Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Igłą i nitką. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Igłą i nitką. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 stycznia 2025

Poduszki - proste szycie

 Gdy jesienią byłam na długim zwolnieniu bardzo pragnęłam robić coś, na co w normalnych warunkach nie znajduję czasu.

Kocham szyć ! Inne pasje zajmują u mnie jednak więcej miejsca i szycie jest tylko doraźne. Podczas, gdy mąż wybierał w sklepie materiały budowlane nieoczekiwanie zakupiłam zasłony, które mi się spodobały. Po skróceniu ich został spory pas materiału, więc postanowiłam uszyć poszewki na poduszki. Materiału z zasłon nie było za wiele, więc poduszki z jednej strony są miodowe, a z drugiej w szarą kratkę.

Poszewki z resztek tkanin uszyłam bez zamka, metodą "na zakładkę". 

Z tym szyciem nie było łatwo, ponieważ pedał do maszyny już dawno się popsuł i po podłączeniu do zasilania cały czas był na obrotach, mimo że go nie naciskałam. Zakupiłam nowy pedał i wtedy już mogłam zacząć szyć.

Teraz mam komplet w postaci zasłony i poduszek !







środa, 6 maja 2020

Maska, maseczka, maskarada

Zapewne w wielu domach szyje się teraz maseczki ochronne.
Życie zmieniło tempo i przyhamowało.
Stare maszyny do szycia wróciły do łask.

 U mnie również maseczki się szyją i muszę przyznać, 
że jest to niezła szkoła szycia. W takiej małej maseczce od razu widać wszelkie niedociągnięcia. Dlatego trzeba starać się szyć precyzyjnie, z dbałością o detale. 
 Od znajomej-nieznajomej, pozytywnie zakręconej  dostałam wykrój
 pocztą mailową i według niego uszyłam pierwsze maseczki profilowane.
Początkowo szło mi to dość niezdarnie i gumkę za szeroką miałam...







Potem zaczęłam szukać innych sposobów na uszycie maski.
I znalazłam ! Uszyłam takich, jak ta poniżej - kilka dla męża.


Następnie na blogu u Danki zobaczyłam bardzo fajny,
 sposób na uszycie maseczek z wygodną kieszonką na filtr.
 I tak powstały kolejne...






Jakie czasy, taka moda !


środa, 1 kwietnia 2020

Kocham szyć - patchworkowa torba

Najlepsze pomysły przychodzą człowiekowi do głowy rano
lub o północy... albo w samym środku dnia :)
W każdym bądź razie przychodzą w samotności. Wtedy można
w spokoju odszukać swoje myśli, marzenia i spostrzeżenia.

W ostatnim czasie dużo myślę o patchworkach i... czytam 
i... bardzo, bardzo chcę... i szyć zaczynam !
Znów wracam do prowadzenia zeszytu. Kiedyś zeszyt służył mi
do zapisywania myśli i pomysłów. Tym razem będzie to zeszyt 
do projektowania patchworków.
To tylko drobny element, który pomoże mi w wyobraźni.

W moim domu zawsze była maszyna do szycia. Kiedyś szyła
babcia, potem moja mama, a następnie ja.
Specjalnie się tego nie uczyłam. Po prostu chciałam szyć,
a w naszej rodzinie to było normalne, więc gdy była potrzeba 
siadałam przy maszynie i szyłam poduszki, zasłony, firanki.
 Oczywiście zanim po raz pierwszy usiadłam przy maszynie 
mama udzieliła mi kilka podstawowych rad.
Później szyłam już sama coraz trudniejsze rzeczy: 
bluzki, koszule nocne, spódnice - dla siebie i koleżanek. 
Kiedyś uszyłam princeskę dla mojej córki, 
gdy była jeszcze mała i do tej pory jestem z tego dumna.
Bardzo lubiłam również wszelkie przeróbki odzieży.
Nigdy jednak nie nazywałam tych moich poczynań "wielkim szyciem",
bo to było takie zwyczajne szycie - z potrzeby chwili.

Pamiętam jak pod koniec lat osiemdziesiątych razem z koleżanką kupiłyśmy materiał w sklepie - białą bawełnę w chmurki czy literki 
i uszyłyśmy sobie takie same koszule nocne. 
Było przy tym mnóstwo śmiechu i radości. Wtedy w sklepach nie było wyboru.
 Kupowało się to, co było - bez zbędnego grymaszenia.
Szycie zawsze sprawiało mi przyjemność i jest dla mnie
czynnością naturalną - tak jak mycie czy ubieranie się.

