Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książek czytanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książek czytanie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 grudnia 2025

Mój dzień w książkach 2025

 Co roku niezmiennie bawi mnie zabawa z tytułami przeczytanych przeze mnie książek. W roku 2025 nie przeczytałam ich wiele, ale nie mogłam sobie odmówić tego zabawnego tekstu.

Mój dzień w książkach

Zaczęłam dzień (z) _____.
W drodze do pracy zobaczyłam _____
i przeszłam obok _____,
żeby uniknąć _____ ,
ale oczywiście zatrzymałam się przy _____.
W biurze szef powiedział: _____.
i zlecił mi zbadanie _____.
W czasie obiadu z _____
zauważyłam _____
pod _____ .
Potem wróciłam do swojego biurka _____.
Następnie, w drodze do domu, kupiłam _____
ponieważ mam _____.
Przygotowując się do snu, wzięłam _____
i uczyłam się _____,
zanim powiedziałam dobranoc _____ .





A teraz zapraszam na mój dzień w książkach :

Zaczęłam dzień z Bogiem w moim domu. W drodze do pracy zobaczyłam Trafioną przez piorun i przeszłam obok Artystki przetrwania, żeby uniknąć Człowieka, który bał się żyć, ale oczywiście zatrzymałam się przy Matce Elżbiecie Róży Czackiej.

W biurze szef powiedział: Zadzwoń, jak dojedziesz i zlecił mi zbadanie 47 lat życia. W czasie obiadu z Przykładną parą zauważyłam Jak się modlić.

Potem wróciłam do swojego biurka. Następnie w drodze do domu kupiłam Poradnik budowy kampera, ponieważ mam Apetyt na życie.

Przygotowując się do snu wzięłam Dni, gdy kochałem cię najbardziej i uczyłam się Jak zrujnować sobie życie przed 40, zanim powiedziałam dobranoc: Zaufaj.


niedziela, 29 grudnia 2024

Mój dzień w książkach 2024

 Gdy kończy się rok przypominam moją ulubioną zabawę: "mój dzień w książkach". To rozrywka, która polega na tym, aby wolne miejsca w poniższym tekście wypełnić tytułami przeczytanych w ciągu mijającego roku książek. 

Zatem zaczynamy !


Mój dzień w książkach

Zaczęłam dzień (z) _____.
W drodze do pracy zobaczyłam _____
i przeszłam obok _____,
żeby uniknąć _____ ,
ale oczywiście zatrzymałam się przy _____.
W biurze szef powiedział: _____.
i zlecił mi zbadanie _____.
W czasie obiadu z _____
zauważyłam _____
pod _____ .
Potem wróciłam do swojego biurka _____.
Następnie, w drodze do domu, kupiłam _____
ponieważ mam _____.
Przygotowując się do snu, wzięłam _____
i uczyłam się _____,

zanim powiedziałam dobranoc _____ 

Mój dzień w książkach - 2024

Zaczęłam dzień z Najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi. W drodze do pracy zobaczyłam Górę miłości i przeszłam obok Pomocy domowej, żeby uniknąć Kotańskiego - Boga Ojca. Konfrontacji, ale oczywiście zatrzymałam się przy Drogim Edwardzie.
W biurze szef powiedział: Jesteś fajna i zlecił mi zbadanie Master class kobiecości
W czasie obiadu z Czułą przewodniczką zauważyłam Kota na szczęście pod Ciszą kamieni.
Potem wróciłam do swojego biurka, Gdzie śpiewają raki.
Następnie w drodze do domu kupiłam Boży poradnik odzyskiwania radości, ponieważ mam Odzyskać nadzieję.
Przygotowując się do snu wzięłam Moje wewnętrzne ja i uczyłam się Cichych cudów, zanim powiedziałam dobranoc, Nazywam się pielgrzym.

środa, 27 grudnia 2023

Mój dzień w książkach 2023

 Zabawa "mój dzień w książkach" krąży po blogach już kilka lat. Nie mogłam się powstrzymać, by znów wziąć udział w tej zabawnej składance, złożonej ze zdań uzupełnionych tytułami przeczytanych książek w ciągu roku.




