do Gdańska. Planowałam go już wcześniej, gdyż chciałam w tym roku koniecznie odwiedzić Jarmark Świętego Dominika.
To bardzo rozległa impreza, bo stragany z pamiątkami, smacznym jadłem i wszelkiego rodzaju rękodziełem są rozmieszczone wzdłuż uliczek starego miasta, które można przemierzać dosłownie w nieskończoność.
Można stamtąd przywieźć całe mnóstwo pięknych pamiątek.

Jeśli kochasz jarmarki tak jak ja, to po prostu musisz odwiedzić to miejsce !!!
Jarmark co roku rozpoczyna się w ostatnią sobotę lipca i trwa trzy tygodnie. Towarzyszą temu koncerty, przedstawienia i wydarzenia sportowe.
Najbardziej spodobała mi się ta część, na której był targ staroci. Niestety trochę zabrakło czasu. Jeśli wybierzesz się kiedyś na tę imprezę - to pamiętaj - jeden dzień to za mało !!!
 Pamiątki - owszem przywiozłam, ale najcenniejsze są wspomnienia.






















Zakochałam się w tym mieście, w tych uroczych kamieniczkach, brukowanych uliczkach...



niedziela, 8 lipca 2012

Miód i wino

A ja znowu na jarmarku !
Tym razem jednak nie jako wystawca, ale jako kupujący
 i w dodatku smakosz.
W czasie wakacji w Koszalinie nie ma czasu na nudę. Różne imprezy są organizowane w mieście co tydzień.
W minioną sobotę odbyła się kolejna edycja Ulicy Smaków.
Tym razem w roli głównej wystąpił - miód. Można było smakować do woli specjałów okraszonych miodem i nie tylko. Pogoda dopisała. Ja spróbowałam szaszłyków z kurczaka, marynowanego w miodzie i  gotowanych raków, ale najbardziej smakowało mi mięso z wędzonej kaczki.
Oprócz uczty dla podniebienia była też uczta dla ducha.
Pewien niemiecki kucharz, z ogromną pasją oddawał się takiemu oto rękodziełu o nazwie: carving , tworząc nieprawdopodobne dekoracje z owoców i warzyw - i to na oczach widzów.

                                                    Tu - bukiet z barwionej cebuli.

                                                   
                                                                   Kwiat z arbuza.


                                                             Papugi z białej rzodkwi.


                                                A stragany z rękodziełem wyglądały tak:


Do domu nie wróciłam z pustymi rękoma, bo dla córki kupiłam kolczyki, a dla siebie nalewkę śmietanową.
Na zdjęciu - butelka już nie całkiem pełna, gdyż odbyła się degustacja. Mówię Wam - palce lizać !


Teraz z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że " i ja tam byłam, miód i wino piłam, dobrze się bawiłam !"



poniedziałek, 2 lipca 2012

Z okazji urodzin

Jak ja dawno kartek nie robiłam ! A jest to przecież zajęcie, które lubię najbardziej.
Na szczęście trafiła się okazja. Koleżanka poprosiła mnie o karteczkę na  urodziny. A ja zrobiłam dwie.
Pierwszą - dość skromną - tak jak lubię, a drugą z przepychem, bogato zdobioną.
W obydwu użyłam stempelków od Joli.








I jeszcze dwie fotki z Jarmarku Jamneńskiego , na którym znalazłam się niemalże w ostatniej chwili. Lubię jarmarki :)
Jarmark odbywa się zawsze latem na dziedzińcu muzeum w Koszalinie, przy chatach jamneńskich. Można tam poznać ciekawych ludzi i ich pasje.