Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psy i koty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psy i koty. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 czerwca 2023

Trudne pożegnanie

 Kochani ! Ja już dokładnie nie pamiętam kiedy kupiliśmy nasz wiejski dom wraz z mieszkającymi w nim dwoma pieskami, których poprzedni właściciele nie chcieli ze sobą zabrać. Zdaje się, że był to rok 2014.

Pieski rasy shih tzu przywiązały się do nas i my je pokochaliśmy, choć na początku myślałam, że będzie to niemożliwe. Dlaczego ?  One miały swoje życie, ze swoimi przyzwyczajeniami, u boku innych ludzi. Sądziłam, że może nam być trudno je zrozumieć, a co dopiero pokochać.

Jednak -  co tu dużo mówić - pokochaliśmy je całymi sercami. W tym roku pod koniec maja stało się to, co nieuniknione. Przeżywszy 13 lat odszedł za tęczowy most nasz piesek Timi. Smutno i cicho teraz bez niego... Bardzo nam go brakuje...

Gdy zamieszkaliśmy na pustkowiu Timi miał 4 lata. Był radosnym pieskiem i potrafił grać w piłkę nożną. Pyskiem uderzał w wielką piłkę i szczekał, zachęcając nas, by się z nim bawić. Lekko kopaliśmy w piłkę, a Timi biegał za nią i popychał ją. Niewątpliwie był naszą maskotką. Zawsze, gdy ktoś nas odwiedzał mogliśmy pochwalić się rezolutnym pieskiem i jego umiejętnościami piłkarskimi. 

Ponadto potrafił niepostrzeżenie rozwiązać sznurówki w butach gości, zupełnie jakby nie chciał, by ktoś wychodził z domu. Był naszą gwiazdą i miłym pupilem. Kochał głaskanie i przytulanie. Był pieskiem łagodnym i przyjaznym. Lubił czesanie i kąpiele.

Z drobnymi urazami i chorobami dawaliśmy sobie radę. Gdy rozpoczęliśmy remont domu Timi doznał urazu oka, a potem zachorował na  świerzb. To wszystko było do ogarnięcia. Cieszyliśmy się, że weterynarz uratował oczko. Z tym drugim też sobie poradziliśmy.

Po kilku latach na głowie psiaka wyrosły dwa guzy. Jeden wypełniony płynem surowiczym, który co jakiś czas był ewakuowany. Weterynarz nie chciał ich usunąć. Gdy zmieniliśmy weterynarza okazało się, że Timi ma raka jąder i wadę serca. Wdrożono leczenie. Do tego w ostatnich dwóch latach dołączyła się duża zmiana nowotworowa na brzuszku. 

W grudniu 2022 r. piesek został poddany poważnej operacji. Po zabiegu był jak nowonarodzony. Biegał, skakał - zupełnie jakby dostał nowe życie ! My też cieszyliśmy się, widząc że psiak wrócił do formy. Pół roku po zabiegu pewnego dnia Timi nagle przestał chodzić. Nie mógł wstać. Kończyny miał zesztywniałe, w nocy piszczał. Całą noc przy nim czuwałam. Serce się krajało... Rano jak najszybciej zawiozłam go do weterynarza. Po dokładnym zbadaniu i zrobieniu badań krwi Timek dostał zastrzyki i kroplówki. Przez kilka dni codziennie jeździłam z nim na kroplówkę. Już po dwóch pierwszych kroplówkach poczuł się lepiej. Wróciła sprawność - niestety tylko na tydzień. Po tygodniu znów było to samo. Ze strachem patrzyłam jak z trudem podnosi się i układa w ustronnych miejscach. Pani weterynarz ostrzegła nas, żebyśmy przygotowali się na najgorsze, bo  psiak już i tak żyje "na kredyt". 

Gdy wyjechałam na warsztaty mąż został z Timim. Ostatnia noc była najtrudniejsza. Piesek cały czas piszczał. Mąż czuwał przy nim i widział jak strasznie cierpi. Gdy nadszedł dzień Timi nie miał już siły, by się podnieść. Zasnął na swoim puchatym legowisku... Żegnaj Timuś ! Już na zawsze zostaniesz w naszych sercach. Swoim życiem i zabawą dałeś nam mnóstwo radości i miłych doznań, za co jesteśmy ci wdzięczni.














środa, 6 lutego 2019

Zagubiona recepta

Kochani ! Ja muszę Wam to powiedzieć !
Dziękuję za to, że jesteście, zwłaszcza wtedy... kiedy się długo
nie odzywam i myślę, że już nikt do mnie nie zajrzy.