Mój dzień w książkach 

Zaczęłam dzień (z) _____.
W drodze do pracy zobaczyłam _____
i przeszłam obok _____,
żeby uniknąć _____ ,
ale oczywiście zatrzymałam się przy _____.
W biurze szef powiedział: _____.
i zlecił mi zbadanie _____.
W czasie obiadu z _____
zauważyłam _____
pod _____ .
Potem wróciłam do swojego biurka _____.
Następnie, w drodze do domu, kupiłam _____
ponieważ mam _____.
Przygotowując się do snu, wzięłam _____
i uczyłam się _____,
zanim powiedziałam dobranoc _____ .

Mój dzień w książkach 2023

Zaczęłam dzień z Tamar. Wszystkie nieszczęścia kobiet. W drodze do pracy zobaczyłam Białą lokomotywę i przeszłam obok Salonu piękności, żeby uniknąć Mnicha, który kochał koty, ale oczywiście zatrzymałam się przy Pustynnych szlakach. W biurze szef powiedział: Uspokój swoje hormony i zlecił mi zbadanie Ciszy kamieni. W czasie obiadu z Ojcem Pio. Mędrcem z Gargano zauważyłam Ostatnie zdjęcie. Potem wróciłam do swojego biurka. Następnie w drodze do domu kupiłam Czas dla duszy, ponieważ mam 10 minut i 38 sekund na tym dziwnym świecie. Przygotowując się do snu wzięłam Darowane życie i uczyłam się Sekretnej mowy kamieni, zanim powiedziałam dobranoc, Uratuj mnie.


sobota, 18 grudnia 2021

Mój dzień w książkach

 Hej, hej kochani ! Czasem wydaje mi się, że jestem nudziarą... Nagle wynajduję coś, co mnie zaciekawia, bawi i porywa, i nie ma odwrotu, i już się śmieję...i wcale nie jest nudno. Tę wesołą zabawę książkową napotkałam u Anki z bloga Dziergadła, biżutki i reszta.

Nieco więcej można przeczytać o tym na blogu Dowolnik.

Podobno ta zabawa jest bardzo stara... Lubię takie polecajki  w formie zabawy. Polega to na tym, aby wolne miejsca w poniższym tekście uzupełnić tytułami książek przeczytanych w tym roku ( 2021 ).


Mój dzień w książkach

Zaczęłam dzień (z) _____.
W drodze do pracy zobaczyłam _____
i przeszłam obok _____,
żeby uniknąć _____ ,
ale oczywiście zatrzymałam się przy _____.
W biurze szef powiedział: _____.
i zlecił mi zbadanie _____.
W czasie obiadu z _____
zauważyłam _____
pod _____ .
Potem wróciłam do swojego biurka _____.
Następnie, w drodze do domu, kupiłam _____
ponieważ mam _____.
Przygotowując się do snu, wzięłam _____
i uczyłam się _____,
zanim powiedziałam dobranoc _____ 


Szybko możecie zorientować się, że nie czytam zbyt wielu książek, bo w tej zabawie kilku mi zabrakło. Stwierdziłam jednak, że najważniejsze jest, by się dobrze bawić, więc moja wersja wygląda tak:

Mój dzień w książkach

Zaczęłam dzień z Dziewczyną taką jak ja. W drodze do pracy zobaczyłam Człowieka w poszukiwaniu sensu i przeszłam obok Słonych ścieżek, żeby uniknąć Złodziejki książek, ale oczywiście zatrzymałam się przy Wszystkich kwiatach Alice Hart.
W biurze szef powiedział:  Trzeba długo iść, żeby dojść do siebie i zlecił mi badanie Sztuki prostoty.
W czasie obiadu z Blondynką na Jawie zauważyłam (Bez)ludną wyspę.
Potem wróciłam do swojego biurka.
Następnie w drodze do domu kupiłam Moją przygodę z rowerem i nie tylko, ponieważ mam Siłę marzeń.
Przygotowując się do snu wzięłam Szczęście do wzięcia i uczyłam się Mówić własnym głosem, zanim powiedziałam dobranoc, Pora uszyć lalkę.

