Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sport. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sport. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 stycznia 2018

80 dni

Czy to możliwe, by w 80 dni odbyć podróż dookoła Świata ?
Właśnie tyle potrzebował bohater powieści Juliusza Verne,
Phileas Fogg, by dookoła objechać Ziemię, a przy okazji
przeżyć wspaniałą i niezwykłą przygodę.

 80 dni - tyle potrzebowałam ja, by móc ponownie ubrać
swoje własne buty i wyruszyć w drogę.

Udało się !!!

Właśnie po raz pierwszy od czasu operacji nogi
założyłam swoje stare sportowe buty !!!
Już dawno miałam ochotę to zrobić, ale obrzęk stopy 
wciąż uniemożliwiał mi włożenie nogi do buta.

 Najpierw sprawdziłam czy mogę poruszać nogą
i czy nic mnie nie boli. Wszystko było w porządku. Pomyślałam więc,
że nie ma na co czekać.
Ubrałam się ciepło: bluza z polaru, czapka, szalik i rękawiczki. .
W ręce wzięłam kijki trekkingowe i wyruszyłam w drogę !!!

Jak dobrze jest oddychać głęboko świeżym powietrzem i iść przed siebie !
  Znów móc czuć powiew mroźnego wiatru na policzkach 
i znaną suchość w ustach...
ale jednak iść, niehamowana przez nikogo iść do przodu...
by poczuć nagle każdą komórką swego ciała, że ten cały świat należy do mnie,
a ja jestem jego nieodłączną częścią.
Rozsmakować się w widokach, odgłosach, zapachach i smakach...
Cieszyć się chwilą !!!








czwartek, 30 marca 2017

Wiosna, ach to ty ?

W pierwszy dzień kalendarzowej wiosny ( 21.03.2017 ) najnormalniej w świecie wstałam rano, wskoczyłam w  dres 
i wybiegłam z domu. Słonko świeciło, ptaszki śpiewały. 
Ach, co to był za dzień !?
Pierwszy raz po długiej przerwie (od 12.02.2017)  znów pobiegłam.
I muszę Wam koniecznie powiedzieć : to uzależnia ! 
- ale nie jest niebezpieczne!
Pobiegłam nierozważnie, bo bez rozgrzewki, ale udało mi się biec przez pierwsze 10 minut bez odpoczynku.
Znów biegłam pod wiatr i kamyki wpadały mi do butów, bo moja trasa wiedzie przez niewyrównane pobocze drogi, ale co tam ?!
Jaka radość i energia płynie z takiego biegania !!!




Czy muszę to mówić ?

Po pierwsze: siła witalna na cały dzień.
Po drugie: lepsza przemiana materii.
Po trzecie: lepsze samopoczucie !
Po czwarte: uśmiech !
Po piąte: wiara w siebie !
Po szóste: czas dla siebie !
Po siódme: zdrowie !
Po ósme: radość !
Po dziewiąte: piękne widoki !
Po dziesiąte: czas na rozmyślanie.


wtorek, 29 listopada 2016

W biegu, czyli o sile motywacji

Znów jestem na początku. Po raz kolejny zaczynam biegać.
Wiem, że pora roku nie jest najlepsza na uprawianie tego sportu, ale tak postanowiłam. Kilka razy już zaczynałam, ale zawsze po dwóch lub trzech tygodniach nie było już śladu po motywacji.
Tym razem od wdrożenia  w życie mojego planu minęły dwa tygodnie i nie mam dość - nadal biegam ! 
Jak się zaczęło ?
Zupełnie zwyczajnie. Pewnego dnia okazało się, że ledwo się mieszczę w spódniczkę, a zaraz potem spodnie, które nosiłam w zeszłym roku - nagle zrobiły się za ciasne. Co począć ?
Najpierw poddałam analizie swoje zwyczaje : co, kiedy i ile zjadam, ile czasu spędzam w ruchu, a ile siedzę przed komputerem? Bilans wyszedł nie najlepiej.
Tylko jak sprawić, żeby się chciało coś z tym zrobić, żeby się chciało chcieć ? A może nic nie robić ? Może zostawić tak jak jest ? Czy przyciasna odzież to wystarczająca motywacja, by coś zmienić w swoim życiu? Średnia, ale dla każdego coś innego będzie tym motorem napędowym.



Na początku zaczęłam planować na kartce papieru każdy dzień
i odhaczałam to, co udało mi się wykonać. Bardzo szybko doszłam do wniosku, że pozostaje mi sporo wolnego czasu. Dlaczego więc nie wykorzystać go na bieganie?
Biegam i mam świadomość, że robię coś dla siebie. Wcześniej trochę brakowało mi odwagi i myślałam: co ludzie powiedzą, widząc mnie biegnącą poboczem drogi? Wstydziłam się, bo o ile w mieście bieganie jest czymś normalnym, to na wsi raczej nikt nie biega.
Tym razem powiedziałam sobie: nie obchodzą mnie ludzie. Liczę się ja i moje zdrowie.
Może nie jestem specjalistką ani ekspertem, żeby udzielać Wam rad, bo przecież ciągle zaczynam od nowa przygodę z bieganiem
i donikąd mnie to jeszcze nie zaprowadziło. Bagaż doświadczeń związanych z trudnymi początkami spowodował, że teraz już wiem jak samemu się mobilizować. Dlatego chciałam się z Wami tym podzielić.

