Jak ja dawno serwetek nie robiłam...
i wreszcie nadszedł ten czas !
Po odnowieniu etażerki, która miała
służyć jako szafka nocna stwierdziłam, że świetnie
nada się ona do saloniku jako stoliczek na kwiatka.
Skoro jest stoliczek to musi być i serwetka.
I tak niemalże w jednej chwili narodziła się potrzeba i pomysł !
Tak samo jak nie wyobrażam sobie domu bez książek,
nie wyobrażam sobie domu bez kwiatów.
W naszym domu jest raczej mało naturalnego światła
i niewiele miejsca dla kwiatów,
ale spoglądając na belkę pomiędzy kuchnią a salonem
wpadłam na pomysł wiszących kwietników.
To nic nadzwyczajnego, bo już dawno ktoś takie wymyślił,
ale zapragnęłam sprawić sobie makramowy zwis
i szybko przystąpiłam do dzieła.
Chciałam stworzyć wiszącą szklarnię w słoiku...
chwyciłam za sznurki i zaczęłam wyplatać.
Wprawdzie nie jest to szklarnia z sukulentami,
a jedynie tymczasowe miejsce dla dawalii.
Na ten kwietnik zużyłam 68 metrów bawełnianego sznurka
i kilka drewnianych koralików.
Kwiaty zyskały nowe miejsce i urozmaiciły naszą przestrzeń.
nie wyobrażam sobie domu bez kwiatów.
W naszym domu jest raczej mało naturalnego światła
i niewiele miejsca dla kwiatów,
ale spoglądając na belkę pomiędzy kuchnią a salonem
wpadłam na pomysł wiszących kwietników.
To nic nadzwyczajnego, bo już dawno ktoś takie wymyślił,
ale zapragnęłam sprawić sobie makramowy zwis
i szybko przystąpiłam do dzieła.
Chciałam stworzyć wiszącą szklarnię w słoiku...
chwyciłam za sznurki i zaczęłam wyplatać.
Wprawdzie nie jest to szklarnia z sukulentami,
a jedynie tymczasowe miejsce dla dawalii.
Na ten kwietnik zużyłam 68 metrów bawełnianego sznurka
i kilka drewnianych koralików.
Kwiaty zyskały nowe miejsce i urozmaiciły naszą przestrzeń.




















