Od czasu zeszłorocznych, jesiennych warsztatów w Ustroniu nie mogłam
przestać myśleć o patchworkach.
Kupiłam książkę o podstawach patchworku i zaczęłam zgłębiać temat.
Gdy już zdobyłam trochę wiedzy nie mogłam się doczekać,
kiedy zasiądę przy maszynie. Wciąż miałam wiele innych obowiązków. 
 Pomysł na szycie powoli rodził się w mojej głowie. 
Od tygodnia niecierpliwie krążyłam wokół skrzyni, wypełnionej 
tkaninami, która stoi w naszej sypialni. Byłam jak przyczajony tygrys, 
który tylko czeka na odpowiedni moment. Strasznie męczył mnie brak czasu, 
ale czułam, że to już niedługo...
W końcu nadszedł ten dzień, kiedy wyciągnęłam materiały z kufra,  zaczęłam układać je na łóżku i uszyłam swoje pierwsze bargello !

Najpierw było zszywanie pasków,



potem cięcie ich i ponowne zszywanie
oraz układanie wzoru na podłodze...


… i oto jest !


Nie jest to jednak gotowa praca.  Tak pozszywane elementy
musiały jeszcze poczekać następne dwa tygodnie,
aż wymyśliłam, co z tego będzie.
Marzyłam o torbie na różne drobiazgi: na drugie śniadanie czy kosmetyki.
W połączeniu z dżinsem ze starych spodni powstała kolorowa torba 
z podszewką i długimi rączkami.
Oczywiście zdarzyło mi się kilka razy pomylić, więc nie obyło się bez prucia.

Pozdrawiam Was w tym trudnym dla wszystkich czasie !









niedziela, 5 maja 2019

Majówka z recyklingiem w tle

Chcąc spełnić obywatelski obowiązek - po raz pierwszy na naszym domu wywiesiliśmy biało-czerwoną flagę.
Dumna chodziłam od okna do drzwi i spoglądałam na flagę, obserwując czy wiatr jej nie uszkodził i czy jeszcze tam jest.
Flagę kupiłam w sklepie, uszyłam tunel i nasadziłam na okrągły kij,
z którego wcześniej zdjęłam starą flagę związkową, która w tajemniczych okolicznościach i całkiem  nieoczekiwanie znalazła się w naszym domu 
po jakiejś demonstracji.
Pomyślałam, że szkoda wyrzucać starą flagę, bo tkanina ta
świetnie nada się na lekkie woreczki na zakupy.
Wyciągnęłam maszynę i zaczęłam szyć
i tak powstały moje pierwsze woreczki z recyklingu.









sobota, 26 stycznia 2019

Babcine kwadraty, czyli "Granny squares" i poduszki

Jak co roku przed świętami zaczęłam szyć poduszki.
 Pomysł przyszedł mi do głowy znacznie wcześniej, 
więc miałam czas, by się tym zająć.
W związku z tym, że w naszym domu jest mnóstwo kolorowych włóczek,
poupychanych w koszykach i szafkach,
postanowiłam, że zrobię poduszki z kolorowych kwadratów,
o których  marzyłam od dawna.
Wspominałam o nich już wcześniej - tu,
ale tak naprawdę dopiero teraz je ukończyłam.
Wzór znalazłam w gazecie... i tak wieczorami, powoli zaczęły powstawać... kwadrat po kwadracie.








Jakby tego było mało - na dzień przed Wigilią uszyłam na maszynie 
jeszcze dwie poduszki z zakupionego wcześniej materiału. 
Szkoda by było, żeby przeleżał w kufrze.
Na jednej wykonałam aplikację z koronek w kształcie nieco koślawego serca
ale za to udało mi się estetycznie wszyć zamek, 
z czego jestem bardzo zadowolona !









sobota, 16 grudnia 2017

Kropki i kwadraty, czyli ciąg dalszy szycia

Ho, ho, ho !!!
Do świąt jeszcze daleko - stwierdziłam i znów zasiadłam przy maszynie. 
Postanowiłam dokończyć to, co wcześniej zaczęłam.
Maszynę rozstawiłam na podłodze pod stołem, bo na stole dosychają
powoli ozdoby świąteczne. Szkoda, by ten czas
 miał się zmarnować, więc uszyłam kołderkę dla psów,
która z poduchą uszytą poprzednio - KLIK - tworzą niejako komplet.
Z przyszywaniem lamówki idzie mi już coraz lepiej. 
Tylko kołderka nieco odbiega od zamierzonego kształtu prostokąta...
Grunt, że psiaki są zadowolone !





Następnie uszyłam poduszkę - też do kompletu !
Tu - z przodu:


 Tył poduszki - tym razem bez zamka, ale na zakładkę:




Dlaczego koty wybierają najdziwniejsze miejsca do spania ?
Zastanawiam się jak by to było, gdyby człowiek spał codziennie w innym, niezwykłym miejscu ?