Jak zatem nie stracić motywacji ?

1. Trzeba być konsekwentnym w stosunku do swoich postanowień
i planów. Najlepiej urzeczywistnić je na papierze. Pomoże w tym prowadzenie notatek w formie dzienniczka. Należy zrobić sobie tygodniowy plan treningowy i zaznaczać, czy został wykonany czy nie. Dzięki temu nic nam nie umknie i mamy siebie pod kontrolą. Myślę, że ma to znaczenie nie tylko przy uprawianiu sportu, ale podobnie będzie z nauką języka obcego czy też z innymi postanowieniami.

2. Można samemu sobie prawić komplementy, takie jak :" udało mi się!", "jestem z siebie dumna!", " super!", "brawo" i zapisywać je w dzienniczku na koniec każdego tygodnia.




3. Nie utrudniajmy sobie już na samym początku ani nie szukajmy wymówek. Warto znaleźć miejsce do biegania położone blisko domu, do którego nie trzeba dojeżdżać. Wtedy jest naprawdę łatwiej.

4. Biegania nigdy nie rozpoczyna się od dania sobie wycisku i sprawdzenia ile mogę. Na początku po prostu wykonuje się szybki marsz - i tak przez cały tydzień, żeby oswoić się z wysiłkiem.

5. Należy pamiętać, żeby trenować co drugi dzień, aby nasz organizm miał czas na regenerację i odpoczynek.

6. Przed treningiem nie można się objadać ani zbyt dużo pić. Po treningu jak najbardziej trzeba uzupełnić płyny lub zjeść coś energetycznego, np. batonika.

7. Dobrze jest mieć trenera lub osobę, która ma już doświadczenie w tym temacie. Jeśli nie mamy takiej osoby to najlepiej znaleźć odpowiedni plan treningowy w sieci lub w czasopismach sportowych i trzymać się tego planu.
Nasza koleżanka blogowa, Anetta poleciła mi kiedyś taką stronę : bieganie.pl, którą i ja Wam polecam.
Ja korzystam z książki, którą kupiłam latem :



8. Dodatkowej motywacji doda nam sprawdzenie swojej wagi, np. na koniec każdego tygodnia.
Polepszenie ogólnej sprawności oraz lepsze samopoczucie to też impuls, żeby nie przestawać.

9. Treningi należy traktować poważnie - to czas dla nas i naszego zdrowia. Początkowo nie zabierajmy ze sobą psa, bo to już nie będzie trening, tylko spacer.

10. Bądźmy systematyczni i nie odkładajmy na później tego, co można zrobić już teraz. Potem może zmienić się pogoda i będziemy mieli wymówkę, że to ona popsuła nam plany.

Kilka fot z mojego biegania - było tak pięknie,
że nie mogłam się powstrzymać.










                     Pozdrawiam kochani i lecę na trening,
bo właśnie przestało padać. Biegnijcie ze mną !

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Pobiegłam na koniec tęczy

Tyle chciałabym Wam powiedzieć, ale wtedy kiedy wiem co 
i chcę, nagle komputer się zawiesza albo nie mam połączenia z siecią, chociaż na ekranie widnieje napis , że jakość sygnału jest doskonała (?!). Siedzę wtedy i najnormalniej w świecie marnuję czas, usiłując przywrócić maszynie normalne funkcjonowanie 
i klikam bezowocnie w klawiaturę, a tu nic i nic i nic... się nie zmienia. A mogłabym w tym czasie zrobić tyle innych rzeczy !? Życie ! Życie ?
Znów zaczęłam biegać. Tyle już razy zaczynałam. Jednak nigdy mój zapał nie trwał dłużej niż dwa tygodnie. Nie wiem, jak będzie teraz. Dziś drugi dzień biegania. Wychodzę z domu, zaczyna kropić deszcz. Ubieram kurtkę przeciwdeszczową 
i biegnę, bo postanowiłam, że nic mnie nie powstrzyma. Jednak deszcz powoli zamienia się w ulewę. Nie daję rady biec pod wiatr i zacinający deszcz. Nie dobiegam do wyznaczonego przez siebie miejsca. Zawracam. Teraz deszcz chłosta mnie po nogach, a wiatr pcha do przodu, więc gnam. Nagle gdzieś nade mną uderza piorun ! Jeszcze tego brakowało ! Teraz to już naprawdę szybko wracam do domu. Buty całkiem przemoczone, kurtka... miała być przeciwdeszczowa... Cała jestem przemoknięta, ale też i cała zziajana i zadowolona, że jednak nie odpuściłam ! Hej !!!
A po południu naszym oczom ukazał się taki widok:


Za każdym razem , gdy zaczynam biegać po pierwszym lub drugim treningu dopada mnie kryzys fizyczny pod postacią bólu i zmęczenia, a przy trzecim mam kryzys psychiczny w postaci dylematu: biegać czy odpuścić ?
Za radą doświadczonego biegacza w osobie mojej siostry, trenuję co drugi dzień, bo wtedy organizm ma czas na odpoczynek i regenerację sił przed kolejnym startem.
Następnym razem wezmę ze sobą naszego wysportowanego psa, Timiego , żeby mi towarzyszył w bieganiu przez las.