Czy ktoś ma ochotę się przyłączyć ?
Zapraszam !


sobota, 11 grudnia 2021

Książki narodzone z pasji

Lubię poznawać ludzi i ich historie życiowe. Wierzę w to, że nic nie dzieje się przypadkiem, a pasja i zainteresowania zbliżają ludzi.

 Dlatego też cieszyłam się jak dziecko, gdy pewnego dnia listonosz dostarczył mi niewielką przesyłkę. Była to z precyzją zapakowana książka pt. "Moja przygoda z rowerem i nie tylko".

Pana Krzysztofa - autora wypatrzyłam na jednej z grup na FB. To człowiek o niesamowitej pasji do gór, samotnych podróży rowerem i poznawania ludzi. Książkę "połknęłam" jak wygłodniały poszukiwacz przygód. To dlatego, że doskonale rozumiem autora, który zmagał się z wiatrem, deszczem, zmęczeniem i kontuzjami. Sama nie raz wybierałam się w samotną podróż rowerem w nieznane. Nie były to podróże tak dalekie, ale jednak rodziły podobne rozterki. Czytając książkę miałam poczucie jakbym tam była... w tych górach , na szlakach. Doskonale rozumiem zapał Krzyśka do jazdy rowerem, by pędzić w coraz to nowe, nieznane miejsca.

Oto kilka cytatów z książki:

" Spytał mnie ktoś: a co to za turystyka, jak idzie pan cały czas lasem, a tam nic nie ma. Nie czuję się turystą tylko wędrowcem, dla którego droga jest celem samym w sobie, który bez względu na zimno czy upał, wiatr i deszcz oraz mgłę - ubiera na zmasakrowane stopy mokre buty i idzie dalej."

***

" Najstarszą i najsilniejszą emocją ludzką jest strach, a najstarszym i najsilniejszym rodzajem strachu jest strach przed nieznanym. Ale ci, co zmierzą się z tym nieznanym wiedzą, że często jest ono lepsze od tego, co się już zna."




Gdy zobaczyłam na FB krótki opis książki "Pora uszyć lalkę" od razu napisałam do autorki  i zakupiłam książkę. To był impuls. Gdy nadeszła przesyłka - przez dwa dni jej nie otwierałam... była tak ładnie zapakowana, że czułam, iż ktoś włożył w to całe serce. 

Taka właśnie jest Hania - autorka książki. Kolejne karty książki obracałam z prawdziwą przyjemnością, choć temat ten doskonale znam z autopsji i równie dobrze mogłabym  nie  czytać. Ciekawość, by dowiedzieć się jak to było u kogoś - zwyciężyła. Rękodzieło - jak to się zaczęło, dlaczego tak i co dalej ? Treść pochłonęła mnie w całości. Jeśli myślisz, że z tej książki dowiesz się jak uszyć lalkę to jesteś w błędzie. To mądra i inspirująca książka o... życiu. To opowieść o tym jak szyjąc lalki odkryć samą siebie.  Książka jest bardzo ładnie wydana, w sztywnej oprawie oraz bogato ilustrowana. 


Kilka cytatów z książki:

"Nie ważne, ile czasu zajmuje stworzenie jakiejkolwiek rzeczy - godzinę, wieczór, kilka dni czy miesiąc. Każdy taki przedmiot ma duszę, ma historię i dużo ciepła."

***

" Kiedy pracują ręce, umysł się uspokaja, odpoczywa i pozwala się skupić na przyjemności tworzenia."

***

" Myślimy, że to tylko lalki, a tymczasem one kryją w sobie moc uzdrawiającą duszę."

***

" Oglądanie się za konkurencją ujmuje sił i zabija kreatywność."






niedziela, 2 czerwca 2019

Na początku był człowiek...

Z mojego ostatniego urlopu przywiozłam cztery książki,
a przecież postanowiłam, że nie będę wchodzić do księgarni...
i nie wchodziłam !
Jak to się stało, że zostałam szczęśliwą posiadaczką tych książek ?


To długa historia. Mój urlop majowy to podróż i spotkania z ludźmi, 
których dotąd nie znałam. Właściwie to niektórych
znałam z wirtualnego świata, ale nigdy wcześniej 
nie spotkaliśmy się w realu.
Najpierw były więc spotkania z ludźmi - interesujące, wielce budujące i zapadające w pamięć, ale zacznę od początku.