Wtedy… nagle piszecie do mnie, objawiając swoją obecność w komentarzach i...
to jest bardzo, bardzo, bardzo miłe i...
wtedy naprawdę nie mogę już grymasić i wątpić w cokolwiek...
Dzięki wielkie :)

Przychodzą zimą takie dni, że niczego mi się nie chce. 
Ostrzegam! One mogą przyjść nie tylko zimą ! 
U mnie są to  zazwyczaj pierwsze miesiące roku. Nic nie cieszy...
Żadna robota nie idzie...
Jakby cała energia gdzieś uleciała - jak powietrze z sylwestrowego balonu...
Każda codzienna czynność powoduje, że popadamy w rutynę. 
Odruchowo... myjemy się, ubieramy, wsypujemy musli do miski,
wstawiamy wodę do gotowania, wyprowadzamy psa, itp. itd.
W nasze życie powoli, podstępnie wkrada się... chandra, melancholia, smutek, przygnębienie, dół, apatia, depresja, rozgoryczenie czy zniechęcenie.
Pogoda też nie zachęca, by wyjść z domu.

Co wtedy robić ???
Co robić, gdy się nie chce robić nic ???

Nie wiem !
Naprawdę nie wiem. 
Od jakiegoś czasu sama poszukuję na to recepty i ciągle nie mogę jej znaleźć.

Na pewno ta recepta dla każdego będzie inna,
bo "pacjent" musi przecież być traktowany indywidualnie !
Chodzi o to, by od czasu do czasu zrobić coś inaczej - inaczej niż zwykle.
Założyć buty, których się dawno nie używało.
Inaczej wstać z łóżka - nie lewą nogą, a prawą !
Zrobić fikołka ! 
Stanąć na głowie - ale to już tylko wtedy, gdy inne sposoby zawiodą.
 Urządzić wielkie święto - tak jakby to miały być Twoje urodziny, urodziny domu, psa, kota, myszy czy chomika!
Założyć stary kapelusz na głowę, pomalować usta na czerwono lub... w ogóle ich nie malować  i... sama nie wiem co jeszcze ???
Każdy na pewno doda tu coś od siebie...

Generalnie to mogłabym przespać cały ten czas i obudzić się dopiero na wiosnę, 
tak jak to czynią niektóre zwierzęta. Powtarzam więc sobie jak mantrę: 
byle do wiosny !

... a moje pupilki śpią sobie beztrosko. Takim to dobrze !





Kochani ! Życzę Wam słońca i humoru dobrego !
Nie dajcie się zimie ! Bądźcie ciekawi świata i ludzi.
Wychodźcie z domu ! Cieszcie się drobiazgami ! Radość jest w Was !

środa, 18 lipca 2018

Smaki i zapachy lata

Tak upalnego lata i długotrwałej suszy nie pamiętam, 
a trochę już żyję na tym świecie.
Rośliny w ogrodzie mimo naszych zabiegów: podlewania
i nawożenia nie dały rady. Wiele przyschło.
Mam nadzieję, że niektóre z nich jeszcze odżyją.
Gdy po dwóch miesiącach suszy spadł deszcz, cieszyłam się
jak dziecko i z niedowierzaniem biegałam od okna do okna,
pilnując, by padał wystarczająco długo.

Na skalniaku króluje teraz goździk i lawenda.

 Nasza słonecznikowa alejka.


 Tawuła japońska / Spiraea japonica/

Jeżówka purpurowa /Echinacea purpurea/ zaczyna kwitnienie. 

Firletka chalcedońska / Lychnis chalcedonica /

Pysznogłówka ogrodowa / Monarda hybrida /

 Hortensja drzewiasta Anabelle

Liatra kłosowa

Rudbekia 


Czosnek ozdobny

Złocień właściwy / Leucanthemum vulgare /

 Śnieżyca / Leucojum Gravetye Giant /,
której cebulki przywiezione z Holandii, posadziliśmy na początku maja, zakwitła dopiero teraz.

Płomyk wiechowaty / Phlox panikulata /

Przetacznik kłosowy / Veronica spicata /

Cantedeskia


W zależności od pojawiania się kwiatów w ogrodzie,
w domu na stole gościły różne bukiety.

Szczypiorkowy bukiet

Lawenda 


Dzwonek brzoskwiniolistny



Czosnek, kokoryczka, dzwonek i kocimiętka .

Chyba wcześniej nie zdradzałam, że nasz ogród jest nie tylko ozdobny,
ale również owocowo-warzywny. Tego lata bardzo ucieszyły nas pierwsze zbiory 
czarnej porzeczki oraz truskawek.
Do uprawianych przez mojego męża pomidorów, ogórków i cukinii 
zdążyłam już przywyknąć i nie wyobrażam sobie, by w pełni sezonu kupować
te warzywa w sklepie.



Było słodko...


Zainspirowana ciekawą opowieścią na temat pieczywa,
upiekłam własny chlebek szwajcarski Einback
według przepisu z bloga Dookoła świata. Mniam... polecam !!!


Podczas upałów nasi mali towarzysze radzili sobie
na różne sposoby.





Lato kojarzy mi się z ciepłymi nocami, z długim przebywaniem
w ogrodzie, z zajadaniem owoców prosto z krzaka,  owocowym
kompotem,  miętą,  wędrówkami po lesie... To moje smaki i zapachy lata.
A Wam - z czym kojarzy się lato ?