Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makrama. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makrama. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 stycznia 2026

Choineczki

                                                                 

  Znowu idą Święta

i znów Gwiazdka świeci.
Znów Mikołaj jedzie uradować dzieci.
Ciągną wielkie sanie
przez noc renifery,
by dzieciakom rozdać lalki i rowery.
A tym trochę starszym
niesie pokój w darze,
by przez częste kłótnie nie zgubili marzeń.
By się uśmiechali nie tylko w ukryciu.
By duzi i mali mieli szczęście w życiu.
                                           / Ula H. 2010 /

Jakiś czas przed Świętami pociągnęłam za sznurki - nie w przenośni lecz dosłownie !
Sięgnęłam po sznurki, bo miałam zamiar upleść sobie dużą choinkę. Niestety czasu nie starczyło i w ramach rozgrzewki przed większymi projektami zrobiłam kilka małych choineczek. Kiedyś byłby to wyczyn zrobić cokolwiek, a zwłaszcza wymyślić samemu. Dziś to łatwizna, bo w sieci jest mnóstwo filmików instruktażowych. Wystarczy chcieć !
Odlałam też z wosku sojowego kilka kolorowych świeczek. Tymi oto drobiazgami obdarowałam tych, których bardzo lubię i szanuję.










Dziękuję, że mogę tu z Wami być !!!
Pozdrawiam serdecznie :))

środa, 8 czerwca 2022

Mała makramka

 Kochani ! Powtarzam się. Wiem, że to już było.  Jednak zaistniała potrzeba, by znów zrobić pokrowiec na e-papierosa. Cóż mogłam począć ? Chwyciłam za sznurki i zaczęłam wyplatać. Niech służy !











środa, 26 stycznia 2022

Wyplatany drobiazg mały

 Kiedyś już robiłam coś podobnego. W związku z tym, że ponownie zaistniała potrzeba na pokrowiec na e-papierosa, zrobiłam go po raz kolejny. 

Pierwszy raz chciałam uszyć go z tkaniny, lecz jednak lepszym rozwiązaniem okazało się wyplatanie ze sznurków.

Dodam tylko, by rozwiać wszelkie wątpliwości, że... ja nie palę :)












poniedziałek, 16 sierpnia 2021

Wyplatanie, malowanie i dzierganie, czyli zwyczajne życie


 I mały i duży o tym wie, że potrzeba jest matką wynalazków.

Potrzeba była taka, żeby ochronić przed potłuczeniem jedno małe urządzenie zwane e-papierosem. Najpierw pomyślałam, że uszyję z tkaniny niewielki pokrowiec, lecz później wpadłam na pomysł, żeby wypleść go ze sznurków i tak powstała kolorowa mini siatka - do zawieszenia na szyi. Przy okazji okazało się, że równie dobrze może ona służyć jako pokrowiec na grubego markera ( który w tym przypadku posłużył jedynie jako model do przymiarki ).






Potem skuszona promocją kupiłam buty, których kolor zupełnie mi nie odpowiadał, ale wiedziałam, że koniecznie chcę je mieć. Od razu wiedziałam też, że po powrocie do domu buty będą poddane niewielkiej przeróbce. Paski obu butów potraktowałam woskiem - Wax paste - w kolorze metalicznej czerwieni. Klapki stały się lekko różowe i teraz już mogę je nosić.





Zawsze chciałam zrobić kapcie, ale nie wiedziałam jak się do tego zabrać. 
Wiedzą podzieliła się ze mną pewna pani, którą zastałam  przy dzierganiu kapci. Tak powstały moje pierwsze zimowe, mięciutkie papucie. Teraz wiem, że zimą nie zmarzną nam nogi :)






" Jeśli chcesz osiągnąć to,
czego nigdy nie miałeś,
musisz robić to, czego nigdy nie robiłeś."
/ Dominick Coniquilaro /


sobota, 23 lutego 2019

Z miłości do kwiatów

 Jak ja dawno serwetek nie robiłam...
i wreszcie nadszedł ten czas !  
Po odnowieniu etażerki, która miała
służyć jako szafka nocna stwierdziłam, że świetnie 
 nada się ona do saloniku  jako stoliczek na kwiatka.
Skoro jest stoliczek to musi być i serwetka.
I tak niemalże w jednej chwili narodziła się potrzeba i pomysł !






Tak samo jak nie wyobrażam sobie domu bez książek,
nie wyobrażam sobie domu bez kwiatów.
W naszym domu jest raczej mało naturalnego światła 
i niewiele miejsca dla kwiatów, 
ale spoglądając na belkę pomiędzy kuchnią a salonem
wpadłam na pomysł wiszących kwietników.
To nic nadzwyczajnego, bo już dawno ktoś takie wymyślił,
ale zapragnęłam sprawić sobie makramowy zwis 
i szybko przystąpiłam do dzieła.
Chciałam stworzyć wiszącą szklarnię w słoiku...
chwyciłam za sznurki i zaczęłam wyplatać.
Wprawdzie nie jest to szklarnia z sukulentami,
 a jedynie tymczasowe miejsce dla dawalii.
Na ten kwietnik zużyłam 68 metrów bawełnianego sznurka
i kilka drewnianych koralików.









Kwiaty zyskały nowe miejsce i urozmaiciły naszą przestrzeń.


wtorek, 28 października 2014

Domu oswajanie

Witajcie kochani !!!
Od mojego ostatniego wpisu minął miesiąc.
Przepraszam, że nie było mnie tak długo. Być może niektórzy nie zauważyli mojej nieobecności na blogu, ale ja się za Wami bardzo stęskniłam.
Przyczyna jest dosyć prosta - chcąc zmienić hasło dostępu, zablokowałam swój komputer przed samą sobą  i całym światem. Tak, tak ... a że zajęci teraz jesteśmy remontowaniem domu, sprawy komputerowe zeszły na bardzo daleki plan.
Jak już wcześniej wspomniałam, chłopaki moje : mąż i syn - remontują, a ja, gdy przyjeżdżam na wieś cieszę się jak dziecko każdą trawką, promieniem  słońca, pianiem koguta i muczeniem krowy oraz bardzo gwiaździstym niebem. Cieszę się każdą chwilą. Grzyby zbieram, obiad gotuję i z pieskami spaceruję, a w międzyczasie glazurę wybieram, kolory farb, doradzam i wspieram, kursuję między miastem a wsią.
Pięknie jest !!!









Zdjęcia nie oznakowane, bo korzystam z obcego komputera. 
Miałam już swoją pierwszą noc w nowym domu i to w dodatku samotną noc. Oswajam ten dom, poznaję każdy kąt, przyglądam się,rozmyślam i rysuję, co by tu można jeszcze zrobić.

Niedawno miałam imieniny: ja i moja Ula - bliska sercu. Specjalnie dla niej bransoletkę uplotłam. Na rękodzieło też teraz nie mam czasu, ale jak jest potrzeba zrobienia czegoś od serca - to zawsze znajdzie się czas.




Dziękuję wszystkim za liczne komentarze pod ostatnim postem, okazane zainteresowanie i wsparcie !!!