Zapisałam się na warsztaty wokalne w Laboratorium Głosu
u Olgi Szwajgier. Rozemocjonowana pojechałam do Krakowa, 
pokonując samochodem 700 km, myśląc, że teraz to dopiero będę śpiewała !
Jak się później okazało, warsztaty ze śpiewaniem nie miały zbyt 
wiele wspólnego, a sama prowadząca to niezwykle charyzmatyczna i pozytywnie zakręcona osoba, która w dość oryginalny sposób głosi 
skądinąd znane mi prawdy życiowe:
" Nie bój się, nie lękaj.
Bądź sobą, ale nie niszcz siebie !
Żyj ! Żyj, nie stresuj się i poczuj się dobrze w tym życiu."

Ja ze zwykłą - niezwykłą Olgą.

Chociaż warsztaty nie do końca spełniły moje oczekiwania,
to potwierdziły moje przekonanie, że wszystko,
co dzieje się w naszym życiu - dzieje się po coś i nie jest dziełem przypadku.
Tak właśnie się stało, bo na zajęciach poznałam kilka niezwykłych osób, 
a jedną z nich była Małgosia Rosiewicz.
Wiele rozmawiałyśmy w czasie przerw na posiłek i poczułam,
jakbyśmy znały się od dawna. Małgosia opowiadała o swoich marzeniach 
i w końcu wyszło na jaw, że napisała i wydała książkę.
W książce pt. "Nadzieja" opisuje to, co Jej się przydarzyło oraz 
na podstawie własnego doświadczenia życiowego udziela
wskazówek: jak dawać sobie radę w życiu, jak nie przegapić swojej życiowej szansy oraz jak odnaleźć w sobie talent i nie zmarnować go.
Małgosia to ciepła, wrażliwa na piękno i krzywdę ludzką osoba.
Namówiłam Ją, by na następne zajęcia przyniosła swoją książkę
i tak oto stałam się posiadaczką tejże.

Tu z przesympatyczną Małgosią Rosiewicz.

W kolejnym dniu mojego urlopu odwiedziłam znaną w blogowym świecie poetkę Gabrysię Kotas i jak się zapewne domyślacie
posiedziałam razem z Nią na ławeczce.
To była "Anielska ławeczka". Stąd kolejna książka w moich rękach.
Dziękuję Gabrysiu :)


Kraków przywitał nas deszczem. Brrr… zimno i mokro, 
a mnie się zachciało w taką pogodę zwiedzać Krakowski Kazimierz.
W Starej Synagodze dojrzałam w sklepiku z pamiątkami
"Dziennik Anne Frank", którego poszukiwałam od momentu,
gdy obejrzałam film dokumentalny o Annie. Bardzo ujęła mnie
postać 13-letniej żydowskiej dziewczynki, która opisała swoje  
wojenne przeżycia w pamiętniku.
Będąc w zeszłym roku w Holandii w Utrechcie zatrzymałam się dłużej 
przy pomniku Anne Frank, pod którym codziennie są świeże kwiaty.


Następnie w Klasztorze Ojców Benedyktynów w Tyńcu
wpadła mi w oko książka pt. "Wyjście w nieznane. Medytacje".
Autora tej książki nie znam, ale temat jest dla mnie interesujący, 
dlatego musiałam ją mieć.
Teraz już wiecie, że jak sobie obiecam: nie wchodzić do księgarni
to obietnicy dotrzymuję - nie wchodzę i już !



piątek, 3 listopada 2017

Głodna książek

Dawno nie byłam w księgarni. Remont w mieszkaniu mojej mamy
tak bardzo mnie pochłonął, że nie było czasu na żadne inne sprawy.
Miałam jeden cel: zakończyć remont, i jedną drogę: z domu
do pracy lub z domu do mieszkania mamy ( to jakby dwie ).
Dni upływały szybko, że zanim się obejrzałam z niektórych drzew
spadły już wszystkie liście.
Gdy pewnego razu nie wzięłam ze sobą kluczy i musiałam poczekać
na mamę, pospacerowałam sobie po okolicy.
Zauważyłam jak wokół jest pięknie, jak słońce wspaniale bawi się kolorami i mruga do mnie zza drzew. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym
nie zrobiła kilku zdjęć w samym środku miasta, ale jednak z innej,
nieznanej mi dotąd strony.








Otwarty, odnowiony sklep z dewocjonaliami na rogu ulicy
zapraszał do środka.
Nie zastanawiając się przekroczyłam jego próg - jakby mnie pchała jakaś niewidzialna siła.
Swoje kroki skierowałam prosto do dwóch regałów z książkami
i od razu zaczęłam oglądać, dotykać i przewracać kartki książek.
Cieszyłam się tak, jakbym spotkała dawno niewidzianych przyjaciół.
Klęczałam przed regałem jak zahipnotyzowana i wiem,
że mogłabym tam ślęczeć cały dzień i całą noc - bez końca.
Nie wiedziałam którą książkę wybrać, więc kilka odłożyłam
na podłogę oraz na leżącą obok mnie torbę.
W końcu wybrałam jedną i uszczęśliwiona opuściłam sklep.



Patryk Świątek w książce pt. "Dotknij Boga"
opisuje swoją samotną podróż przez Polskę, w którą
wybrał się jedynie z plecakiem, bez pieniędzy i kart płatniczych.
Gdzie nocował i kogo poznał podczas podróży ?
Czy spotkał Boga ?
Tego dowiecie się, czytając książkę.
Lubię książki podróżnicze, bo są one zapisem autentycznych przeżyć
oraz dowodem na to, że jednak można...
Dopiero w domu przeczytałam, że Patryk Świątek jest współautorem bloga podróżniczego: Paragon z podróży.

Mimo, iż parę tygodni wcześniej zakupiłam kilka książek
w sklepie internetowym to mówię Wam: to nie to samo, co móc
samemu osobiście wybrać leżącą na półce książkę. Ona tam na ciebie czeka !

Myślałam, że w ten sposób zaspokoiłam mój głód książek,
ale okazało się, że jednak nie do końca.
Po kilku dniach ponownie skierowałam swe kroki do księgarni.
Tym razem była to duża księgarnia Empik, ale teraz
wiedziałam już czego szukam.
Kupiłam książkę naszej blogowej koleżanki - Kasi z bloga: Ograniczam się.
Książka nosi tytuł " Życie zero waste".
To swoistego rodzaju poradnik, który uczy jak żyć, by nie zanieczyszczać środowiska, a ja koniecznie chcę zbadać ten temat.



" Książki są jak towarzystwo, które sobie człowiek dobiera"
/ Monteskiusz /




czwartek, 3 grudnia 2015

Małe przygotowania świąteczne

Kartki świąteczne się tworzą - nareszcie !!! Sama już nie mogłam się doczekać tego obcowania z kolorowymi papierami w klimacie świąt. Niestety sprawa odkładała się w czasie z powodu braku miejsca, czyli własnego kąta do tworzenia. Tymczasowe miejsce znalazło się  w sypialni.



Międzyblogowy kącik czytelniczy - zakończony !!!
Skrojony był jakby na miarę ( na moją miarę !) .
Nie spodziewałam się, że tak szybko minął rok. Trzeba było przeczytać przynajmniej 10 książek w ciągu roku. Może to nie żaden wyczyn, ale taki mały sprawdzian z czytania. Czy czytamy? Co czytamy ? Czy potrafimy o tym opowiedzieć ? 
A zachęcała do czytania Paulina, której dziękuję za zorganizowanie takiej zabawy z niespodzianką na zakończenie.
Ja jeszcze nie opowiedziałam o wszystkich książkach, które przeczytałam, ale postaram się nadrobić zaległości.



Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za przyjemne komentarze !!!


czwartek, 21 maja 2015

Kącik czytelniczy

W ramach Międzyblogowego Kącika Czytelniczego nadszedł czas, abym i ja przyznała się, że coś tam czasami przeczytam.
Zasady Kącika są takie, że trzeba przeczytać przynajmniej 10 książek do końca roku. Niewiele to, ale dla niektórych wystarczy.



Co to mi się przeczytało do tej pory ?
Po pierwsze :
" Lewa strona życia " Lisy Genova
Autorka opowiada w niej historię o kobiecie  po trzydziestce,pracującej w redakcji i prowadzącej bardzo aktywny tryb życia, która mając trójkę małych dzieci, męża i kredyt mieszkaniowy, nagle ulega wypadkowi.
Budzi się w szpitalu i niewiele  pamięta. Chce wstać i iść do pracy, ale okazuje się, że na jej przebudzenie wszyscy czekają już kilka tygodni. Życie kobiety zostaje przewrócone do góry nogami. Wszystko się zmienia. Dotąd to ona musiała zajmować się dziećmi, domem, rachunkami i zarabianiem pieniędzy, a teraz sama wymaga największej uwagi bliskich i zrozumienia, ich troski i opieki, a najgorszy w tym wszystkim jest fakt, że nie może się poruszać.
Problem przedstawiony w książce jest dość interesujący i ważny. Główna bohaterka doznała urazu mózgu i cierpi na zespół pomijania stronnego, który polega na braku świadomości istnienia lewej ( najczęściej ) strony ciała. W związku z tym nie zauważa przedmiotów i osób po swojej lewej stronie, nie wie jak poruszyć lewą nogą czy ręką, obija się o drzwi, ma kłopoty z ubieraniem się i myciem, czyta tylko to , co znajduje się po prawej stronie gazety, itd.
Niestety autorka książki skupiła się na tychże problemach i do końca opisuje, jak to trudno zapiąć guziki, jak trudno coś narysować po lewej stronie, jak trudno się uczesać...
Każdy dzień wygląda tak samo i w kółko się wszystko powtarza.  Niestety trochę zanudziła mnie ta lektura, gdyż problem jest mi znany z medycznego punktu widzenia i chyba oczekiwałam czegoś innego.

Po drugie :
"Telefon od anioła" Guillaume Musso
Tytuł tej książki i okładka zmyliły mnie kompletnie. Już na początku poznajemy piękną dziewczynę, Madeline i jej narzeczonego, którzy wracają z podróży. W restauracji na lotnisku przez przypadek  ktoś kogoś potrąca i wypadają rzeczy z torby czy kieszeni.  Do torebki dziewczyny trafia telefon słynnego niegdyś szefa kuchni i właściciela restauracji, Jonathana, a jemu dostaje się telefon dziewczyny. Niby nic takiego, ale zarówno jedno jak i drugie postanawia przejrzeć zawartość obcej komórki.
Madeline okazuje się być kwiaciarką w Paryżu, która wcześniej była policjantką w wydziale zabójstw i prowadziła niejedno śledztwo.
Restaurator też skrywa swoje tajemnice. Ich losy coraz bardziej splatają się ze sobą. Akcja nabiera tempa, jak w prawdziwie gangsterskim filmie. Od lektury nie można się oderwać i trzeba już czytać do samego końca. Takie książki lubię i polecam !



Po trzecie :
"Dziecko niczyje" Michaela Seed
To książka napisana przez franciszkanina, który zdecydował się na odkrycie przed całym światem swoich tragicznych wspomnień z dzieciństwa. To historia wstrząsająca, obkupiona krwią i zszarganymi nerwami małego chłopca. Niełatwo się czyta o takich przeżyciach. Michael już jako pięciolatek był okrutnie bity przez ojca i molestowany. Potem również jego babcia i dziadek znęcali się nad nim psychicznie i fizycznie, a koledzy w szkole okazywali mu swoją nienawiść. Sińce i otarcia ukrywał przed wszystkimi, gdyż obawiał się gniewu ojca. Zapytany w szkole przez nauczyciela odpowiadał, że się potknął, uderzył, przewrócił, choć i tak nikt w to nie wierzył.
Tak samo była traktowana jego matka, aż w końcu nie wytrzymała tych tortur i popełniła samobójstwo.
Trudne dzieciństwo doprowadziło Michaela do znalezienia w sobie powołania i wstąpienia do seminarium. Obecnie jest znanym duszpasterzem celebrytów, a dziennik "The Times" nadał mu tytuł " księdza stulecia".